\"Kredyt z klimatem\" z Banku Ochrony Środowiska

Bank Ochrony Środowiska wraz z niemieckim bankiem rządowym KfW uruchomił w lipcu ekologiczną linię kredytową "Kredyt z Klimatem" z pulą 30 mln euro. BOŚ przewiduje, że w ciągu najbliższych 10 lat inwestycje sfinansowane dzięki tej linii zredukują emisje CO2 o 1,5 mln ton.

 

Chodzi o inwestycje związane z ochroną klimatu, realizowane m.in. przez osoby fizyczne, przedsiębiorstwa, samorządy, spółki komunalne i spółdzielnie mieszkaniowe.

 

O kredyt mogą ubiegać się ci, którzy planują m.in. termomodernizację budynków mieszkalnych, obiektów usługowych i przemysłowych, systemów grzewczych, instalację kolektorów lub pomp ciepła.

 

"Kredyt z Klimatem" jest dostępny w złotówkach i euro. Można go zaciągnąć na 10 lat, do 85 proc. wartości inwestycji. Klienci mogą otrzymać do 1 mln euro lub równowartość tego w złotówkach.

 

- Ograniczenie emisji gazów cieplarnianych kojarzy się z działalnością wielkich fabryk. Jednak już na poziomie spółdzielni mieszkaniowej, piekarni lub domku jednorodzinnego, można przyczynić się do ochrony naszej atmosfery - podkreśliła cytowana w komunikacie Małgorzata Kowalczuk z Departamentu Instytucji Finansowych Banku Ochrony Środowiska.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.