\"Budryk\" czyści własne ścieki

Kopalnia „Budryk”, jako jedyna w polskim górnictwie węgla kamiennego, ma własną mechaniczno-biologiczną oczyszczalnię ścieków. Jest jej właścicielem, ale obsługuje ją specjalistyczna firma zewnętrzna.

Kopalnia była jeszcze w budowie, kiedy w 1986 r. uruchomiono w niej kontenerową mechaniczno-biologiczną oczyszczalnię ścieków typu Bioblok WS 400. Jej przepustowość wynosiła 400 metrów sześc. na dobę. Gdy w 1994 r. w kopalni ruszyło na dobre wydobycie węgla, zapadła decyzja o modernizacji i rozbudowie oczyszczalni. Trzy lata później gotowy był drugi ciąg technologiczny Bio 600. W wyniku tego przepustowość oczyszczalni zwiększyła się do 1000 metrów sześc. na dobę.

Do oczyszczalni trafiają głównie ścieki z łaźni, z których korzystają po wyjechaniu z dołu górnicy. Dzięki zwiększonej przepustowości, z jej usług korzysta także gmina Ornontowice. Należąca do niej oczyszczalnia nie jest w stanie przyjąć wszystkich ścieków komunalnych.

– Obecnie do naszej oczyszczalni dopływa w ciągu doby około 700 m sześc. ścieków, a więc nieco mniej, niż wynosi jej przepustowość. Ale to dobrze, bo jakaś rezerwa musi być zachowana – informuje Sabina Macha z działu ochrony środowiska w kopalni „Budryk”.

Ścieki, po przejściu całego procesu technologicznego w oczyszczalni, zrzucane są do przepływającego w jej pobliżu potoku „Od Solni”, który jest dopływem potoku „Ornontowickiego”. Ich jakość jest zgodna z pozwoleniem wodno-prawnym, jakie uzyskała kopalnia.

– Jeszcze nigdy nie było jakichkolwiek skarg, że nasze ścieki zanieczyszczają biologicznie potok, a kontrole przeprowadzane są dosyć regularnie – mówi Sabina Macha.

Od 1996 r. część oczyszczonej wody (około 10 proc.) specjalnym rurociągiem wraca ponownie do kopalni. Jest tam wykorzystywana w procesie technologicznym zakładu przeróbki mechanicznej węgla. Dzięki temu w „Budryku” zużywa się mniej wody pitnej.

– Zanim woda z oczyszczalni trafi ponownie do kopalni, przechodzi proces sterylizacji. Musieliśmy zainstalować potrzebne do tego urządzenia, bo taki był wymóg Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego – informuje Sabina Macha.

W trakcie procesu oczyszczania ścieków powstają osady. Dotychczas były one składowane na specjalnych poletkach i po wysuszeniu wywożone i wykorzystywane do rekultywacji hałd. Znajdujące się na otwartej przestrzeni poletka osadowe są jednak mało wydajne i w oczyszczalniach ścieków się z nich rezygnuje. Zastępują je kontenerowe odwadniacze osadów.

Z tej technologii postanowiono skorzystać również w kopalni „Budryk”. W 2008 r. rozpoczęto więc budowę kontenerowej stacji odwadniania ścieków wraz z ich higienizacją, poprzez dodawanie wapnia. W tym roku została ona oddana do użytku. Dzięki tej inwestycji nieefektywne poletka osadowe można będzie zlikwidować.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górnictwo odkrywkowe szykuje debatę – będzie apel do władz Rzeczpospolitej Polskiej

Tegoroczna edycja Szkoły Górnictwa Odkrywkowego ma miejsce w szczególnym momencie. Polskę czekają inwestycje, których skala będzie miała bezpośredni wpływ na przyszłość całego sektora wydobywczego.

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.