400 mln dla kopalń

Inwestycje1 gal

fot: Jarosław Galusek

400 mln zł to kwota znacząca, niemniej nie można zapominać, że spółki corocznie z własnych środków wydają na inwestycje od 2 do 2,5 mld zł – podkreśliła Joanna Strzelec-Łobodzińska

fot: Jarosław Galusek

400 mln zł wynosi dotacja budżetowa, jaką otrzymają z budżetu państwa spółki węglowe. Umowy w sprawie przekazania pieniędzy podpisane zostały dzisiaj w siedzibie Kompanii Węglowej w Katowicach.

- Przekazujemy dzisiaj środki w wysokości 400 mln zł. Jest to kwota znacząca, niemniej nie można zapominać, że spółki corocznie z własnych środków wydają na inwestycje od 2 do 2,5 mld zł – podkreśliła Joanna Strzelec-Łobodzińska, wiceminister gospodarki.

Dzięki inwestycjom zrealizowanym z wykorzystaniem dotacji, polskie zasoby węgla powiększą się o 850 mln ton. Dofinansowanie, wynoszące do 30 proc. wartości inwestycji, otrzymały 24 projekty spośród 35 zgłoszonych. Wśród głównych kryteriów, jakie brała pod uwagę komisja oceniająca wnioski były zwrot z inwestycji oraz wielkość udostępnionych w wyniku ich realizacji zasobów. Największą kwotę dotacji w proporcji do wielkości spółki - 124 mln zł - otrzymała Kompania Węglowa. Prawie tyle samo -122 mln zł dostał Katowicki Holding Węglowy. 88 mln trafiło do Jastrzębskiej Spółki Węglowej, PKW otrzymał 44,5 mln zł a „Bogdanka” 19,5 mln zł. Łączna wartość dofinansowanych projektów to 1,3 mld zł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.