\"Polkowice-Sieroszowice\": Ratownicy uwolnili zasypanego górnika

Górnik zasypany w kabinie ładowarki po wstrząsie w kopalni \"Polkowice-Sieroszowice\" został uwolniony z zawału. - Ma ogólne potłuczenia, jest w szoku, trafił do szpitala na obserwację, ale na szczęście nie doznał poważnych obrażeń i nic nie zagraża jego zdrowiu - poinformowała nettg.pl Edyta Tomaszewska, rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach.

Od przedpołudnia ekipy złożone z 20 ratowników górniczych usiłowały jak najszybciej dotrzeć do mężczyzny zasypanego po silnym wstrząsie, do którego doszło około godz. 11.10 w należącej do KGHM kopalni miedzi \"Polkowice-Sieroszowice\" na Dolnym Śląsku. Na poziomie 1000 metrów pod ziemią doszło do zawału skał.
Jeden z górników w strefie zagrożenia został lekko ranny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Natomiast drugiego - operatora podziemnej ładowarki - wstrząs zaskoczył w kabinie maszyny, która znalazła się pod zawałem.

Przez prawie pięć godzin trwała akcja ratunkowa. Ratownicy od początku mieli z zasypanym kontakt głosowy i pewność że żyje, choć nie znali dokładnych obrażeń. Podawali mu tlen.

Jak poinformowała nettg.pl Edyta Tomaszewska, zależnie od aktywności górotworu najwcześniej we wtorek rano możliwa będzie wizja lokalna tysiąc metrów pod ziemią. Inspekcji dokonają specjaliści Okręgowego Urzędu Górniczego we Wrocławiu współnie z przedstawicielami WUG.



MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.

Żyjemy na śladach górnictwa i to się w naszym regionie nie zmieni

Rozmowa z MARTĄ TOMCZOK, prof. dr hab. Uniwersytetu Śląskiego