W 2007 r. w kopalni wydarzyły się 73 wypadki, w tym dwa ciężkie i jeden śmiertelny. 73 wypadki, kwalifikowane jako lekkie, zaistniały także w minionym roku. W kopalni były również dwa wypadki śmiertelne, którym ulegli jednak pracownicy firm wykonujących usługi dla kopalni.
– Te śmiertelne wypadki nie powinny się wydarzyć – komentuje zdarzenia Bogusław Kołodziej, kierownik działu bhp i szkolenia w „Zofiówce”. – A już szczególnie nie ten, dotyczący doświadczonego 53-letniego górnika, który chciał być pierwszy na podszybiu, żeby wyjechać na powierzchnię. Wyskoczył z wagonika, kiedy pociąg jeszcze nie zatrzymał się na stacji i uderzył głową o wystający element.
Kierownik Kołodziej podkreśla, że w wypadkach tzw. czynnik ludzki ma bardzo duże znaczenie. – Pośpiech, chęć szybkiego wyjazdu po dniówce i brak zdroworozsądkowych zachowań, sprzyjają wypadkom. Bo wtedy łatwo jest pośliznąć się, upaść i potłuc – zauważa.
Te stwierdzenia potwierdzają statystyki. W 2008 r. przyczyną 34,2 proc. wypadków w „Zofiówce” było poślizgnięcie się i upadek. Inne przyczyny to: upadek skał – 15 proc., uderzenie transportowanym przedmiotem – 13,7 proc., oberwanie się skał stropowych – 5,3 proc.
– Naszym zadaniem jest ustalenie przyczyn wypadku – mówi kierownik Kołodziej. – Jedną z czynności jest wysłuchanie poszkodowanych i świadków. Kiedyś było to przesłuchanie, ale teraz jest inaczej. Pracownicy czasem uzgadniają w swoim gronie, co nam powiedzą. Ich wersja nie zawsze odpowiada prawdzie, co wykazuje zazwyczaj wizja lokalna na miejscu zdarzenia, przeprowadzona przez komisję, badającą przyczynę wypadku.
Warunki pracy na dole poza służbami bhp kopalni, nadzorują także inspektorzy Państwowej Inspekcji Pracy współdziałający z urzędami górniczymi.
– Górnictwo to trudna i ciężka branża – mówi Stanisław Styrylski, starszy inspektor PIP w Katowicach. – Naszym zadaniem jest takie działanie, aby minimalizować w kopalniach zagrożenia, wynikające z eksploatacji oraz ruchu maszyn i urządzeń na dole.
Inspektorzy PIP pojawiają się w kopalni w ramach tzw. kontroli planowanych oraz kiedy uruchamiane są nowe stanowiska pracy. Przyjeżdżają także, kiedy do PIP trafiają skargi pracowników.
– Kopalnie, które uznajemy za niebezpieczne, ze względu na istniejące w nich zagrożenia, a także te, w których obserwujemy wzrost wpadkowości, obejmujemy wzmocnionym nadzorem – podkreśla inspektor Styrylski.
Co czwarty Polak przeżyłby za oszczędności najwyżej przez trzy miesiące
Co czwarty Polak mógłby utrzymać się z oszczędności najwyżej przez trzy miesiące po utracie głównego źródła dochodu, a 14 proc. nie posiada żadnych rezerw finansowych - wynika z badania Santander Consumer Banku.