30 czerwca z kopalni Paryż wyjechał symboliczny ostatni wagonik węgla

Dzisiaj, 30 czerwca 2026 r., mija 31 lat od wydobycia ostatniej tony węgla w kopalni Paryż w Dąbrowie Górniczej. To jeden z najsłynniejszych zakładów w mieście. Co ciekawe, gdy z kopalni wyjeżdżał ostatni wagonik z węglem, w zakładzie pracowało jeszcze 1000 osób.

fot: Muzeum Miejskie Sztygarka

Kopalnia Paryż w Dąbrowie Górniczej

fot: Muzeum Miejskie Sztygarka

Dzisiaj, 30 czerwca 2026 r., mija 31 lat od wydobycia ostatniej tony węgla w kopalni Paryż w Dąbrowie Górniczej. To jeden z najsłynniejszych zakładów w mieście. Co ciekawe, gdy z kopalni wyjeżdżał ostatni wagonik z węglem, w zakładzie pracowało jeszcze 1000 osób.

Jeden z najsłynniejszych dąbrowskich zakładów górniczych w czerwcu 1995 r. zakończył swoją ponadstuletnią działalność. W związku ze spadkiem wydobycia oraz wyczerpywaniem się zasobów kopalnia 1 września 1993 r. została postawiona w stan likwidacji, a 30 czerwca 1995 r. z kopalni wyjechał symboliczny ostatni wagonik węgla. Ostateczną likwidację wyrobisk dołowych ukończono półtora roku później, w grudniu 1996 r.

O tym, jak duże znaczenie miał ten zakład nie tylko w historii polskiego, ale i europejskiego górnictwa węglowego świadczy ciekawostka przytoczona przez historyków z Muzeum Miejskiego Sztygarka w Dąbrowie Górniczej. Otóż w odkrywce kopalni Paryż pozostawiono dla potomnych dużych rozmiarów monolit węgla, fragment najgrubszego pokładu w Europie, który stanowił przez lata atrakcję turystyczną miasta. Był nawet projekt stworzenia tu pierwszego rezerwatu przyrody nieożywionej. Niestety podczas wyjątkowo mroźnej zimy węgiel ten został... wybrany.

Z kolei w trakcie pożaru w kopalni w 1894 r. inżynier Stanisław Stratilato po raz pierwszy w Europie zastosował podsadzkę hydrauliczną, kierując do wyrobisk kopalni systemem drewnianych koryt wodę z piaskiem w celu ugaszenia pożaru.

To była heroiczna akcja ratownicza

Początki górnictwa węgla kamiennego w Dąbrowie Górniczej sięgają końca XVIII oraz początku XIX wieku i dotyczą głównie wydobycia odkrywkowego w kopalniach Reden, Ksawery, Hieronim, Schumann i Cieszkowski.

W latach 1865 – 1866 powstają kolejne odkrywki Łabędzki i Nowa, które w roku 1876 przejmuje, warz z kopalniami Ksawery i Cieszkowski, Towarzystwo Francusko-Włoskie. Wydobycie, oprócz odkrywkowego, prowadzone jest także upadowymi drążonymi w dnie odkrywek, ale Towarzystwo inwestuje wykonując szyby: wydobywczy Ksawery i wentylacyjny Święta Barbara oraz wentylacyjny Chaper (przemianowany później na Cieszkowski) i wydobywczy Paryż oddany do użytku w 1879 r. Od nazwy głównego szybu wydobywczego kopalnia przyjęła nazwę Paryż, a połączone odkrywki Łabęcki i Nowa też zaczęto nazywać odkrywką Paryż – można przeczytać na stronie wydawnictwa dąbrowskiej Sztygarki „Oblicza przemysłu Dąbrowy Górniczej”.

Na początku XX wieku wprowadzono elektryfikację kopalni, w której – oprócz maszyn parowych – pracowały już maszyny elektryczne oraz lokomotywy elektryczne, a na szybach zainstalowano elektryczne maszyny wyciągowe.

W czasie okupacji niemieckiej kopalnię przejął koncern Preussag, który w celu zwiększenia wydobycia zatrudniał także młodocianych, kobiety i jeńców angielskich oraz prowadził rabunkową gospodarkę złożem.

Jak podaje publikacja Muzeum Sztygarka, w roku 1945 do kopalni Paryż przyłączono nieczynne kopalnie Reden i Flora oraz kopalnię Mars w Łagiszy. Uchwałą załogi kopalnię przemianowano na Generał Zawadzki. W roku 1958 do kopani przyłączono odkrywkę węgla Brzozowica.

24 lipca 1969 r. z osadnika Jadwiga II wdarło się do wyrobisk około 100 tys. m sześc. mułu i wody, odcinając od wyjścia 78 górników. Dzięki heroicznej akcji ratowniczej po czterech dobach udało się wydostać załogę na powierzchnię, śmierć poniósł tylko jeden górnik. W latach 70. XX wieku przeprowadzono w kopalni liczne modernizacje oraz uruchomiono nowy poziom wydobywczy. W 1989 r. kopalnia powróciła do nazwy Paryż.

