\"Rzeczpospolita\": Powoli wyrównuje się poziom zamożności regionów

Biedne regiony odrabiają straty - oznajmia "Rzeczpospolita".

W minionych latach rosła przepaść pomiędzy bogatymi regionami kraju a tymi, słabiej rozwiniętymi. Ten trend zaczął się zmieniać od 2008 r.

Kryzys z drugiej połowy tego roku najbardziej dotknął właśnie rozwinięte regiony. Lepiej wiodło się tam, gdzie lokalna gospodarka nie zależy tak bardzo od wielkości eksportu.

Jednak po przejściu recesji, najszybciej znów zaczęły się odradzać bogate regiony. Poza tym na poziom zamożności duży wpływ ma lokalna infrastruktura. Nieprzypadkowo firmy rozwijają się tam, gdzie są lepsze drogi, a także mieszka więcej osób z wyższym wykształceniem.

W miejscach słabiej zagospodarowanych także przybywa nowych miejsc pracy, lecz następuje to wolniej niż w bogatszych regionach.

Średnia wartość PKB na mieszkańca Polski wynosi 33,5 tys. zł. W najbiedniejszych regionach na wschodzie ten wynik wynosi tylko od 69 do 74 proc. tej wartości. Województwo Wielkopolskie uzyskuje nieco ponad 104 proc. średniej, dalej są Dolny i Górny Śląsk mające ok. 108 proc. Na samym szczycie znajduje się Mazowieckie, gdzie PKB na mieszkańca stanowi aż 157 proc. średniej krajowej i wynosi prawie 53 tys. zł - czytamy w "Rzeczpospolitej".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.