„Siltech” na plusie

Siltech 6 kaj

fot: Kajetan Berezowski

Sześciu górników z zabrzańskiej kopalni Siltech otrzyma wyróżnienie za swoją postawę w czasie zawału skał stropowych, który miał miejsce 12 kwietnia tego roku

fot: Kajetan Berezowski

ZG „Siltech” to pierwsza w Polsce prywatna kopalnia węgla kamiennego. Po ośmiu miesiącach tego roku zakład zarobił około 2 mln zł netto i sprzedał blisko 130 tys. ton węgla – dowiedział się portal nettg.pl z informacji przekazanych przez spółkę.

 

- Wydobycie i sprzedaż węgla przebiegała według ustalonych na ten rok założeń. Węgiel w tym czasie sprzedawał się znakomicie, moglibyśmy sprzedać drugie tyle, gdyby nie ograniczone możliwości wydobywcze – mówi Jan Chojnacki, prezes ZG „Siltech”. Po czym dodaje: – Dodatni wynik został osiągnięty przy jednoczesnej realizacji inwestycji, jaką jest upadowa do Pola Biskupice. Przedsięwzięcie jest finansowane ze środków własnych, uzyskanych z działalności operacyjnej zakładu.

 

Zakończenie inwestycji zaplanowane jest na połowę przyszłego roku. Upadowa połączy powierzchnie zakładu z pobliskim Polem Biskupice.

 

ZG „Siltech” to pierwsza w Polsce prywatna kopalnia węgla kamiennego. Powstała w 2002 r. na zrębach zamkniętej KWK „Pstrowski”. W zakładzie pracuje 220 osób. Mimo niewielkiej załogi kopalnia może pochwalić się bardzo dobrym wskaźnikiem wydajności wynoszącym ponad 900 t na zatrudnionego.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.