„Kolorowa” firma z tradycjami i ambicjami
fot: ARC
To najważniejsza z inwestycji rozpoczętych przez SEJ w ostatnim czasie - powiedział prezes Jarosław Parma
fot: ARC
Rozmowa z Jarosławem Parmą, prezesem Spółki Energetycznej „Jastrzębie”.
Spółka Energetyczna „Jastrzębie” obchodzi w tym roku 15 lat swojego istnienia. Co się w niej zmieniło w ciągu tego czasu?
W mojej ocenie ostatnie 15 lat Spółki Energetycznej „Jastrzębie” to ciągły rozwój. Przypomnijmy, że Spółka rozpoczęła swoją działalność na bazie wyodrębnionych z kopalń elektrociepłowni „Moszczenica” i „Zofiówka”. Później dołączono do Spółki ciepłownie „Pniówek” i „Krupiński”. Wielkim sukcesem SEJ, ale również JSW, jest utworzenie nowoczesnej energetyki gazowej, wykorzystującej metan z odmetanowania kopalń jako paliwo. W tej chwili SEJ jest największą firmą w kraju, która produkuje energię z metanu. W tej dziedzinie właściwie nie mamy konkurencji. W zeszłym roku Kompania Węglowa uruchomiła dwa pierwsze silniki metanowe, my mamy ich już pięć, a będą kolejne dwa. Energetyka gazowa to bez wątpienia najsprawniejszy sposób produkowania energii. Dla przykładu: elektrociepłownia „Moszczenica” produkuje energię elektryczną ze sprawnością 26–28 procent. Elektrociepłownia „Zofiówka” 28–30 procent. W „Pniówku” sprawność wynosi ponad 40 procent. W przypadku, gdy produkujemy w tym samym momencie energię elektryczną i cieplną, sprawność w „Pniówku” wzrasta do ponad 70 procent. Dodatkowo jesteśmy jedną z niewielu firm, które mają w swojej ofercie cztery produkty: energię elektryczną, energię cieplną, chłód i sprężone powietrze. SEJ przez te 15 lat dostarczała do kopalń JSW dużo tańszą energię, w związku z czym właściciel (JSW) miał wymierne korzyści.
Jak Pan reaguje na hasło ograniczenia emisji CO2?
(śmiech) Reaguję jak każdy szef firmy energetycznej. Z zaciśniętymi zębami dostosowuję się do narzuconych wcześniej norm. (śmiech)
Ile CO2 emituje do środowiska Spółka Energetyczna „Jastrzębie”?
Do 2008 roku włącznie, produkując energię elektryczną i ciepło, SEJ emitowała do atmosfery około 900 tysięcy ton dwutlenku węgla rocznie. W ubiegłym roku emisja wyniosła około 800 tysięcy ton, a ten rok zamkniemy na poziomie 650 tysięcy ton. Plany na kolejne trzy lata to emisja nieco powyżej 500 tysięcy.
Dla porównania, ile dwutlenku węgla emituje elektrownia „Rybnik”?
Oj, to jest ogromna różnica. W przypadku elektrowni „Rybnik” jest to ok. 8 milionów. SEJ na lata 2008–2012 uzyskała bezpłatne limity emisji dwutlenku węgla do atmosfery w wysokości 650 tysięcy ton rocznie. Wszystko, co zostanie wyemitowane powyżej tej liczby, musimy kupić.
To takie kupienie sobie wolnego miejsca w środowisku?
Ładnie pan to ujął. Zatem, kupienie sobie tego wolnego miejsca w środowisku kosztuje. Za jedną tonę dwutlenku węgla, wyemitowanego ponad przyznany limit, trzeba zapłacić około 14 euro. Gdybyśmy chcieli produkować tyle energii, ile produkujemy dotychczas, czyli na poziomie emisji 900 tysięcy ton CO2, musielibyśmy kupić 250 tysięcy ton wolnego miejsca w środowisku. Wystarczy pomnożyć 250 tysięcy przez 14 euro i wiemy, ile do tego dopłacimy, czyli stracimy. Nikomu nie trzeba tłumaczyć, że w tym momencie produkcja staje się nieopłacalna.
To jak sobie radzicie?
