Lekkie zatrucie 16 górników w Polkowicach
Do zdarzenia doszło w chodniku T-169 a na poziomie 1200 m. Spośród 31 górników wycofanych z zagrożonego rejonu 21 skierowano do Miedziowego Centrum Zdrowia w Lubinie. Na dłuższej obserwacji - z bólami głowy i podrażnieniami górnych dróg oddechowych, czyli objawami zatrucia dymami pożarowymi - pozostało w szpitalu 16 osób.
Pożar i jego następstwa zakwalifikowano jako lekki wypadek zbiorowy.
Bieg zdarzeń na nocnej, czwartej zmianie niósł - dla zaangażowanych w przygotowawcze roboty chodnikowe w zachodnim rejonie Rudnej ekip Oddziału Górniczego G-7 PeBeKa SA z Lubina - sporo dramaturgii. Operatora ładowarki zaalarmował zrazu dym, wydobywający się z okolicy skrzyni biegów maszyny. Później jednak pożar rozprzestrzeniał się tak gwałtownie, że przed opuszczeniem obejmowanej już ogniem kabiny nie uruchomił stałej instalacji gaśniczej oraz nie odłączył napięcia, nie mówiąc już o użyciu podręcznej gaśnicy.
Powiadomiony o pożarze dyspozytor kopalni zarządził wycofanie załogi z zagrożonego rejonu drogami ucieczkowymi w kierunku szybów R-IX i R-XI. Użyto 13 aparatów ucieczkowych. Jednocześnie do akcji ratowniczej przystąpiły własne zastępy Rudnej, a niedługo potem - drużyny z Jednostki Ratownictwa Górniczo-Hutniczego w Lubinie. Maszyna została ugaszona o czwartej nad ranem, ale przez dalsze 4 godziny kontynuowano jeszcze jej schładzanie.
Według wstępnych ustaleń inspektorów z Okręgowego Urzędu Górniczego we Wrocławiu prawdopodobną przyczyną pożaru ładowarki było rozszczelnienie układu hydraulicznego. Uszkodzeniu uległy też, znajdujące się w polu ognia, dwie rozdzielnice elektryczne. Oprócz badania przyczyn pożaru wrocławski OUG ustala z kierownictwem zakładu bezpieczny sposób likwidowania jego skutków.