20 zaginionych w słowackiej kopalni
fot: handlova.sk
Do tragicznego w skutkach wybuchu doszło w słowackiej kopalni „Handlova” w miejscowości o tej samej nazwie
fot: handlova.sk
Dwukrotnie badano obszar urządzeniami, które wykrywają ludzi. Bez efektu. Ratownikom udało się dotrzeć 200 metrów od epicentrum, gdzie temperatura spadła do 28 stopni i widoczność wzrosła do 10 m. Dalej temperatura osiąga nawet 70 stopni Celsjusza i nic nie widać.
Wybuch nastąpił około 330 m poniżej powierzchni kopalni węgla brunatnego w rejonie gdzie w połowie czerwca zakończono wydobycie. Lokalne pożary w miejscu wypadku gaszono już od piątku. Przyczyny wybuchu badają inspektorzy z Okręgowego Urzędu Górniczego w Prievidzy.
Przypomnijmy, że do wybuchu doszło rano, kiedy próbowano ugasić pożar w jednym z szybów we wschodniej części kopalni. W pierwszej fazie akcji ratunkowej wydobyto na powierzchnię dziewięciu rannych. Poszkodowani zostali przewiezieni do szpitala w Bojnicach. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Sa potłuczeni, mają otarcia.
Żaden z nich nie wymaga hospitalizacji powiedział słowckim mediom dyrektor szpitala, Ladislav Gerlicha.
Pod ziemią pozostaje uwięzionych nadal 20 osób. Wcześniej podawano, że jest 19 zaginionych. Dziewięciu z nich to górnicy. Pozostali to ratownicy. Akcja ratunkowa jest niezwykle trudna. Pali się cała wschodnia część kopalni. Szyb po wybuchu jest całkowicie zawalony łącznie z sąsiednimi chodnikami.
- Nie udało się nawiązać kontaktu z zaginionymi - powiedziała rzecznika na Hornonitrianske bane Prievidza (HNB) spółki, Adriana Sivakova do TA3 prywatnego kanału informacyjnego.
Na miejsce tragedii przybyli: premier Robert Fico, szef MSW Robert Kaliniak i minister gospodarki. Przed bramami kopalni czekają rodziny uwięzionych w kopalni.