Musieliśmy ograniczyć produkcję energii elektrycznej. Między innymi dzięki temu w minionym roku udało się nam zamknąć rok finansowy zyskiem netto
w wysokości 11 milionów złotych. Produkcja energii elektrycznej powyżej bezpłatnych limitów nie opłaca się nam, bo mamy stare urządzenia (EC „Moszczenica” i EC „Zofiówka” przyp. red.), które emitują znacznie więcej CO2 niż podobne, ale nowocześniejsze bloki energetyczne, na przykład w elektrowni „Rybnik”.
Czyli Spółka musi inwestować w nowoczesne urządzenia i technologie, które w znacznym stopniu obniżą koszt produkcji energii?
Nie mamy innego wyjścia, musimy to robić. Przypominam, że elektrociepłownię „Moszczenica” wybudowano pod koniec lat 60., elektrociepłownia „Zofiówka” ma prawie 40 lat i nie ma się co dziwić, że produkowana tam energia jest droga. Czekają nas duże inwestycje. Ale nie chciałbym, aby czytelnicy odnieśli wrażenie, że wszystko jest w SEJ stare. Mamy również nowoczesne rozwiązania, o których mówiliśmy wcześniej. W kopalniach „Pniówek” i „Krupiński” mamy nowoczesne silniki o bardzo wysokiej sprawności, spalające metan, które będą funkcjonować przez najbliższe kilkadziesiąt lat.
Może więcej konkretów w sprawie nowych inwestycji.
Po pierwsze, dbamy o to, co mamy najlepszego. Obecnie mamy pięć silników zasilanych metanem i rozpoczynamy budowę kolejnych dwóch. Pierwszy będzie w „Pniówku”, drugi w „Moszczenicy”. Dzięki temu nasza produkcja energii w tym segmencie wzrośnie o 40 procent. Najtrudniejszym wyzwaniem dla SEJ jest nasza staruszka „Moszczenica”. Prowadzimy analizy. Widzimy szanse na przyszłość również dla tej elektrociepłowni. Po roku 2016, kiedy w życie wejdą kolejne ograniczenia emisji zanieczyszczeń dla energetyki, elektrociepłownie „Moszczenica” i „Zofiówka” będą mogły pracować tylko jako tzw. źródło szczytowe, czyli nie będą mogły funkcjonować cały czas. W praktyce obie elektrociepłownie będą pracowały tylko w zimie, czyli wtedy, kiedy można produkować jednocześnie energię elektryczną i ciepło. Dlatego właśnie w interesie SEJ i JSW jest budowa nowej jednostki, która ma powstać na bazie majątku elektrociepłowni „Zofiówka”. W tej chwili na ukończeniu są już wstępne prace projektowe. Inwestycja – o ile zostanie zaakceptowana przez właściciela, czyli JSW – będzie kosztować ponad 500 milionów złotych. Już na początku przyszłego roku można by ogłosić przetarg.
Myśli Pan, że właściciel wyrazi zgodę na tak potrzebną inwestycję?
Myślę, że ta inwestycja i rozwój SEJ w ogóle jest w interesie Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Gdyby zaprzestać inwestycji w SEJ, to w krótkim czasie JSW byłaby zmuszona kupować droższą energię elektryczną na wolnym rynku. Modernizacja i ciągły rozwój technologiczny musi iść w parze z nowoczesną i dobrze wyszkoloną załogą. To bardzo ważny element. Rozwój pracowników
w naszej firmie jest bardzo ważny z uwagi na niesamowitą dynamikę zmian wszystkich regulacji prawnych, które dotyczą energetyki. Potrzebne jest ciągłe uzupełnianie wiedzy i szkolenia.
W tej dziedzinie mamy się czym pochwalić. Udało się nam pozyskać dofinansowanie z Unii Europejskiej do dużego projektu szkoleniowego dla naszych pracowników. W sumie cały projekt będzie kosztował milion złotych, Unia dołożyła nam 800 tysięcy. Grupa 60 pracowników zostanie podzielona na kilkunastoosobowe zespoły, które będą się spotykały raz w miesiącu na wyjazdowych sesjach szkoleniowych. Takich sesji będzie od ośmiu do dwunastu. W programie przewidywane są m.in. zagadnienia związane z zarządzaniem zmianą, komunikacja między pracownikami, zarządzanie przez cele, zarządzanie projektami.
