„Budryk”: Odstawa na miarę oczekiwań
W kopalni zakończono modernizację głównej odstawy taśmowej w przekopie pochyłym z poziomu 700 do poziomu 900 i przekopie pochyłym z poziomu 900.
Kopalnia „Budryk” jest zakładem, w którym transport urobionego w ścianach węgla do szybu wyciągowego odbywa się tylko przenośnikami taśmowymi. Trasa ich przebiegu to ponad 15 kilometrów.
Od 1999 r. odstawa główna urobku z poziomu 700 do poziomu 900 i z poziomu 900 do szybu wyciągowego odbywała się czterema przenośnikami taśmowymi o szerokości 1,2 m i wydajności 1500 ton na godzinę. To wystarczało, gdy przenośnikami transportowano węgiel z jednej ściany. Kiedy zaczęto transportować urobek z dwóch równocześnie pracujących ścian, zaczęły się problemy, bo okazało się, że, na możliwości przenośników, jest go za dużo. Węgiel zsypywał się z taśm. Czasem z powodu zbyt małej wydajności przenośników konieczne było czasowe ograniczanie wydobycia.
W 2006 r. w kopalni przystąpiono do prac związanych z modernizacją części odstawy głównej. Objęła ona trasę o długości prawie 1,4 km, przebiegającą przekopem pochyłym z poziomu 700 do poziomu 900 i przekopem pochyłym z poziomu 900, o średnim nachyleniu 9,4 stopnia i różnicy poziomów 233 m.
– Podstawowym powodem modernizacji odstawy głównej, była konieczność zwiększenia wydajności przenośników taśmowych, aby mogły transportować urobek z trzech jednocześnie pracujących ścian – informuje Krzysztof Profaska, starszy inspektor w dziale przygotowania produkcji i rozwoju kopalni. – Ale dodatkowym było też to, że urządzenia pracujące od 1999 r. były już mocno wyeksploatowane i wymagały częstych remontów i napraw, co zwiększało koszty ich utrzymania.
Projekt modernizacji odstawy głównej kopalnia opracowała we współpracy z zespołem naukowców z krakowskiej AGH, którym kierował dr Piotr Kulinowski. Aby osiągnąć potrzebną wydajność transportu urobku – 2400 ton na godzinę – zdecydowano się na zainstalowanie przenośników z taśmą o szerokości 1,4 m, z napędem o mocy 2x500 kW. Zabudowano także stację ze stałonapięciowym urządzeniem napinającym taśmę. Dzięki temu, w momentach startu czy hamowania jej ruch jest płynny, bez szarpnięć i zrywów.
– Modernizacja odstawy była pracochłonna i trwała dosyć długo, bo nie mogliśmy wstrzymać w kopalni wydobycia – wyjaśnia inspektor Profaska. – Wszystkie roboty, związane z wymianą przenośników i konieczną przebudową wyrobisk, były wykonywane tylko w dni wolne.
Technicznie modernizacja była bardzo skomplikowana. Najpierw wymieniano konstrukcję trasy przenośników, z węższej (1,2 m) na szerszą (1,4 m). Dlatego przez pewien okres na nowej konstrukcji musiały pracować stare przenośniki. Wymagało to opracowania specjalnej dokumentacji na eksploatowanie przenośników będących w przebudowie, którą pozytywnie zaopiniował Instytut Techniki Górniczej KOMAG.
Sporym wyzwaniem była przebudowa trzech komór, w których zainstalowane są napędy. Musiały być znacznie większe – dłuższe i wyższe. Między innymi dlatego, że w wyrobisku musiało być miejsce na pole transportowe dla kolejki spalinowej podwieszanej.
– Mieliśmy problemy ze znalezieniem firmy, która mogła powiększyć komory napędów – informuje Jan Płaczek, kierownik działu przygotowania produkcji i rozwoju w „Budryku”. – Były to bardzo trudne roboty, dodatkowo wykonywane podczas ruchu kopalni. Od połowy lipca odstawa główna urobku z poziomu 700 do szybu wyciągowego na poziomie 900 w „Budryku” prowadzona jest już nowymi, nowoczesnymi i wydajnymi przenośnikami taśmowymi firmy Pioma. – Wszystko działa sprawnie i bez zarzutu – mówią z satysfakcją obsługujący urządzenia pracownicy.
– Sprawny przebieg tej bardzo ważnej dla naszej kopalni inwestycji, to efekt współpracy różnych działów kopalni: przygotowania produkcji i rozwoju, głównego energomechanika i głównego inżyniera górniczego – podkreśla inspektor Profaska. – W jej realizacji wykorzystaliśmy doświadczenia własne oraz z innych kopalń. Korzystaliśmy także z sugestii użytkowników i producentów przenośników. Rs PODPIS: Komory, w których zainstalowane są napędy przenośników, zostały znacznie powiększone. Między innymi dlatego, że w wyrobisku musiało być miejsce na pole transportowe dla kolejki spalinowej podwieszanej. fot.: ryszard stelmaszczyk