Co pisano o kopalni w gazetach?

W czerwcu 1995 r., gdy z kopalni wyjeżdżał ostatni wagonik z węglem, w zakładzie pracowało jeszcze 1000 osób. „W lipcu ma być już 700, pod koniec roku 500. W następnym roku do ostatecznej likwidacji potrzebnych będzie niewielu ponad 100. Mimo ministerialnych zapewnień, że żaden dołowy górnik nie straci pracy, przed „paryżanami” zatrzaskują się drzwi innych kopalń. W Paryżu pod ziemią pozostanie ponad 3 mln ton węgla... Węgiel mamy w kilku kawałkach. Dojście do niego i wydobycie byłoby niezwykle kosztowne” – pisaliśmy w „Trybunie Górniczej” w 1995 r.

Część zatrudnionych w kopalni Paryż znalazła pracę w kopalniach katowickich i bytomskich. 

Kilka dni po tym, jak z dąbrowskiej kopalni wyjechał ostatni wagonik z węglem, na łamach „Trybuny Górniczej” ukazał się tekst zatytułowany „Miękkie lądowanie w Paryżu”.

„W poniedziałek, czyli w pierwszy roboczy dzień po rezygnacji w Paryżu z wydobycia, w kopalni z pozoru wszystko hulało naturalną koleją rzeczy: portier baczył przepustek, kioskarka jak zawsze sprzedawała gazety i papierosy, po placu w tę i we w tę kręcili się ludzie. Przed południem nie dziwiły nawet martwe koła na szybowej wieży. Rano zjechało na dół 266 górników: do rozbierania przenośników, czyszczenia i demontażu odstawy, tamowania wyrobisk... Ale trzecia zmiana, poza obserwatorami, po raz pierwszy w ogóle nie miała już zjeżdżać. No i w powszechnym użytku były karty urlopowe” – pisał redaktor w 1995 r.

W pierwszej kolejności na wakacje kierowano pracowników, którzy po urlopie mieli przejść do Sosnowca (50) i Jowisza (100). 

Statystyki zatrudnienia prowadzono skrupulatnie. 2720 osób pracowało na Paryżu w momencie postawienia kopalni w stan likwidacji (wrzesień 1993 r.), a w czerwcu 1995 r. już tylko 980. W końcu grudnia 1995 r. w Paryżu miało się już trudzić zaledwie 600 osób. 

„Z wyliczeń wynikało, że 700 dołowych zostało „przeflancowanych” do innych kopalń (najwięcej do Juliana), 242 pracowników znalazło robotę w 30 nowych firmach, rozkręconych na majątku powierzchni kopalni, 305 osób odeszło w sposób naturalny, około 70 – wyleciało dyscyplinarnie. „Oprócz tych 150, których „połknie" Jowisz i Sosnowiec, liczono jeszcze na pomoc personalnych w spółkach: bytomskiej i katowickiej. Na urlopy górnicze i osłony socjalne zdecydowało się około 200 osób, a ich liczba rosła” – pisała „Trybuna Górnicza” 31 lat temu. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Propozycja na piątek? Nocna szychta

W ostatnią lipcową noc będzie można się przekonać, jak wygląda Górny Śląsk po zmroku z okien kolei wąskotorowej.

Cieplownia Anna KZM

Takie zdjęcia tylko u nas! Sfotografowaliśmy ciepłownię kopalni Anna

Zespół zabudowań po kopalni Anna w Pszowie wyszedł spod ręki genialnego niemieckiego architekta Hansa Poelziga. O budynku maszynowni szybu Bartosz pisaliśmy wielokrotnie. Warto poznać też historię Ciepłowni Anna. Byliśmy tam i zrobiliśmy zdjęcia. Nikt do tej pory jej tak nie sfotografował!

Kolejne 2 km tarnogórskich wyrobisk w 3D. Podziemia UNESCO będą dostępne wirtualnie

Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Tarnogórskiej (SMZT) zakończyło kolejny etap cyfrowej inwentaryzacji wyrobisk dawnej kopalni ołowiu, srebra i cynku w Tarnowskich Górach, wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Dzięki skanowaniu laserowemu na odcinku około 2 km powstanie precyzyjny model 3D, który posłuży m.in. do badań, monitoringu stanu podziemi oraz wirtualnej turystyki.

Trasa rowerowa wokół Pustyni Błędowskiej turystycznym hitem wakacji, w tle kopalnia

Niespotykane pustynne widoki i nowoczesna infrastruktura - to atuty trasy rowerowej Velo Pustynia, wiodącej wokół Pustyni Błędowskiej na styku Małopolski i Śląska. Według władz gminy Klucze atrakcja stała się wizytówką gminy i w wakacje przyciąga tysiące turystów.