\"Mysłowice-Wesoła\" Awaria zasilania zatrzymała pracę pierwszej zmiany

fot: Jarosław Galusek

Uszkodzone linie energetyczne wstrzymały wydobycie węgla w kopalni "Wesoła"

fot: Jarosław Galusek

Dwukrotne awarie zasilania w ciągu minionej nocy spowodowały, że w Ruchu "Wesoła" kopalni "Mysłowice-Wesoła" nie zjechała na dół pełna obsada pierwszej zmiany.

Pierwsza z awarii nastąpiła w niedzielę o 22.08. Obfity deszcz połączony z silną wichurą przewrócił drzewa, które uszkodziły linię "Brynów", doprowadzającą energię do "Wesołej". W konsekwencji spadło zasilanie w trzech kopalnianych stacjach "Karlik", "Bronisław" i "Wacław". Kiedy energetycy uporali się z awarią, o trzeciej nad ranem sytuacja powtórzyła się. Tym razem z takich samych powodów uszkodzeniu uległa linia energetyczna "Brzezinka". Ponownie "siadły" stacje "Karlik" i "Wacław".

Niedostateczne zasilanie spowodowało, że energię dostarczano tylko do stacji wentylatorów, pomp, odmetanowania oraz maszyny wyciągowej. Poza służbami obchodowymi zatrzymano natomiast zjazd załogi na poranną zmianę.

- Kilka minut po jedenastej energetycy usunęli i tę drugą awarię. W południe druga zmiana zjechała już bez przeszkód - poinformował nettg.pl Ryszard Fedorowski, rzecznik prasowy Katowickiego Holdingu Węglowego.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.

Jak to było z tym węglem koksowym i dlaczego zamknięto kopalnię Bielszowice? Jacek Korski odpowiada na teorie spiskowe

Bez echa przeszła rezygnacja prezesa JSW S.A. przysłonięta Świętem Zmarłych i wydarzeniami wokół Trybunału Konstytucyjnego. To ostatnie zamieszanie jeszcze potrwa, ale nie będę się na nim skupiał – nawet prawnicy mają tu różne zdania, a ja jestem tylko inżynierem i menedżerem górniczym.