fot: ARC
Marek Szczerbowski od maja 2006 roku dyrektor Stadionu Śląskiego w Chorzowie
fot: ARC
W przypadku niedawnego meczu eliminacji mistrzostw świata z Irlandią Północną można mówić głównie o sukcesie organizacyjnym, albowiem piłkarze Leo Beenhakkera specjalnie nas nie rozpieszczali…
- Ja tego nie wiem, podobno ludzie tak oceniają spotkanie z Irlandią Północną. Nie jestem od komentowania gry biało-czerwonych, mogę się natomiast odnieść do organizacji. Nie było większych wpadek z naszej strony, kibice byli zadowoleni z warunków oglądania meczu. Gdyby nie sektory buforowe, dzielące kibiców obu drużyn, mielibyśmy komplet, czyli 47 tysięcy ludzi. Ale i tak było ponad 40 tysięcy, niemal wszystkie bilety zostały sprzedane. Atmosfera sportowego święta widoczna była od pierwszej minuty i należy tylko żałować, że skończyło się na remisie.
Na kibiców przyjeżdżających do Chorzowa zawsze możemy liczyć, to oni – nawet jak nasza reprezentacja zawodzi – stwarzają widowisko na wysokim poziomie. Nie tylko dla nich Stadion Śląski to okno wystawowe na świat, wizytówka ziemi śląskiej.
- Ja bardzo chciałbym, by tak było, by każda impreza w Chorzowie miała odpowiednią oprawę i wysoki poziom organizacyjny. Ale chciałbym przypomnieć, że na „Śląskim” organizujemy nie tylko mecze naszej reprezentacji, ale także spotkania ligowe, czy też imprezy muzyczne. Staramy się, by, oferowany przez nas „produkt”, miał odpowiednie opakowanie. Nie wszystko jednak idzie jak z płatka, nie wszystkie imprezy można przeprowadzić zgodnie z przyjętym grafikiem. Tak było chociażby przy okazji meczu z Belgią w 2007 roku, który decydował o awansie do finałów mistrzostw Europy. Śnieżyca nas zasypała i trzeba było organizować spontanicznie akcję odśnieżania. Gdyby nie pomoc wojska, straży pożarnej i innych służb, to nie wiem, jakby ten mecz wyglądał. Mimo ogromnych trudności zdaliśmy wówczas egzamin z logistyki. Dla mnie to był na pewno najtrudniejszy sprawdzian organizacyjny.
Ważnym elementem oprawy spotkań piłkarskich na Stadionie Śląskim jest występ orkiestry górniczej. Od początku funkcjonowania chorzowskiego giganta, dobry nastrój kibiców naszej reprezentacji podtrzymywały wspomniane orkiestry. Tak było i w przypadku meczu z Irlandią Północną.
- One są na pewno elementem śląskiego krajobrazu i nie wyobrażam sobie, by górnicze orkiestry miały zniknąć ze Stadionu Śląskiego. Przy okazji meczów reprezentacji musimy jednak poprawić pewne rzeczy. Przede wszystkim trzeba zgrać mikrofony, by mogły one złapać nie tylko dźwięk punktowy. Ale z tym na pewno sobie poradzimy.
Tych śląskich elementów przy okazji spotkania z Irlandią Północną było więcej?
- Oczywiście. Tak w ogóle, to mecz rozgrywany był pod hasłem: „Stadion Śląski – pozytywna energia”. Oprawa meczu, tablice reklamowe, wystąpienia spikera, to wszystko miało przypominać o pozytywnej energii płynącej ze Stadionu Śląskiego. No i jeszcze wspomniana orkiestra górnicza.
Euro 2012 w Chorzowie mamy już z głowy, ale przed nami październikowe spotkanie ze Słowacją i wiele innych imprez. Przed Pańską ekipą kolejne wyzwania.
- Nie będziemy płakać z tego powodu, że nie mamy Euro. To wielka strata dla regionu śląskiego, ale z drugiej strony będziemy jedynym obiektem, który będzie organizował wielkie imprezy muzyczne. A co do meczu ze Słowacją, to już od poniedziałku, dwa dni po spotkaniu z Irlandią Północną, rozpoczęliśmy przygotowania organizacyjne. Murawa była dość mocno zniszczona, ale damy sobie radę z jej renowacją.
Kiedy Stadion Śląski będzie miał już za sobą cały proces modernizacji, jak również zadaszenia obiektu?
- Powinno się to wszystko skończyć za dwa lata. Zakres robót obejmuje nie tylko zadaszenie trybun. W ramach modernizacji stadionu zostanie również zbudowana nowa górna trybuna zachodnia, a na trybunie wschodniej powstaną osobne dojścia do strefy VIP-ów, gastronomii i parkingów. Pełna elipsa dachu z poliwęglanu mierzyć będzie 43 tysiące metrów kwadratowych. To będzie światowy Stadion Śląski…