\"Puls Biznesu\": Prądu na dwie giełdy może nie starczyć

fot: ARC

PGE Dystrybucja dostarcza prąd do blisko 6 milionów odbiorców.

fot: ARC

Czy na obu giełdach energii elektrycznej będzie wystarczająco dużo podmiotów, chętnych do handlu - zastanawia się "Puls Biznesu".

Na 11 grudnia rozpoczęcie obrotu energią elektryczną zapowiedziała Warszawska Giełda Papierów Wartościowych. Obecnie tym surowcem handluje się na Towarowej Giełdzie Energii.

Ta druga instytucja nie jest zadowolona z konkurencji. Powód jest bardzo prosty - jak dotąd w Polsce nie ma aż tak dużych obrotów i chętnych do handlu prądem. Współistnienie obu platform może doprowadzić do sytuacji, w której żadna z nich nie będzie zadowolona.

GPW broni się, twierdząc, że ma plany rozwijania tego, nowego rynku. Ponadto uruchomienie przez nią platformy handlu energią elektryczną zostało poprzedzone zakupem Platformy Obrotu Energią Elektryczną od Polskiej Grupy Energetycznej. Jest więc przygotowana, a obrót tym surowcem będzie prowadziła we współpracy z Krajowym Depozytem Papierów Wartościowych.

Być może niektóre podmioty zechcą prowadzić handel na obu giełdach, a czasem nawet zarabiać na różnicach w cenie.

GPW uruchamiając rynek energetyczny, idzie niejako pod prąd tendencjom w Europie, gdzie prawie wszystkie giełdy pozbyły się już tego segmentu - twierdzi w "Pulsie Biznesu" szef Towarowej Giełdy Energii

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.