Szansę tkwiącą w małych elektrowniach jądrowych na pewno warto wykorzystać

fot: Kajetan Berezowski

Jeśli węgiel brunatny wypadnie z naszego miksu energetycznego, trzeba będzie czymś go zastąpić

fot: Kajetan Berezowski

Kończą się zasoby węgla brunatnego w Polsce. Wciąż nie ma decyzji, czy otwierać nowe złoża. Jeśli surowiec ten wypadnie z naszego miksu energetycznego, trzeba będzie czymś go zastąpić.

Rząd zamierza rozwijać odnawialne źródła energii. W perspektywie kilkunastu najbliższych lat można pomyśleć o zastąpieniu energii produkowanej z węgla brunatnego energią z wiatru lub fotowoltaiką.

- Scenariuszy jest wiele. To może być słońce, wiatr na morzu, elektrownie gazowe albo import. Regulacje w tym względzie są bardzo potrzebne. Liczę, że tak się stanie, ale szkoda, gdyby miały to być rozwiązania wypracowywane na ostatnią chwilę. Nie jest bowiem łatwo zapełnić 9 gigawatów mocy w systemie – zauważa Joanna Maćkowiak-Pandera.

Zdaniem byłej wiceminister środowiska, obecnie pracującej dla think tanku Forum Energii, energetyka jądrowa nie zaistnieje w Polsce do 2033 r. Nie pojawiły się bowiem w tym zakresie żadne wiążące wytyczne. Tymczasem eksperci wskazują, że od momentu powzięcia decyzji o budowie elektrowni do jej realizacji musi minąć co najmniej 15 lat.

Kamienny nie zastąpi luki
- Jesteśmy już z tą decyzją spóźnieni przynajmniej o 10 lat. Obawiam się, że węglem kamiennym nie zapełnimy luki po węglu brunatnym. Teoretycznie mógłby to być węgiel z Rosji, ale z drugiej strony Polska ma zobowiązania dotyczące emisji dwutlenku węgla i jego negatywnego wpływu na środowisko – mówi Joanna Maćkowiak-Pandera.

Pytanie jednak, czy budowa nowej, dużej elektrowni atomowej ma jeszcze sens, skoro na świecie pojawiają się coraz lepsze rozwiązania. Może warto bliżej się nimi zainteresować?

- Technologie jądrowe, jak każde inne, też ewoluują – zwraca uwagę dr hab. Roman Szwed, prezes zarządu spółki Atende, wyspecjalizowanej w dostarczaniu klientom innowacyjnych i kompleksowych rozwiązań IT.

- Można zatem spróbować zostawić z boku te duże, profesjonalne elektrownie jądrowe, mające ogromne moce i skupić się na czymś, co wyrasta obecnie na świecie na dużą dziedzinę, czyli małe reaktory jądrowe. Są w stanie produkować moce rzędu 50 do 300 MW. Obszar, który należy wyznaczyć, aby zainstalować taki reaktor, to kilkadziesiąt metrów. Na świecie trwa budowa wielu takich właśnie reaktorów, doskonalone są technologie. To dobry moment, żeby wejść właśnie w tego typu energetykę jądrową – wyjaśnia Szwed. Dodaje, że nie ma jeszcze lidera, który przodowałby w podobnych inwestycjach, jak np. Francuzi, Rosjanie czy Amerykanie, wyspecjalizowani w budowie dużych elektrowni atomowych.

- Ich już nie dościgniemy, ale szansę tkwiącą w małych elektrowniach jądrowych na pewno warto wykorzystać. Moduł reaktora można zakupić, a cała reszta nie różni się wiele od tego, co dzieje się przy kotle węglowym – wyjaśnia dalej ekspert.

Małe mają przyszłość
Mały reaktor montuje się na miejscu budowy z gotowych elementów. Nie wymaga on także tylu zabezpieczeń, co jednostki montowane w dużych elektrowniach. Kolejną zaletą jest jego niska cena, nieprzekraczająca 2,5 mln dolarów za 1 MW. Dla porównania przewidywany koszt 1 MW w pierwszej polskiej elektrowni atomowej przekracza 4 mln USD. W planie Morawieckiego wspomniano o rozwijaniu nowych technologii, w tym wdrażaniu reaktorów wysokotemperaturowych (High Temperature Reactor, HTR). Mówiło się nawet o budowie w Narodowym Centrum Badań Jądrowych w Świerku niewielkiego badawczego reaktora wysokotemperaturowego o mocy cieplnej 10 MW, wytwarzającego 4 MW mocy elektrycznej. Już trzy lata temu Narodowe Centrum Badań Jądrowych wyraziło zainteresowanie tą technologią, podpisując nawet list intencyjny z brytyjskim konsorcjum U-Battery. Zakładano, że pierwszy taki minireaktor miałby ruszyć w 2025 r., ale dyskusje na ten temat ucichły.

- Szkoda, bo są to urządzenia bezpieczne. Jeśli dochodzi do awarii, same się wygaszają. Bardzo prawdopodobne, że za 5 lub 10 lat będzie to przebój. Tymczasem po wybudowaniu dużej elektrowni atomowej może okazać się, że jest to już przeżytek, technologia przeszłości, zamiast przyszłości - reasumuje dr hab. Roman Szwed.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Odpady zamiast węgla. NFOŚiGW wskazuje na potencjał spalarni w transformacji ciepłownictwa

Instalacje termicznego przekształcania odpadów powinny rozwijać się w Polsce do łącznej przepustowości około 4 mln ton rocznie – ocenił zastępca prezesa NFOŚiGW Paweł Augustyn. Według Funduszu mogłoby to ograniczyć zużycie węgla o blisko 2 mln ton i wesprzeć dekarbonizację ciepłownictwa.

PLK zakończyły testy łączności GSM-R na CMK. Droga do 250 km/h coraz bliżej

PKP Polskie Linie Kolejowe zakończyły testy cyfrowej łączności GSM-R na Centralnej Magistrali Kolejowej - podała spółka. Łączność ta umożliwia stosowanie systemu bezpieczeństwa ETCS (systemu zarządzania ruchem pociągów) poziomu 2. Celem jest zwiększenie prędkości eksploatacyjnej na CMK do 250 km/h.

Znamy najlepszą przestrzeń publiczną województwa śląskiego

Przystań żeglarska przy jeziorze Paprocany w Tychach zdobyła I Nagrodę Marszałka Województwa Śląskiego w XXVII edycji konkursu „Najlepsza Przestrzeń Publiczna Województwa Śląskiego”. Nagrody wręczono 23 października w Muzeum Śląskim w Katowicach.

PKP Cargo nie zawnioskuje do KNF o emisję akcji, która miała podwyższyć kapitał zakładowy

PKP Cargo odstąpiło od złożenia do KNF wniosku o zatwierdzenie emisji akcji serii N, która miała podwyższyć kapitał zakładowy spółki - podało w piątek PKP Cargo. W ocenie zarządcy masy sanacyjnej złożenie prospektu opartego na założeniach, które są obecnie analizowane, nie byłoby uzasadnione.