25 lat Trybuny Górniczej

fot: Jarosław Galusek/ARC

- Podczas jednej ze Szkół Eksploatacji Podziemnej, odbywających się jeszcze w hotelu Orle Gniazdo w Szczyrku, redakcję reprezentował Jacek Srokowski. Jacek był bardzo zadowolony z przydzielonego mu dwuosobowego pokoju, dopóki wychodząc spod prysznica, nie zauważył w łazience damskich kosmetyków. Recepcja oczywiście natychmiast naprawiła swój błąd. Podobno - wspomina Anna Zych

fot: Jarosław Galusek/ARC

25 lat Trybuny Górniczej to dla mnie ponad 20 lat pracy dziennikarskiej. Z perspektywy wiceprezesowskiego gabinetu moją przygodę z TG uważam za jedno z ważniejszych doświadczeń życiowych.

Matoł dziennikarz

Najdłuższy w historii polskiego górnictwa strajk - w kopalni Budryk oparł się o mediacje prowadzone przez wojewodę śląskiego. W czasie rozmów w westybulu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego kłębiły się tłumy dziennikarzy polujących na informacje. W przerwie rozmów udało mi się porozmawiać z jednym ze związkowców z Budryka, który znany był z tego, że wyglądał jak żywa reklama firmy Adidas. Po rozmowie grzecznie spytałam, czy mogę zatelefonować za jakiś czas z pytaniem o efekty rozmów. Związkowiec przytaknął, po czym obrócił się na pięcie i zawołał do kolegi:

- Ty, Józek, weź no, schowaj mój telefon, bo zaraz jakiś matoł dziennikarz będzie dzwonił… 

Pomimo kawy rozmowa się nie kleiła

Niedługo po rozpoczęciu pracy w redakcji przez Jarka Galuska mieliśmy wspólnie obsługiwać Barbórkę w kopalni Piast. Oprócz relacji z imprezy w planach mieliśmy wywiad z urzędującą wiceminister gospodarki, panią Joanną Strzelec-Łobodzińską, z którą umówiono nas w sekretariacie dyrektora. Pan Jacek Kudela nieco speszony zaprosił nas do gabinetu. Pomimo kawy rozmowa w oczekiwaniu na panią minister się nie kleiła, do czasu gdy Jarek w dobrej wierze zapytał:

- Panie dyrektorze, a jak tam z wydobyciem? 

Tak, panie Grzesiu

Obsługiwałam zawody ratownicze Kompanii Węglowej. Powiedziano mi, że najwięcej dowiem się od pana Grzegorza. Podeszłam więc do faceta i ucięliśmy sobie kilkunastominutową pogawędkę, przerywaną z mojej strony wstawkami „tak, panie Grzesiu”. Pod koniec rozmowy poprosiłam:

- Panie Grzesiu, może się pan przedstawić?

- Marek Pawełczyk, Biuro BHP Kompanii Węglowej – usłyszałam w odpowiedzi. 

Spłuczka imienia Kamila Durczoka

W starej siedzibie Wydawnictwa Górniczego, przy ul. Plebiscytowej, warunki sanitarne były dosyć, powiedzmy, skromne. W męskiej toalecie od kilku miesięcy nie działała spłuczka. Pomimo częstych apeli załogi prezes w kwestii naprawy był nieugięty. Ale do czasu… Pewnego ranka gruchnęła wieść, że naszą redakcję ma odwiedzić sam… Kamil Durczok. Pieniądze na części od razu się znalazły, a męska część załogi raźno zabrała się do usuwania awarii. Gość w końcu nie przyszedł, ale od tego czasu mieliśmy spłuczkę imienia Kamila Durczoka. Dziękujemy, Panie Kamilu! 

Chromiczyzmy - co to za środek stylistyczny?

W 2003 r., początkowo w ramach stażu absolwenckiego, dołączyła do nas świeżo upieczona polonistka Ania Kmiecik. Wśród pierwszych zadań wyznaczonych jej przez redaktora Krystiana Krawczyka była korekta tekstów. Ania otrzymała wyraźne polecenie, żeby zwracać uwagę przede wszystkim na „chromiczyzmy”, ale w żaden sposób nie mogła sobie przypomnieć, co to za środek stylistyczny. Po kilku dniach przedstawiono jej redakcyjnego, doświadczonego kolegę Jurka Chromika. 

Wisz chłopie

W trakcie materiału realizowanego w kopalni Ziemowit, pod ziemią towarzyszył nam bardzo sympatyczny główny inżynier ds. bhp. Opowiedział nam o kopalni ze szczegółami, każde skierowane do mnie zdanie kończąc frazą: „Wisz chłopie”. 

Pokój hotelowy z bonusem

Podczas jednej ze Szkół Eksploatacji Podziemnej, odbywających się jeszcze w hotelu Orle Gniazdo w Szczyrku, redakcję reprezentował Jacek Srokowski. Jacek był bardzo zadowolony z przydzielonego mu dwuosobowego pokoju, dopóki wychodząc spod prysznica, nie zauważył w łazience damskich kosmetyków. Recepcja oczywiście natychmiast naprawiła swój błąd. Podobno. 

Ta choroba nazywa się grafomania

Pracujący z nami przez pewien czas Jurek Mucha odznaczał się nadmiarem energii. Pewnego dnia, szczególnie pobudzony, zaczął uderzać pięścią w futrynę, mówiąc:

- Cholera! Jak czegoś nie napiszę, to będę chory.

- Ta choroba nazywa się grafomania – odpowiedział Witek Gałązka.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.