„Solidarność” współorganizuje Mszę Katyńską w Sosnowcu

„Solidarność” z największych zagłębiowskich zakładów jest współorganizatorem Mszy Katyńskiej, która odbędzie się w najbliższą niedziele (18 bm.) w kościele pod wezwaniem św. Joachima w Sosnowcu – Zagórzu – o zaplanowanych uroczystościach portal nettg.pl dowiedział się od Wojciecha Gumułki, rzecznika prasowego zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność".


Odprawiana w Sosnowcu od 21 lat Msza Katyńska jest w regionie najważniejszą uroczystością upamiętniającą tragedię polskich oficerów na Wschodzie. Od początku organizuje ją Federacja Rodzin Katyńskich we współpracy z "Solidarnością". W tym roku nabożeństwo będzie miało wyjątkowy charakter.

 

- Kilka tygodni temu organizatorzy zaprosili do uczestnictwa w nabożeństwie prezydenta Lecha Kaczyńskiego i jego ministerialnych urzędników. – Okrutny los sprawił jednak, że będziemy się modlić nie „z nimi”, ale „za nich” – mówi Grzegorz Sułkowski, jeden z organizatorów mszy, przewodniczący Solidarności w kopalni "Kazimierz-Juliusz".

 

W przygotowanie nabożeństwa zaangażowały się największe komisje Solidarności z Zagłębia – z Huty Katowice, Koksowni Przyjaźń i  KWK "Kazimierz–Juliusz".

 

Niedzielna msza odprawiona zostanie o godz. 12.00, po niej odbędzie się Apel Poległych przed tablicą pamiątkową.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.