\"Dziennik Polski\": Skazani na drogie tankowanie?

Fala gwałtownych wzrostów cen na stacjach benzynowych dobiegła końca, ale podwyżka podatku VAT po Nowym Roku może sprawić, że cena za litr Pb95 ponownie przekroczy 5 zł - informuje "Dziennik Polski".

Za średnią pensję Polacy mogą zatankować około 500 litrów paliwa. Pod tym względem jesteśmy w europejskim ogonie - czytamy w gazecie. Podobną do nas siłę nabywczą na stacjach paliwowych mają Estończycy. Z powodu wyższych zarobków i nieco wyższych pensji jesteśmy lepsi od Rumunów i Bułgarów. Mieszkaniec Bukaresztu za średnią rumuńską pensję wleje do baku niecałe 300 litrów; w Sofii będzie jeszcze gorzej (przy niskich bułgarskich dochodach można miesięcznie zatankować tylko ok. 200 litrów!).

Ponad 1, 7 tys. litrów PB 95 mogą za swoją średnią pensję kupić Brytyjczycy, choć w Wielkiej Brytanii paliwo należy do najdroższych w Europie. Podobnie jest w Danii - choć cena litra benzyny należy tam do najwyższych, przeciętny Duńczyk za średnią duńską pensję naleje do baku ponad 1,5 tys. litrów.

Poza wszelką konkurencją są mieszkańcy Luksemburga. Benzyna tam jest relatywnie niedroga (jak na UE), a średnia pensja wysoka, toteż mieszkaniec Luksemburga może za nią zatankować ok. 2,3 tys. litrów.

Więcej w "Dzienniku Polskim".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.