Górnictwo: strona społeczna chce poznać odpowiedzi na ważne pytania

fot: Maciej Dorosiński

- Konia z rzędem temu, kto poda definicje sprawiedliwej transformacji energetycznej. Dla mnie oznacza to, że dalej produkujemy energię z węgla, tyle że budujemy najnowocześniejsze elektrownie, tak jak obecnie robi to Japonia - stwierdza lider górniczej Solidarności Bogusław Hutek

fot: Maciej Dorosiński

Termin sprawiedliwej transformacji energetycznej w przeciągu ostatnich miesięcy często pojawia się na różnych konferencjach i w mediach. Co się jednak za nim kryje? Okazuje się, że jednoznaczniej odpowiedzi nie ma. Na zagrożenia związane z tą przemianą zwraca uwagę lider górniczej Solidarności Bogusław Hutek.

- O sprawiedliwej transformacji słyszymy już od 25 lat, czyli od chwili, kiedy restrukturyzowane jest górnictwo. Jak ktoś nie wie, jak wygląda sprawiedliwa transformacja, to zapraszam choćby do Bytomia, gdzie zlikwidowano kopalnie. Na tych miejscach już od dawna miały działać fabryki i miały powstać miejsca pracy. Wszyscy wiemy, że tego nie ma. Jeśli tak ma wyglądać ta transformacja, to niezależnie od tego, kto będzie rządził, my będziemy się temu przeciwstawiać – powiedział portalowi netTG.pl lider górniczej „S”, który podaje przykład Japonii jako kraju, który zdecydował się postawić na węgiel.

- Konia z rzędem temu, kto poda definicję sprawiedliwej transformacji energetycznej. Dla mnie oznacza to, że dalej produkujemy energię z węgla, tyle że budujemy najnowocześniejsze elektrownie, tak jak obecnie robi to Japonia. Ten kraj odchodzi od elektrowni atomowych i buduje 42 elektrownie węglowe o wysokiej sprawności. Patrząc na tę sytuację, trzeba zadać sobie proste pytania. Czy ktoś uważa, że Japończycy to głupi naród? Czy ktoś uważa, że oni są nieekologiczni? Odpowiedź na oba te pytania brzmi: nie. Zastanówmy się zatem, dlaczego stawiają na węgiel, a nie na inne źródła energii – stwierdził związkowiec.

Strona społeczna oczekuje od nowego rządu odpowiedzi na szereg kwestii dotyczących przyszłość polskiej energetyki i górnictwa.

- Chcemy, by rząd się określił, co dla niego znaczy sprawiedliwa transformacja, co oznacza dla niego neutralność klimatyczna, która w Europie jest forowana. Chcemy wiedzieć też, jakie będzie polskie stanowisko na uniijny szczyt w grudniu. Oczekujemy, że po wyborach poznamy odpowiedzi na te pytania – mówi Hutek.

- Ponadto, jeśli rządzący chcą zrezygnować z własnego źródła energii, czyli węgla i ubezwłasnowolnić się od obcych źródeł, to niech powiedzą, na jakich zasadach to będzie się odbywać i ile to ma trwać. Czy to będzie mniej niż 50 lat, czy może więcej. Chodzi o to, żeby każdy, kto pracuje w górnictwie, wiedział, czy ma szanse dopracować do emerytury. Chcemy też, aby kopalnie były zamykane po szczerpaniu złoża. Nie może być tak, że zamykamy zakład, który spokojnie może fedrować przez 10 czy 20 lat – dodaje związkowiec.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Odbicie karty na kopalnianej bramie to nie wszystko

Decyduje moment, w którym realnie zaczyna się droga wymagana przepisami i poleceniami kopalni

Trasa rowerowa wokół Pustyni Błędowskiej turystycznym hitem wakacji, w tle kopalnia

Niespotykane pustynne widoki i nowoczesna infrastruktura - to atuty trasy rowerowej Velo Pustynia, wiodącej wokół Pustyni Błędowskiej na styku Małopolski i Śląska. Według władz gminy Klucze atrakcja stała się wizytówką gminy i w wakacje przyciąga tysiące turystów.

W Pniówku powstaje inteligentny system odmetanowania czynnych wyrobisk

Proces odmetanowania jest skomplikowany i zależy od wielu czynników. Jednym z nich jest ciśnienie atmosferyczne. Im niższe wskazania barometrów, tym więcej metanu uwalnia się z górotworu, a przy wyższym ciśnieniu atmosferycznym mamy do czynienia z odwrotnym zjawiskiem.

Żółta rewolucja na torach GZM. Koniec ery czerwonych tramwajów nie wszystkim się podoba

W miastach Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii jeżdżą żółte autobusy, więc będą także żółte tramwaje i pociągi Metrokolei. Władze GZM tłumaczą, że chodzi o spójną identyfikację wizualną transportu miejskiego. Ten pomysł nie podoba się jednak w Klubie Miłośników Transportu Miejskiego w Chorzowie Batorym. Jego członkowie podkreślają, że czerwone tramwaje to fragment historii, lokalnej tożsamości i codziennego krajobrazu wielu miast regionu.