„Niwka-Modrzejów” prawdopodobnie odżyje
Zarejestrowana w Polsce HMS Niwka Coal Production Company z siedzibą w Katowicach, jest spółką córką, notowanej na Frankfurckiej Giełdzie Papierów Wartościowych, berlińskiej firmy HMS Bergbau AG, wyspecjalizowanej w działalności na międzynarodowym rynku węgla. Zakres jej aktywności skupia się na trzech dziedzinach: produkcji węgla i innych kopalin, handlu oraz logistyce. W przygotowanie projektu wznowienia wydobycia zainteresowany inwestor zaangażował katowicką firmę Business Consulting.
Badanie możliwości
– Półtora roku temu, jako śląska firma doradcza z 20-letnią tradycją, zostaliśmy po prostu wynajęci przez potencjalnego inwestora do rozeznania możliwości wznowienia wydobycia w zlikwidowanym zakładzie górniczym i przygotowania związanego z tym projektu od strony administracyjno-prawnej aż po uzyskanie koncesji. Nie muszę dodawać, że jest to proces bardzo skomplikowany – informuje Andrzej Szędzielarz, dyrektor BC.
Z uzyskanej przez tę firmę dokumentacji geologicznej wynika, że w unieruchomionym polu pozostało do wybrania co najmniej 20 mln ton węgla, choć są też szacunki, że w grę wchodzą zasoby kilkakrotnie bogatsze.
– Celem inwestora jest zaprojektowanie bardzo nowoczesnego zakładu górniczego z dobowym wydobyciem około 10 tys. ton – mówi Szędzielarz.
Upadową do Modrzejowa
Wznowienie produkcji miałoby nastąpić w terminie nie dłuższym, niż w 30 miesięcy od uzyskania koncesji. Według wstępnego scenariusza finansowego w uruchomienie wydobycia konieczne będzie wyłożenie około 1 mld złotych. Ważną pozycją w tej kalkulacji ma być przebicie upadowej z wychodnią w Modrzejowie. Wyrobisko to pełniłoby rolę drogi transportowej materiałów, urobku i ludzi oraz funkcję wentylacyjną. W obecnej fazie przygotowań ten finansowy scenariusz jest poddawany ustawicznej weryfikacji.
– Obserwujemy fluktuację cen węgla na światowych rynkach, traktując je jako ważny element rachunku i przyszłościowych prognoz ekonomicznego powodzenia projektu – mówi dyrektor Szędzielarz.
Z uruchomieniem eksploatacji łączy się zresztą dużo więcej niewiadomych. Ważną pozycją kosztów w przyszłościowym rachunku będzie na pewno odwodnienie częściowo zalanej kopalni. W opinii specjalistów powrót do złoża „Niwki-Modrzejów” będzie wymagał wypompowania około 6 mln m sześc. wody. Trudno też przewidzieć, w jakim stanie, po dziesięciu latach „uśpienia”, są wyrobiska sosnowieckiego zakładu i pozostawione w nich urządzenia. Te możliwe niespodzianki – jak przekonuje dyrektor Szędzielarz – nie zrażają inwestora do przystąpienia do realizacji projektu.
Impuls gospodarczego ożywienia
Szędzielarz eksponuje inny jeszcze walor wznowienia wydobycia w obumarłej „Niwce-Modrzejowie” – gospodarcze ożywienie peryferyjnych dzielnic Sosnowca. W na nowo uruchomionej kopalni miałoby znaleźć zajęcie około tysiąca osób, nie licząc wzrostu zatrudnienia w rozmaitych firmach usługowych. Przyznaje jednak, że – po tylu latach przerwy w wydobyciu – werbunek wykwalifikowanych górników może stanowić nie lada problem.
Ożywieniem górnictwa w Sosnowcu na pewno jest też zainteresowany prezydent miasta, Kazimierz Górski.
– Po czasach jego świetności w całym Zagłębiu fedruje już tylko kopalnia „Kazimierz-Juliusz”. Z punktu widzenia władz gminy zapowiedź powrotu z eksploatacją do zlikwidowanej „Niwki-Modrzejowa” jest bardzo dobrą wiadomością. Trudno, abym – jako były górnik – nie cieszył się z faktu, że nasze naturalne bogactwo nie jest marnotrawione – argumentuje prezydent Górski.