„Bananowy song” hitem Górnika

Banas adam gornik ARC

fot: ARC

Adam Banaś, urodzony 25 grudnia 1982 roku w Bytomiu. Jest wychowankiem Ruchu Radzionków, w barwach którego debiutował w ekstraklasie w wieku 17 lat. W 2005 roku opuścił Radzionków przenosząc się do II-ligowego wówczas Piasta Gliwice. „Piastunkom” pomógł wydatnie w awansie do ekstraklasy. W przerwie zimowej podpisał 5-letni kontrakt z Górnikiem, którego jest kapitanem

fot: ARC

Rozmowa z Adamem Banasiem, piłkarzem Górnika Zabrze, najskuteczniejszym obrońcą ekstraklasy

.

Można zażartować, że Górnikowi niepotrzebni są napastnicy. Wystarczy jeden Adam Banaś, który w siedmiu meczach zdobył cztery bramki. Jak ty to robisz?

- Czasami tak bywa na boisku, że jestem... napastnikiem. Ale dzieje się to tylko wtedy, gdy wykonujemy stałe fragmenty gry. Dobrze, że wyszły już w gazetach skarby kibica, bo rzeczywiście zostałbym ustawiony z przodu... Gdy jeszcze byłem juniorem i w wieku 17 lat zadebiutowałem w ekstraklasie w meczu Ruchu Radzionków z Amiką Wronki, to na boisku pojawiłem się jako napastnik. Zaliczyłem debiut, jakieś 17 minut, ale wiele nie pomogłem starszym kolegom, bo przegraliśmy trzema bramkami. Teraz mam zdecydowanie więcej doświadczenia, ale przede wszystkim jestem obrońcą.

Rzadko się jednak zdarza, by obrońca regularnie strzelał gole. Powoli zaczynasz siać popłoch wśród bramkarzy!

- Spokojnie, ja znam swoje miejsce w szeregu i woda sodowa mi nie grozi. Najważniejsze dla mnie jest to, by Górnik utrzymał się w ekstraklasie. Po to przyszedłem z Gliwic do Zabrza, by pomóc w realizacji tego celu. Dla mnie i kolegów to niezwykle ważna sprawa, by nasi wspaniali kibice nadal mogli się cieszyć ekstraklasą. Po niedawnym zwycięstwie nad Polonią Bytom, wygraną zadedykowaliśmy trenerowi Henrykowi Kasperczakowi i sztabowi szkoleniowemu Górnika. Nasi trenerzy przeżywają niesamowicie tę całą sytuację i kosztuje ich to mnóstwo nerwów.

Wielu kibiców, a starsi w szczególności, pytają, czy Jan Banaś i Adam Banaś mają z sobą coś wspólnego. Czy sprawdziłeś już drzewo genealogiczne swojej rodziny?

- To zbieżność nazwisk, zupełny przypadek. Zdaje się, że mój ojciec sprawdził już nasze korzenie rodzinne, ale nie doszukał się tam Jana Banasia. Jedyne, co nas łączy, to nazwisko. Pan Janek był wspaniałym piłkarzem Polonii Bytom i Górnika, o jego kultowej bramce strzelonej Anglikom na Stadionie Śląskim opowiadał mi tata. Mnie jeszcze nie było na świecie, gdy reprezentacja Polski z pomocą Jana Banasia ogrywała Anglików.

Były reprezentant Polski, Jacek Bąk w jednej z gazet zasugerował, że Leo Beenhakker powinien postawić właśnie na Adama Banasia. Rozumiem, że nie możesz się już doczekać powołania do kadry.

- Spokojnie, nie dajmy się ponieść emocjom. Moją przepustką do kadry może być tylko i wyłącznie solidna postawa w Górniku. Swoim zaangażowaniem pokazuję, że potrafię pomóc utytułowanemu klubowi w trudnej sytuacji, bo przecież cały czas walczymy o utrzymanie. Jeżeli tacy fachowcy, jak Jacek Bąk mnie chwalą i polecają moją skromną osobę Beenhakkerowi, to jest mi bardzo miło. Marzeniem każdego piłkarza jest reprezentowanie barw narodowych. Z orzełkiem na piersi jeszcze nie grałem, a nie ukrywam, że byłoby to spełnienie jednego z moich najskrytszych marzeń.

Bardzo szybko stałeś się ulubieńcem kibiców Górnika. Można powiedzieć, że Banaś już jest prawdziwym liderem zabrzańskiej drużyny, o czym świadczą cztery zdobyte bramki i opaska kapitańska.

- Jestem niezmiernie szczęśliwy, że nasi fani od początku byli do mnie pozytywnie nastawieni. Do końca sezonu cały czas będę podkręcał tempo, bo ja nie gram dla pieniędzy, tylko dla ludzi, którzy noszą w sercu dobro Górnika. Przyrzekam, że w każdym spotkaniu dam z siebie dwieście procent zaangażowania. Gram tak, jak to lubię najbardziej, czyli twardo ale czysto. Szkoda tylko, że na rozgrzewce przed meczem w Krakowie doznałem urazu mięśni brzucha. Wziąłem zastrzyki przeciwbólowe i nawet strzeliłem Wiśle bramkę. Ale szybko odezwał się ból i musiałem zejść z boiska.

Jesteś Ślązakiem z krwi i kości, mocno związanym ze swoim regionem. Czy w twojej rodzinie zdarzali się górnicy?

- Na Śląsku chyba nie ma rodziny, w której nie byłoby górnika. To najważniejszy zawód w naszym regionie. Mój ojciec Paweł grał w piłkę w klubach górniczych, w Ruchu Radzionków, GKS Katowice, a po zakończeniu kariery pracował w kopalni „Powstańców Śląskich”. Był górnikiem dołowym na poziomie 400. W kopalni pracował także jeden z moich dziadków.

Rozmawiał: Jerzy Mucha

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

100 szefów kuchni, 20 stref i jeden wielki cel. 13 września Kulinarny Ogień rozgrzeje TAURON Park Śląski

Wielki finał charytatywnej akcji Kulinarny Ogień 13 września 2026 r. w TAURON Parku Śląskim. Na gości czekać będzie blisko 100 szefów kuchni, 20 autorskich stref kulinarnych, koncerty i atrakcje dla całych rodzin. A przede wszystkim – wspólny cel: wsparcie budowy pierwszego na Śląsku stacjonarnego hospicjum dla dzieci „TuSieTuli”. Organizatorzy chcą podczas finału zebrać minimum 250 tys. zł. 

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.