Czy SEJ zamierza rozpocząć produkcję energii zielonej?
Prowadzimy szereg działań, które mają spowodować, żeby majątek, który posiadamy, przynosił jak najwięcej pożytku. Jednym z nich jest rozpoczęcie wytwarzania tzw. energii zielonej, które będzie polegało na tym, że w kotłach w „Zofiówce” uruchomimy współspalanie biopaliw. Planujemy, aby już wiosną przyszłego roku 20 procent paliwa podawanego do kotła to były biopaliwa.
To jest bardzo opłacalne?
Tak, to opłacalne. Jeżeli zaczniemy produkować energię zieloną, dostaniemy tzw. zielony certyfikat. Dodatkowo za produkcję w kogeneracji, czyli wtedy, kiedy produkuje się równolegle energię elektryczną i cieplną, otrzymuje się czerwony certyfikat. W tym miejscu muszę się pochwalić. W tym roku na wiosnę wprowadzono zupełnie nowy – fioletowy – certyfikat, przyznawany za produkcję energii elektrycznej i ciepła z metanu pochodzącego z odmetanowywania kopalń. Pod koniec września, jako pierwsza firma w kraju, otrzymaliśmy właśnie pierwszą transzę tych certyfikatów. No, ale wracając do sedna sprawy: każdy z certyfikatów można sprzedać na specjalnej towarowej giełdzie energii.
Sprzedać? To w takim razie każdy z certyfikatów ma swoją cenę?
Oczywiście. Najlepszy jest zielony, za który można uzyskać prawie 268 złotych za jedną megawatogodzinę. Czerwony certyfikat to ponad 23 złote, a za fioletowy certyfikat można dostać prawie 60 złotych. Mechanizm wygląda tak, że np. energię zieloną sprzedajemy w normalnej cenie, a certyfikat, który otrzymaliśmy od Urzędu Regulacji Energetyki, sprzedajemy na giełdzie towarowej za około 260 złotych. Zasada jest taka: każdy sprzedawca energii ma obowiązek mieć w swoim wolumenie sprzedaży energię zwykłą, tzw. czarną, ileś procent energii zielonej, żółtej, czerwonej i fioletowej. Gdy jej nie ma, to musi zapłacić do URE opłatę zastępczą lub zakupić certyfikat na towarowej giełdzie energetycznej.
W przyszłym roku planujemy uruchomienie nowej instalacji, która wygeneruje dla SEJ żółty certyfikat, którego dotychczas nie uzyskaliśmy. Dlatego w przyszłym roku SEJ stanie się najbardziej „kolorową” firmą energetyczną w Polsce. Odnoszę wrażenie, że jedyną (śmiech).
Nie jest tajemnicą, że Spółka Energetyczna „Jastrzębie” jest bardzo mocno powiązana z JSW. Jak ten mechanizm powiązań wygląda?
SEJ kupuje od JSW węgiel energetyczny na takich samych warunkach jak inni odbiorcy. Spółka dostarcza JSW energię elektryczną. Czyli JSW z jednej strony ma zbyt na węgiel, a jest to ponad 250 tysięcy ton rocznie, a z drugiej strony pewne dostawy energii elektrycznej.
A ile Jastrzębska Spółka Węglowa płaci SEJ za energię elektryczną?
Nie mogę mówić o szczegółach, bo obowiązuje nas tajemnica handlowa, ale mniej niż zapłaciłaby na wolnym rynku.
Wiadomo, że ogromną część energii, którą produkujecie, pochłaniają potrzeby JSW. Czy mimo to poszukujecie klientów zewnętrznych?
Tak. Właśnie podpisaliśmy list intencyjny z odbiorcą przemysłowym i pracujemy nad projektem rzędu 3 megawatów elektrycznych w kogeneracji. Prowadzimy również intensywne rozmowy z gminą, która jest zainteresowana dostawą energii elektrycznej i ciepła oraz budową biogazowni. Cóż to za gmina? Jest jeszcze za wcześnie, aby o tym mówić.
A co z kopalnią „Budryk”?
Tam SEJ jest nieobecny. Do „Budryka” energię elektryczną i cieplną dostarcza firma zewnętrzna, ZPC Żory, która została kupiona przez niemieckiego inwestora.
