„Kadra” wspiera FRG

Herwy dukaty bar

fot: Bartłomiej Szopa

Wiceprzewodniczący "Kadry" Grzegorz Herwy zapowiada już zakup kolejnych cegiełek

fot: Bartłomiej Szopa

85 cegiełek z dukatami, ze sprzedaży których dochód przekazywany jest na rzecz Fundacji Rodzin Górniczych trafiło dziś do związku zawodowego „Kadra”. Przy odbiorze władze związku zamówiły kolejne 50.

Razem z dzisiejszą dostawą do związkowców z „Kadry” trafiło już ponad 400 cegiełek, a wiceprzewodniczący Grzegorz Herwy już zapowiada kolejne zamówienia.

- Na każdą z naszych organizacji trafia przynajmniej jedna cegiełka, a mamy ich 150, reszta cegiełek trafia w ręce wszystkich tych, którzy widzą, że akcja jest warta wsparcia – powiedział Herwy w rozmowie z nettg.pl. - W ten sposób dużo łatwiej zbiera się pieniądze, ludzie wiedzą gdzie one trafiają, a dodatkowo zostaje pamiątka w postaci monety, liczę że w sumie zbliżymy się do tysiąca cegiełek – dodał.

Związkowcy z „Kadry” mają na swoim koncie wiele charytatywnych inicjatyw. Np. pomoc zniszczonej przez powódź Bogatyni, na którą zebrali ok. 20 tys. zł.

Cegiełki z dukatami sprzedawane są po 10 zł za sztukę. Ich nakład jest limitowany i wynosi 5 tys. egzemplarzy. Każdy kto chce wesprzeć FRG poprzez zakup cegiełki może tego dokonać w siedzibie naszego wydawnictwa, w Katowicach przy ul. Kościuszki 30.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.