\"Puls Biznesu\": Debiut Tauronu rozczarował

Na giełdzie nie ma nic pewnego — taką lekcję odebrali w środę drobni inwestorzy. Nawet gdy debiutuje spółka skarbu państwa - piszą w czwartek komentatorzy "Pulsu Biznesu" o debiucie energetycznej grupy Tauron.

 

To miał być łatwy zarobek w krótkim czasie. Inwestorzy pokrzepieni zyskami ponad 10 proc. w debiutach PZU oraz PGE tłumnie ruszyli po akcje Tauronu, licząc na podobny wynik. Taką przebitkę obstawiało 15 ekspertów z biur maklerskich, funduszy emerytalnych oraz inwestycyjnych przepytanych przez nas w czasie trwania oferty.

 

Nic z tego - kwituje gazeta. -  Debiut wypadł blado. Na zamknięciu pierwszej sesji za akcje energetycznej spółki płacono 5,05 zł, czyli o 1,6 proc. mniej niż w ofercie publicznej. Był to najsłabszy wynik wśród 10 największych ofert państwowych, jakie trafiły na GPW. Wśród dużych spółek skarbu państwa w debiucie taniała jeszcze tylko Enea.

 

Największe obroty były na początku sesji, gdy kurs był równy cenie sprzedaży. Im cena była niższa, tym mniej było chętnych do sprzedaży. Większość drobnych akcjonariuszy nie opuściła statku. Akcjonariat obywatelski nie chciał oddawać tanio akcji i nie panikował. To jest największy sukces tego debiutu.

 

Na razie to Aleksander Grad osiągnął największy sukces. Okazało się, że cena za akcje Tauronu, którą osiągnął (5,13 zł), jest niezła, a pieniądze z prywatyzacji płyną do budżetu szerokim strumieniem.

 

Scenariusz inauguracyjnej sesji Tauronu ustawiły słabe nastroje na rynkach finansowych - ocenia "Puls Biznesu".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.