4 miesiące bez kasy

Rozmowa z Witoldem Wawrzyczkiem, najbardziej znanym piłkarzem I-ligowego GKS Jastrzębie

Czy to już koniec pierwszo-ligowej piłki w Jastrzębiu, czy też widzi pan szansę na ugaszenie konfliktu z działaczami?

Nie mam zielonego pojęcia, co jeszcze się wydarzy, czy działacze będą w stanie cokolwiek zrobić, by uratować ten zasłużony dla śląskiej i polskiej piłki górniczy klub. Po porażce 0:3 z Widzewem nastroje w drużynie były fatalne, ale tutaj nie chodzi o sam wynik, ale całokształt. Przed tym meczem jako kapitan drużyny wygłosiłem rejestrowany przez telewizję komunikat, informując o naszej tragicznej sytuacji.

Czy chodzi wyłącznie o nieuregulowane zaległości finansowe, czy też inne kwestie były powodem waszej niedawnej akcji strajkowej?

Jesteśmy już cztery miesiące bez pensji, zaś premii meczowych nie oglądaliśmy od półtora roku. Już nie chcę przypominać, że nie wypłacono nam w 2007 roku nagrody za awans. Najgorsze jest to, że nasze rodziny mają już dość tego wszystkiego. Ja grałem trochę w piłkę w kraju i za granicą, więc jakoś przeżyję. Ale co z innymi? Jak oni mają przeżyć? W domach chłopaków słychać kłótnie i niezadowolenie, po prostu sama rozpacz. Nie zdziwiłbym się, gdyby rodziny piłkarzy pojawiły się w klubie i rozpoczęły akcję okupacyjną. Wszyscy mamy tego dosyć, chcemy tylko dostawać wynagrodzenie za naszą pracę.

Wasza akcja strajkowa niewiele zmieniła. Czy szefowie klubu mają konkretne pomysły na rozwiązanie konfliktu?

Działacze klubu powinni pokazać, że mają coś do zaoferowania, ale oni nie robią żadnych konkretnych ruchów. Liczą tylko na Jastrzębską Spółkę Węglową, ale sytuacja jest taka, że dla spółki najważniejsi są jej pracownicy. I my to rozumiemy, ale i nas niech ktoś zrozumie. Prezes klubu, Joachim Langer, twierdzi, że pieniądze ma na papierze, że JSW zobowiązała się przekazać konkretne środki finansowe. Może tak i jest, lecz może spółka obcina te pieniądze ze względu na własne kłopoty. Wiemy jednak, że hokeiści i siatkarze z Jastrzębia dostają ze spółki pieniądze.
Jastrzębska Spółka Węglowa ma problemy ze zbytem węgla, który zalega na składowiskach. Kopalnie spółki fedrują tylko cztery dni w tygodniu i najważniejsi są teraz górnicy, a nie piłkarze...
Wiemy doskonale, że kopalnie mają przejściowe problemy, ale inne dyscypliny, wspomniane już przeze mnie – hokej i siatkówka – nieźle funkcjonują dzięki pomocy spółki. Wiemy o tym od zaprzyjaźnionych hokeistów i siatkarzy. Więc co z piłką? Nasi działacze widocznie wszystko załatwiali na słowo, nic nie mają na papierze. Nic dziwnego, że teraz trudno im cokolwiek wyegzekwować od sponsora. Do władz spółki nie mamy zastrzeżeń, ale do działaczy, którzy nic nie robią, by ratować piłkę w Jastrzębiu. Mnie szkoda tylko tego, że kibice w Jastrzębiu 18 lat czekali na pierwszą ligę i teraz ktoś to niszczy.

Co konkretnie zrobicie, jeśli wasze protesty nie przyniosą oczekiwanych efektów, czyli wypłaty zaległych wynagrodzeń?

Jak już mówiłem, zaległości sięgają czterech miesięcy. Ale do naszego strajku w ogóle by nie doszło, gdyby klub wypłacił nam dwie zaległe pensje. Obiecali nam to działacze, a konkretnie prezes Langer. Ten pan mówił nam o tym w szatni. Obiecał, że sprawę załatwi, że na nasze konta pójdą dwie pełne pensje. I myśmy mu uwierzyli, liczyliśmy, że słowa dotrzyma. Oczywiście, chcemy wypłaty wynagrodzeń za cztery miesiące, ale te dwie pensje mogłyby wiele zmienić. Gdybyśmy je dostali, to na pewno gralibyśmy dalej. A tak, to trudno powiedzieć, czy zespół dokończy sezon.

Przed meczem z Górnikiem Łęczna zapuściliście wąsy, by się upodobnić do prezesa Langera. Jak dużo ironii będzie jeszcze w waszych relacjach z nielubianym prezesem?

W sumie, to ja już nie wiem, czy się śmiać, czy płakać... Wiadomo do kogo „piliśmy” i po co to zrobiliśmy. Ale to wszystko przelało czarę goryczy i głupków z siebie więcej nie będziemy robić. Tego pana nie będę oceniał, czekamy na jego konkretne działania. Inaczej nie będzie w Jastrzębiu pierwszej ligi.

Witold Wawrzyczek, urodzony 22 maja 1973 r. w Rybniku. Jest wychowankiem Odry Wodzisław Śląski, skąd przeniósł się do Ruchu Chorzów. Później występował w Bundeslidze, najpierw w barwach Energie Cottbus, następnie Karlsruher SC. Po powrocie do kraju reprezentował barwy zdegradowanej karnie do II ligi Szczakowianki Jaworzno. Kolejne kluby to: Cracovia, Dynamo Drezno, SC Diagoras Rodos (Grecja) i od 2006 r. GKS Jastrzębie. Na boiskach rodzimej ekstraklasy rozegrał 76 spotkań, strzelając 4 gole. W 1996 r. zdobył z chorzowskim Ruchem Puchar Polski.

Rozmawiał Jerzy Mucha

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach

Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.

Letnie święto na Nikiszu. Odpust u Babci Anny

Tegoroczny Jarmark u Babci Anny odbędzie się w niedzielę, 26 lipca. Jak zwykle będzie towarzyszył odpustowi w parafii św. Anny w katowickim Nikiszowcu.

W głębi ziemi i serc – wspomnienie św. Kingi. Górnicy solni uczcili swoją patronkę

24 lipca, w dniu liturgicznego wspomnienia św. Kingi – patronki górników solnych – w niezwykłej scenerii Kaplicy św. Kingi, położonej 101 metrów pod ziemią, odprawiona została uroczysta Msza Święta. Jak co roku podziemna świątynia zgromadziła tych, którzy od pokoleń powierzają swojej Patronce trud codziennej pracy, bezpieczeństwo kopalni oraz pomyślność całej wielickiej społeczności.

Carbotech w Łaźni Moszczenica. Elektroniczne brzmienia w industrialnej przestrzeni

Jastrzębie-Zdrój zyska nowe wydarzenie na kulturalnej mapie miasta. W sobotę, 1 sierpnia 2026 r., w Łaźni Moszczenica odbędzie się pierwsza edycja Carbotech — imprezy łączącej surową, pokopalnianą przestrzeń z muzyką elektroniczną.