Czy SEJ będzie się starała przejąć dostawy energii dla kopalni „Budryk”?
Prowadzimy rozmowy w tej sprawie. Ostatnio wiele się mówi o prywatyzacji Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej i przejęciu tej firmy przez SEJ. SEJ jest za mała, żeby przejąć PEC samodzielnie. Ale może to uczynić Jastrzębska Spółka Węglowa. Trwają prace analityczne, których celem jest dostarczenie zarządowi JSW wiedzy niezbędnej do podjęcia ostatecznej decyzji. Przejęcie PEC-u to dobry interes i dla nas, i dla mieszkańców. Dla obu stron oznacza to obniżenie kosztów działalności. Jeśli dojdzie do przejęcia PEC-u, to SEJ zamierza uruchomić produkcję energii elektrycznej w skojarzeniu z produkcją ciepła w istniejących ciepłowniach PEC-u. To jest najbardziej sprawne wytwarzanie energii.
Nie obawia się Pan, że sieć ciepłownicza PEC-u wymaga modernizacji, a co za tym idzie, ogromnych pieniędzy?
Według moich informacji, sieć ciepłownicza PEC-u nie odbiega od średniej krajowej. Nie jest tak źle.
Z sukcesem już od 15 lat
Założycielem i jedynym właścicielem Spółki Energetycznej „Jastrzębie” SA jest Jastrzębska Spółka Węglowa SA. SEJ SA obejmuje elektrociepłownie: „Moszczenica”, „Zofiówka”, „Pniówek” i „Suszec”.
SEJ posiada doświadczenie w:
- produkcji energii – elektrycznej, cieplnej, sprężonego powietrza i chłodu;
- wprowadzaniu innowacji – jako pierwsza w Polsce, Spółka Energetyczna „Jastrzębie” SA zbudowała i 15 czerwca 2000 r. uruchomiła skojarzony układ energetyczno- -chłodniczy połączony z centralną klimatyzacją KWK „Pniówek” oraz rozpoczęła produkcję energii w skojarzeniu. Również jako pierwsza w Polsce otrzymała w 2010 roku fioletowy certyfikat;
- ochronie środowiska – jest krajowym liderem w redukcji metanu do atmosfery. Zagospodarowuje 80 000 000 m sześc. CH4 /rocznie, dzięki czemu ogranicza emisję CO2 do 1 050 000 ton/rocznie;
- zarządzaniu – od 1995 r. skutecznie zarządza czterema zakładami produkcyjnymi. W 2005 r. wdrożyła Zintegrowany System Zarządzania, System Zarządzania Jakością, System Zarządzania Środowiskowego, System Zarządzania Bezpieczeństwem i Higieną Pracy;
- higienie pracy – dzięki zagospodarowaniu metanu oraz klimatyzacji kopalni „Pniówek”, a w przyszłości również innych kopalń Jastrzębskiej Spółki Węglowej, dba o bezpieczeństwo pracy górników, ograniczając zagrożenie metanowe oraz poprawiając komfort ich pracy. Dzięki wdrożeniu Zintegrowanego Systemu Zarządzania zapewnia bezpieczne miejsca pracy dla zatrudnianych pracowników.
SEJ współpracuje z Jastrzębską Spółką Węglową SA, która jest największym partnerem, a zarazem dostawcą surowca i odbiorcą usług Spółki Energetycznej „Jastrzębie” SA oraz Przedsiębiorstwem Energetyki Cieplnej SA, które jest drugim co do wielkości partnerem i odbiorcą usług spółki.
W swoich planach SEJ ma szereg inwestycji proekologicznych w oparciu o środki pozyskane z instytucji finansowych i Unii Europejskiej, nowy produkt, czyli energię elektryczną, cieplną oraz chłód jako pakietową, tanią usługę. Spółka planuje pozyskanie nowych klientów, otwarcie się na zupełnie nowy rynek i pozyskanie jako partnera mniejszych firm.
SEJ zdając sobie sprawę z tego, że funkcjonuje na lokalnym rynku dla lokalnej społeczności, zaczęła wdrażać strategię CSR, czyli Społeczną Odpowiedzialność Biznesu.