\"Wujek\": Pomoc dla wdów i sierot powinna zostać zwolniona z podatku

Gzik krystyna TON

fot: Jarosław Tondos

- Przez wszystkie te lata nie zabiegaliśmy o te pieniądze. Życia mojego męża i jego kolegów nie da się na nie przeliczyć – podkreśla Krystyna Gzik, żona Ryszarda Gzika, poległego pod „Wujkiem”

fot: Jarosław Tondos

Wdowy i dzieci po dziewięciu górnikach, którzy w grudniu 1981 r. zginęli podczas pacyfikacji przez ZOMO kopalni „Wujek”, przez ponad ćwierć wieku wyczekiwały poczucia sprawiedliwości. Nie wysuwały roszczeń o odszkodowania, nie wnosiły przeciwko państwu sądowych pozwów.

I oto przed tygodniem minister gospodarki, uosabiający Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Katowickiego Holdingu Węglowego, zatwierdził – na wniosek zarządu spółki i jej Rady Nadzorczej – przeznaczenie 1,8 mln złotych z ubiegłorocznego zysku na zadośćuczynienia dla rodzin poległych górników.

„Trybuna Górnicza” apeluje do ministra finansów, Jacka Rostowskiego, by zwolnił ten wdowi i sierocy grosz z podatku dochodowego.
– W przypadku naszej firmy procedura jest prosta. Po wpisaniu uchwały WZA do Krajowego Rejestru Sądowego zostanie utworzony fundusz celowy, z którego na indywidualne wnioski zainteresowanych rodzin zostaną wypłacone odszkodowania. Na wymiar podatku nie mamy, oczywiście, jakiegokolwiek wpływu – poinformował Ryszard Fedorowski, rzecznik prasowy KHW.

Ludzie wielkich serc

Wzruszenia z powodu decyzji o wypłacie zadośćuczynienia nie kryje wdowa po Ryszardzie Gziku – Krystyna.
– Nie znam się na podatkowych paragrafach. Obiło mi się o uszy, że tego rodzaju wypłata może zostać zwolniona z podatku. Przez wszystkie te lata nie zabiegaliśmy o te pieniądze. Życia mojego męża i jego kolegów nie da się na nie przeliczyć. Nic nie jest go w stanie przywrócić. Na pewno jednak nam pomogą w niełatwej codzienności. Tym bardziej więc poruszyło mnie to, że premier Waldemar Pawlak oraz członkowie zarządu i rady nadzorczej Holdingu wykazali, że nie są bezdusznymi biurokratami, lecz ludźmi wielkiego serca. Jestem wdzięczna nie tylko im, lecz wszystkim górnikom z kopalń tej spółki, bo przecież te pieniądze zostaną wypłacone z wypracowanego przez nich zysku. Wśród przyjaciół słyszałam opinie „nareszcie coś wam dali”. Nie wykluczam, że znajdą się też zazdrośni – powiedziała nam Krystyna Gzik.

W opinii Jerzego Wartaka, uczestnika strajku i dramatu sprzed 28 lat, na zadośćuczynienie dla rodzin kolegów, którzy wówczas zginęli, nie należy spoglądać jak na kwotę pieniędzy, lecz jak na symbol.
– Ten symbol, na który zdobyto się po tylu latach, powinien trafić do wdów i sierot w całości, nietknięty pazernością państwa. Tym bardziej – co mnie zdumiewa – że nie Skarb Państwa wziął na siebie obowiązek zadośćuczynienia, lecz, będąca spółką prawa handlowego, górnicza firma – uważa.

O zadośćuczynienie rodzinom ofiar od wielu lat zabiegał Społeczny Komitet Pamięci Górników KWK „Wujek” w Katowicach Poległych 16 grudnia 1981 r. Przewodniczący Krzysztof Pluszczyk też podkreśla, że dłużnikiem powinno być państwo.

Dłużnikiem – państwo

– Przecież do górników strzelała milicja, więc ten obowiązek powinien wziąć na siebie albo Skarb Państwa, albo Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Ale i tak dobrze się stało, że rodziny naszych kolegów cokolwiek dostaną. One nigdy o nic nie występowały. Tej sprawy przez ponad ćwierć wieku nie załatwił żaden rząd.
Tym większe uznanie za osobistą inicjatywę i przeznaczenie na zadośćuczynienie 1,8 mln zł należy się wicepremierowi Waldemarowi Pawlakowi – podkreśla Krzysztof Pluszczyk. – Wiem, że każdy dochód musi być opodatkowany, ale wiem również, że istnieją możliwości zwolnienia takiego szczególnego świadczenia z daniny dla państwa. Uważam, że te pieniądze nie powinny być opodatkowane. W tym przypadku jeszcze raz potrzebna jest dobra wola państwa, a zwłaszcza ministra Jacka Rostowskiego. Jeżeli będzie trzeba, to Społeczny Komitet Pamięci wystąpi do Ministerstwa Finansów ze zbiorowym wnioskiem o zwolnienie tego odszkodowania z podatku dochodowego – zapewnia Krzysztof Pluszczyk.

Czytaj też: KHW: Zarząd przyjął regulamin wypłat świadczeń dla rodzin poległych górników ,,Wujka\"


MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego