„Zofiówka”: Uczczono rocznicę pacyfikacji kopalni
fot: ARC
JSW jest największym w Europie producentem węgla koksowego (na zdjęciu KWK "Zofiówka")
fot: ARC
W przeddzień uroczystości w kopalni „Wujek”, w Jastrzębiu Zdroju uczczono 29. rocznicę pacyfikacji kopalni "Manifest Lipcowy" (obecnie "Zofiówka"). Pod znajdującą się przed cechownią kopalni tablicą, upamiętniającą wydarzenia z 15 grudnia 1981 roku, kwiaty złożyli przedstawiciele władz miasta, parlamentarzyści, związkowcy z „Solidarności” i mieszkańcy miasta. Prezydium zarządu regionu śląsko-dąbrowskiej „S” reprezentował jej wiceprzewodniczący Ryszard Drabek – dowiedział się portal nettg.pl z komunikatu związku.
- Górnicy z tej kopalni 15 grudnia 1981 roku walczyli przede wszystkim o wolną, niepodległą Polskę, bo myśleli, że w wolnej i niepodległej Ojczyźnie nie będą już musieli walczyć o swoją godność, o szacunek dla swojej ciężkiej pracy i o zwykłą, ludzką sprawiedliwość. A dziś rzeczywistość nakazuje upominać się o już nabyte uprawnienia, o przestrzeganie Porozumienia Jastrzębskiego, o poszanowanie ciężkiej, górniczej pracy i człowieka – mówił w trakcie uroczystości Sławomir Kozłowski, przewodniczący „Solidarności” w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.
Prezydent Jastrzębia Marian Janecki podkreślił, że interwencja milicji i ZOMO w śląskich kopalniach była bardzo brutalna, bo Śląsk był kluczowym elementem polskiej gospodarki. – Dlatego celem ówczesnej władzy było agresywne zdławienie w pierwszej kolejności strajków w naszym regionie, któremu przeciwstawili się górnicy – mówił Marian Janecki.
- Nazajutrz po wprowadzeniu stanu wojennego w całej Polsce rozpoczęły się pacyfikacje największych zakładów pracy, m. in. ówczesnej kopalni Manifest Lipcowy, gdzie Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” przekształciła się w Komitet Strajkowy. W proteście uczestniczyło 6 tys. górników. Strajk miał charakter okupacyjny i rotacyjny. Na terenie kopalni pozostawało jednorazowo ok. 2 tys. pracowników. 15 grudnia około godz. 10:00 kopalnia została otoczona przez oddziały milicji, ZOMO i wojska. Zomowcy, przy wsparciu czołgów, trzykrotnie atakowali bramy zakładu. O 11.45 padły pierwsze strzały. Rany postrzałowe odniosło 4 górników, wśród nich Czesław Kłosek, któremu jeden pocisków utkwił w kręgu szyjnym. Nosi go do dziś. Manifest Lipcowy to pierwsza kopalnia, w której strzelano z broni palnej do strajkujących górników. Następnego dnia padały również strzały na kopalni Wujek, tym razem były to strzały śmiertelne. Poległo 9 górników – czytamy w komunikacie „S”.