265 górników ewakuowano z kopalniTurów\"

Kwb turow wikimedia org

fot: wikimedia.org

Odkrywki węgla bruntanego <i>(na zdj. w kopalni &bdquoTurów”)</i> powodują w czasie eksploatacji drastyczne zmiany w środowisku

fot: wikimedia.org

Woda dostała się do wyrobisk kopalni Turów niedaleko Bogatyni. Kopalnia wstrzymała wydobycie, a ponad 250 pracowników musiało zostać ewakuowanych. W "Turowie" pracuje ok. 4 tys. osób - portal tvn24.pl potwierdza w niedzielę rano nasze wcześniejsze informacje o zatopieniu odkrywki.

 

- Ratowaliśmy to, co się dało ratować i zabezpieczyć - powiedział TVN24 Mirosław Wójtowicz, mieszkaniec Bogatyni, który pomagał ratować kopalnię. - Zerwało drogę, zabrało samochody, nadkrywkę poniosło i zaczęło zalewać poziomy na dole - dodał.

 

- Woda dostała się do wyrobiska kopalni węgla brunatnego "Turów" - potwierdził Krzysztof Król z Wyższego Urzędu Górniczego. - 265 osób, które tam pracowały zostało wycofanych bezpiecznie. Nikomu nic się nie stało. Częściowo zostały zalane 2 koparki, jedna została wycofana - opisywał sytuację.

 

Wydobycie zostało wstrzymane do czasu wypompowania wody, a miejscowa elektrownia pobiera teraz węgiel ze zbiornika, który ma zapasy na dwa tygodnie.

 

Czytaj też: W wyniku powodzi pracują tylko dwa z dziewięciu bloków Elektrowni Turów

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.