„Zofiówka” zacieśnia więzi z „Bogdanką”

Zofiowka szyb ARC

fot: ARC

Górnicy "Bogdanki", którzy od początku roku wymieniali się doświadczeniami na ścianach strugowych z kolegami z Jastrzębia, chcą poszerzyć współpracę z "Zofiówką"

fot: ARC

Po ostatniej wizycie pracowników „Zofiówki” w kopalni „Bogdanka” można mówić o zacieśnieniu więzi przez te zakłady górnicze. Jak poinformował portal nettg.pl Tomasz Zięba, rzecznik prasowy spółki LW „Bogdanka”, jej władze mają nadzieję na poszerzenie współpracy obu kopalń.

 

Przypomnijmy, że na początku roku na szkoleniu na ścianie strugowej w kopalni „Zofówka” przebywali pracownicy „Bogdanki”. Teraz 21 górników ze Śląska, związanych z eksploatacją ściany strugowej B-1, oglądało podobną ścianę w lubelskiej kopalni. Wraz z nimi był Andrzej Tor, wiceprezes zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej i Czesław Kubaczka, dyrektor kopalni „Zofiówka”. Dodajmy, że śląska delegacja nie tylko zjechała do kopalni, ale także zwiedziła Lublin i Muzeum Zamoyskich w Kozłówce.
 

- Warto, by obie strony przekonały się, jakie warunki pracy panują w ich kopalniach – mówi naszemu portalowi Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy JSW.
Także rzecznik „Bogdanki” wyraża zadowolenie ze współpracy obu kopalń. - Wizyta pracowników Zofiówki” to miła i pożyteczna dla obu stron sprawa. My jesteśmy im wdzięczni za pomoc okazaną wcześniej w trakcie szkolenia naszych ludzi na ścianie strugowej w „Zofiówce” - zaznacza Tomasz Zięba.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.