,,Rydułtowy-Anna”: Zginął przodowy. Poszkodowanych siedmiu dalszych górników

Rydultowy anna brama TAL

fot: Jolanta Talarczyk

Ratownicy prowadzą w kopalni Rydułtowy-Anna nieprzerwanie akcję dotarcia do 40-letniego górnika-elektryka zasypanego w zawalonym chodniku

fot: Jolanta Talarczyk

Dziś po siódmej rano ratownicy dotarli do górnika przodowego, ostatniego z uwięzionych w zawale po wczorajszym wstrząsie w kopalni ,,Rydułtowy-Anna". Górnik nie żył. Wcześniej zastępy ratowników uwolniły trzech jego kolegów z brygady. W ich przypadku pomoc przyszła w porę - poinformowała nettg. pl Jolanta Talarczyk, rzecznik prasowy Wyższego Urzędu Górniczego.

Wysokoenergetyczny wstrząs w - należącej do Kompanii Węglowej - ,,Rydułtowach-Annie" wystąpił wczoraj o godzinie 22.28. Spowodował tąpnięcie w nowo drążonym wyrobisku na poziomie 1080 metrów i zniszczenie obudowy pochylni III-1200-E2. W rejonie zagrożenia było ośmiu pracowników. Czterech zdołało wydostać się o własnych siłach. Po wyjeździe na powierzchnię udzielono im pomocy medycznej. Natomiast czterech dalszych górników, znajdujących się bliżej czoła przodka, zostało objętych około 30-metrowym zawałem.

W akcji ratowniczej uczestniczyło siedem zastępów. Oprócz trzech własnych kopalni na pomoc przybyły też po dwa z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego i Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego. Przed trzecią nad ranem, po czterech godzinach przebierania zawału, ratownicy dotarli do pierwszego z uwięzionych górników. Kolejny został uwolniony o godz. 3.16, a trzeciego z ocalonych wydobyto o godz. 5.00. Ponad dwie godziny później okazało się, że czwarty z poszukiwanych przez ratowników górnik nie żyje.

Wstrząs górotworu relatywnie nie był silny. Jego energia była nieco wyższa ponad 2 stopnie w skali Richtera. Zbliżonych wstrząsów występuje w ciągu roku kilkaset. Ten jednak miał tragiczne następstwa. Przyczyny i okoliczności wypadku bada Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku. Na miejscu zdarzenia jest również przedstawiciel Wyższego Urzędu Górniczego. Postępowanie powypadkowe przyniesie decyzje w sprawie prowadzenia robót górniczych w tym rejonie.

Górnik przodowy, który stracił życie dzisiejszej nocy, jest 12 ofiarą śmiertelną wypadków przy pracy, które od początku br. zdarzyły się w kopalniach węgla kamiennego. Miał 46 lat. W kopalni ,,Rydułtowy-Anna" pracował od 10 lat. Osierocił troje dzieci.

Dwóch lżej poszkodowanych górników znajduje się na obserwacji w szpitalu w Rydułtowach. Trzeci, który doznał poważniejszych obrażeń, został przewieziony do szpitala w Rybniku.

- Od momentu podjęcia akcji ratowniczej w kopalni były rodziny objętych zawałem górników. Zostały otoczone opieką dyrekcji zakładu, w tym pomocą psychologiczną - poinformował nettg.pl Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.