,,Jankowicki\" Klub Seniora działa od 10 lat

Mija 10 lat od powołania Klubu Seniora przy kole Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa w kopalni ,,Jankowice". Przeszło 180 klubowiczów oraz licznych gości zgromadził uroczysty, jubileuszowy wieczór w domu przyjęć ,,Arka" w Jankowicach koło Rybnika.


Opasła kronika klubu, skupiającego głównie emerytowanych pracowników kopalni i ich żony, jest pełna opisów wydarzeń minionego dziesięciolecia. Miarą tej aktywności jest aż 278 rozmaitych imprez i spotkań towarzyskich, podtrzymujących więzi klubowiczów. Tylko na jednodniowych i dłuższych wycieczkach w kraju i zagranicą spędzili w tym czasie łącznie aż 241 dni. Pełniejszy obraz tego dorobku zarysował na początku jubileuszowej uroczystości prezes klubu, Leon Adamczyk.

 

Podczas wieczoru była też sposobność do podziękowań szczególnie aktywnym klubowiczom i przyjaciołom seniorów. Dwudziestu z nich za tę wyjątkową pracowitość otrzymało, wykonane przez Irenę Adamczyk, statuetki ,,Mądrej sowy". Dalszych 44 osobom wręczono dyplomy X-lecia. Później już klubowiczów bawił pszczyński zespół Bogusława Grzywy z solistką Magdaleną Drobiec. W wypełniony piosenkami i formami teatralnymi świat bajkowego ,,Czerwonego kapturka" wprowadziła uczestników wieczoru także członkini klubu, Elżbieta Żelawska. Wyreżyserowane przez nią przedstawienie miało tytuł ,,Szkoda babci".
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.