70 lat temu w kopalni Sośnica zginęło 42 górników

1748600090 sosnica

fot: fot: Witold Gałązka/ARC

fot: fot: Witold Gałązka/ARC

To była jedno z najtragiczniejszych wydarzeń w polskim górnictwie po II wojnie światowej. W piątek (30 maja) mija 70 lat od katastrofy w gliwickiej kopalni "Sośnica", w której zginęło 42 górników. Władze PRL starały się ukryć skalę tragedii, ograniczając zamówienia na trumny do dwóch w jednym zakładzie pogrzebowym.

Bezpośrednia przyczyna pożaru w "Sośnicy" nie jest znana – wiadomo, że wybuchł w komorze narzędziowej. Mówi się o zaprószeniu ognia przez papierosa (pomimo obowiązującego już wówczas zakazu palenia w kopalniach) lub lampę karbidową o otwartym płomieniu (tego rodzaju źródła oświetlenia zdarzały się jeszcze w latach 50. w Polsce, chociaż w momencie katastrofy wychodziły już z użycia).

Ratownicy, mimo użycia aparatów oddechowych, doznali udarów cieplnych z powodu wysokiej temperatury. Dwóch z nich zginęło. W akcji ratunkowej uczestniczyło 12 zastępów z innych kopalń, a pożar udało się częściowo opanować dopiero 31 maja. Akcja ratownicza zakończyła się 3 czerwca.

Ówczesne władze starały się zataić informacje o katastrofie. Trumny dla zmarłych górników były zamawiane w różnych zakładach, aby nie wzbudzać podejrzeń. W prasie nie pojawiły się żadne wzmianki o tragedii, a winnych szukano wśród osób odpowiedzialnych za kopalnię.

W 1945 r. kilkadziesiąt tysięcy doświadczonych górników zostało podstępem wywiezionych do obozów pracy w ZSRR, ich miejsce zajmowali pracownicy bez żadnego przygotowania, były wśród nich kobiety i dzieci. Dopiero wiele lat później badaczom udało się ustalić, że każdego roku w Polsce ginęło wtedy dużo więcej górników niż np. w kopalniach francuskich czy belgijskich. Częstą przyczyną wypadków były pożary czy wybuchy metanu – na skutek wszystkich wypadków górniczych między 1950 a 1959 r. śmierć poniosło co najmniej kilkaset osób.

Górnicy z Sośnicy, przewidując swoją śmierć, pisali kredą po skórzanych hełmach

Okoliczności, które doprowadziły do tragedii, były bardzo złożone. Główną przyczyną rozległego pożaru były problemy z wentylacją. W pokładzie wykonano kilka pochylni, którymi od dołu do góry, między chodnikiem przewozowym a wentylacyjnym, przepływało do góry świeże powietrze. Warunki geologiczne oraz prawdopodobnie wiele zaniedbań doprowadziły do zacieśnienia się chodnika wentylacyjnego na poziomie 460 metrów pod ziemią. To wymusiło konieczność przewietrzania wyrobisk sprężonym powietrzem, dostarczanym przez rurociągi z poziomu 550 m – doraźne rozwiązanie podyktowane było dążeniem do nieprzerwanego wydobycia węgla.

Jako pierwsi dym zauważyli po godz. 17 dwaj pracownicy obsługujący urządzenia odstawy węgla. Wkrótce trujące dymy pożarowe zaczęły wypełniać wyrobiska. Ich temperatura była tak wysoka, że uniemożliwiała ludziom orientację w terenie. Górników pracujących na poziomie 460 m udało się uratować. Tego szczęścia nie mieli jednak pracownicy na poziomie 550 m.

Ratownicy, pomimo aparatów oddechowych, doznali udaru cieplnego z powodu wysokich temperatur powodowanych przez dym i nieodległy pożar. Wbrew ówczesnej praktyce nie byli związani ze sobą sznurem, co prowadziło do dezorganizacji ekipy w niezwykle ciężkich warunkach.
Na pomoc zostali wezwani ratownicy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego. Zaangażowano również 12 zastępów ratowniczych z innych kopalń.

Wówczas podjęto decyzję o odcięciu dostępu sprężonego powietrza i gaszeniu pożaru wodą z pomp strażackich. Akcja trwała kilka dni.
Na podstawie znalezionych zapisków robionych w notesie sztygara i kredą na hełmach górników stwierdzono, że żyli jeszcze 31 maja o godz. 15, a więc prawię dobę po wybuchu pożaru. Przewidując swoją śmierć, rzeczywiście pisali kredą po skórzanych hełmach – chcieli w ten sposób przekazać ostatnią wiadomość dla swoich rodzin i bliskich. Akcja ratownicza zakończyła się 3 czerwca. W sumie w katastrofie zginęło 42 górników.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska gospodarka rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej

Piątkowe dane o produkcji przemysłowej wpisują się w obraz "kuloodpornej gospodarki", która rośnie, mimo pogorszenia sytuacji zewnętrznej - uważają analitycy PKO Banku Polskiego. Ich zdaniem dane sugerują, że konflikt na Bliskim Wschodzie nie wywołał istotnego spadku aktywności w sektorze.

Górnicy i hutnicy na filmach sprzed 60 lat. Mamy je! Warto zobaczyć!

Jeśli ktoś ma ochotę zobaczyć film zmontowany z archiwalnych nagrań TVP 3, zachęcamy do oglądania! Ma ponad 7 minut, nosi tytuł „Twarze Przemysłu” i był pokazywany podczas tegorocznej Industriady w Muzeum Miejskim „Sztygarka” w Dąbrowie Górniczej.

Trójkąt Transformacji. Co po fedrowaniu? Cyfrowy i bezpieczny Śląsk

W Katowicach wiele razy mówiono, że transformacja Śląska powinna być sprawiedliwa, zrównoważona, nowoczesna, zielona, ambitna i innowacyjna. Prof. Artur Dyczko, dyrektor Oddziału Górnośląskiego PIG-PIB, dopisał do tej listy słowo: bezpieczna. Jego wystąpienie pokazało wizję Cyfrowego i Bezpiecznego Śląska - regionu, który dzięki danym, mapom, modelom, monitoringowi i cyberodporności będzie potrafił nie tylko przechodzić transformację, ale także ją rozumieć, monitorować i zabezpieczać.

Na koniec maja br. zasoby złota wzrosły do 613,9 ton

W rezerwach Narodowego Banku Polskiego na koniec maja było niemal 613,9 ton złota - poinformował w piątek bank centralny. To wzrost o ponad 18 ton wobec poprzedniego miesiąca.