fot: Korter
Analizy stanu rynku nieruchomości wskazują, że branża okazała się być naprawdę odporna na kryzys ― ceny mieszkań nie spadły o 10 proc., ani tym bardziej o 50 proc.
fot: Korter
Z początkiem nowego roku zwykle wiążemy duże nadzieje. Jednak w przypadku 2021 r. nasze nadzieje mogą znaleźć odwzorowanie w rzeczywistości ― analitycy gospodarki zapowiadają, że nowy rok (a zwłaszcza jego druga połowa) może być bardzo udany.
Zespół Korter Polska opowiada:
- na co czekaliśmy i co dostaliśmy ― o prognozach, które się nie sprawdziły, i nowych realiach rynku mieszkaniowego;
- jak wygląda rzeczywistość rynku nieruchomości dla kupujących i wynajmujących;
- czy 2021 r. naprawdę przyniesie ulgę dla gospodarki.
Kryzys 2020 ― ostateczne podsumowania dla rynku nieruchomości
Wiosną 2020 r., gdy zrozumieliśmy, że COVID-19 to nie lokalna epidemia, lecz pandemia, która potrafi na miesiące zamknąć ludzi w mieszkaniach i doprowadzić do bankructwa firm, krajowy rynek nieruchomości nieco drgnął.
Na rynku nieruchomości zrealizował się przyczynowo-skutkowy ciąg zdarzeń:
- prawie ustał popyt konsumencki; część nabywców zrezygnowała z finalizowania rozpoczętych transakcji z powodu niepewności finansowej;
- firmy budowlane powstrzymały inicjowanie nowych projektów deweloperskich i skupiły się na kończeniu istniejących;
- lato przyniosło trochę ulgi ― nabywcy zaczęli zastanawiać się nad kupnem nowych, bardziej komfortowych lokali o innych, niż wcześniej, walorach;
- deweloperzy pełną parą uruchomili działalność;
- na początku jesieni spadły w dół ceny wynajmu długoterminowego;
- pod koniec roku rynek nieruchomości funkcjonował w nieco spowolnionym, ale całkiem normalnym trybie.
Od początku pandemii eksperci ds. nieruchomości nie mogli się pogodzić w swoich prognozach:
- część z nich zapowiadała ostateczne spowolnienie i recesję rynku oraz spadki cen mieszkań od 20 do 50 proc.;
- inni twierdzili, że rynek nieruchomości jest wystarczająco odporny na zawirowania i w tym kryzysie również nie padnie;
- kolejną wersją prognostyczną było obniżenie cen na rynku pierwotnym o 10-15 proc.do końca 2020 r.
Kto miał rację? Dzisiaj już znamy odpowiedź.
Rynek nieruchomości ― stan obecny
Analizy stanu rynku nieruchomości wskazują, że branża okazała się być naprawdę odporna na kryzys ― ceny mieszkań nie spadły o 10 proc., ani tym bardziej o 50 proc.
Ponadto ― tendencja wzrostowa, którą cechował się polski rynek nieruchomości, nadal utrzymuje się.
Istotnym momentem jest to, że tempo wzrostu cen ― w porównaniu do dynamiki przeszłych lat ― dwa-trzy razy zwolniło.
Jak to wygląda w liczbach?
- Ceny mieszkań na rynku pierwotnym dużych miast, zwłaszcza Warszawy i Krakowa, wykazały się wzrostem rzędu 1000 zł na m kw. Przykładowo, w 2019 r. m kw. nowego mieszkania w Warszawie kosztował średnio 9900 zł, w 2020 r. ta stawka wzrosła do 10 900 zł.
- Rynek najmu w dużych miastach i popularnych wśród inwestorów lokalizacjach turystycznych runął w dół: w Krakowie i Gdańsku ceny wynajmu spadły o 11-12 proc., w Warszawie ― 4proc. Przyczyną tego było całkowite zatrzymanie ruchu turystycznego oraz decyzja o przejściu uczelni wyższych do zdalnego trybu nauki, co wyłączyło dużą grupę konsumencką ― studentów ― z procesu rynkowego.
Z optymizmem patrzeć w przyszłość ― prognozy ekspertów na 2021 r.
Zdaniem doktora Jakuba Sawulskiego (Polski Instytut Ekonomiczny), 2021 r. jest całkiem perspektywiczny dla gospodarki.
Oczywiście, głównym czynnikiem, który wpłynie na poprawę sytuacji, będzie naturalne wygaszenie pandemii bądź inne istotne posunięcia w tej sprawie, na przykład masowe rozpowszechnienie efektywnej szczepionki. Ekspert zaznacza, że skuteczność programu szczepień będzie miała decydujący wpływ na stan systemu ekonomicznego.
W przypadku gdy bieżący PSO (Program Szczepień Ochronnych) okaże się udany, już w II połowie 2021 r. możemy spodziewać się odczuwalnego ożywienia we wszystkich branżach krajowej gospodarki.
Dr Sawulski podkreśla też, że obecny kryzys odznacza się wysokim stopniem oszczędzania w gospodarstwach domowych ― to znaczy, że po stabilizacji część z zaoszczędzonych w czasie trwania kryzysu kwot wpłynie na rynek i przyczyni się do szybszego uruchomienia procesów gospodarczych.
Istnieje też druga strona medalu, o której nie możemy zapominać ― każdy okres pokryzysowy zazwyczaj wiąże się z inflacją. Po zniesieniu spowodowanych pandemią ograniczeń wzrosną też ceny usług w branżach, które będą na szczycie konsumenckiej popularności ― zwłaszcza, turystycznej, rozrywkowej i gastronomicznej.
Otwarcie granic wewnętrznych i zewnętrznych ponownie uruchomi branżę turystyczną, która czy nie najwięcej ze wszystkich ucierpiała z powodu koronakryzysu.
Jednak nie wszystkie firmy wyjdą z pandemii cało ― część z nich już się zamknęła albo przebranżowiła. To znaczy, że po powrocie gospodarki do normalnego funkcjonowania będziemy mieli do czynienia z obniżeniem podaży przy wysokim popycie na usługi i towary. Ta nierównomierność z kolei spowoduje wzrost cen ― na poziomie ogólnogospodarczym dość umiarkowany (rzędu 3 proc.) i bardzo intensywny w granicach określonych branż (od kilku do kilkudziesięciu).