Czy musimy gonić megatrendy?

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Projekt grupy posłów PiS zakłada, że wiatrak produkujący prąd ma znajdować się w odległości od najbliższych budynków mieszkalnych nie mniejszej niż 10-krotność jego wysokości

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

W 1976 r. Kodak posiadał 90 proc. udziału w światowej sprzedaży rynku filmów fotograficznych i niewiele mniej w odniesieniu do sprzedaży samych aparatów. Przez prawie sto lat firma była hegemonem w branży fotograficznej, a jej założyciel George Eastman przeprowadził Kodaka przez dwie rewolucje technologiczne: najpierw pomógł mu przeskoczyć z płyt na filmy, a później płynnie przejść z filmów czarno-białych na kolorowe.

Nie minęło wiele lat, kiedy ten sam Kodak stracił swoją pozycję z powodu rozwoju fotografii cyfrowej, która - jak na ironię- została opracowana w latach największej świetności firmy, więc miała ona wszelkie środki i możliwości, żeby być jej orędownikiem i również na tym polu stać się globalnym liderem.

Podobnie było z Nokią, która przez lata miała silną pozycję na światowym rynku telefonii komórkowej, stając się znakiem rozpoznawczym małej Finlandii, podobnie jak klocki Lego dla Danii. Cenione za proste i wygodne rozwiązania oraz jakość i solidność wykonania, chętnie kupowane telefony Nokii uśpiły czujność kierownictwa fińskiej firmy, które zaczęło skupiać się na wyglądzie kolejnych aparatów, zamiast iść w kierunku, które próbowały wytyczać inni producenci (np. Sony ze swoją serią komórek Walkman, które pokazały, jak bardzo posiadacze telefonów pożądają od nich dodatkowych funkcji). Nokia została zepchnięta na boczny tor telefonii komórkowej, jednak głównie z powodu rewolucji smartfonów, które notabene sam jako pierwsza opracowała w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych. Finowie polegli też całkowicie na polu programowania, które nadało tempo odejścia od tradycyjnych komórek w stronę smartfonów i przyspieszyło upadek firmy z Espoo.

Przykłady Kodaka i Nokii to chyba już sztandarowe kazusy podmiotów, które pomimo swojej pozycji i możliwości, zamiast podążać za zmianami wyznaczającymi nowe kierunki na rynku, trzymają się kurczowo tego, co uczyniło je wielkimi, ale nieuchronnie zmierza do lamusa. Zmiany te nazywane są megatrendami, co według literatury oznacza: „stałe tendencje ekonomiczne, społeczne, polityczne i kulturowe, zjawiska powstałe w procesie cywilizacyjnego rozwoju społeczeństwa, o różnorakich uwarunkowaniach oddziałujących na ludzkość poza narodowymi granicami i kontynentami, ogarniające cały ziemski glob oraz warunkujące główne kierunki i cele perspektywicznego rozwoju ludzkości”. Megatrendy mogą przybierać charakter pozytywny, jak np. ugruntowywanie się gospodarki rynkowej czy rozwój cywilizacji informacyjnej, ale również negatywny, czego przykładem mogą być np. zagrożenia środowiska naturalnego, terroryzm lub choroby cywilizacyjne.

Do najważniejszych megatrendów XXI wieku zalicza się przede wszystkim technologie cyfrowe - media społecznościowe, big data, urządzenia mobilne, chmury obliczeniowe i popyt na informacje; wzrost przedsiębiorczości, globalizację rynku (zarówno dla dużych firm oraz małej wymiany handlowej pomiędzy pojedynczymi przedsiębiorcami), dalszą urbanizację, jak i rozwój medycyny, który w połączeniu z niskim przyrostem naturalnym przełoży się na starzenie się społeczeństw. Poza wymienionymi powyżej, jednym z sześciu głównych megatrendów według raportu EY z 2015 r. będzie również wzmożony popyt na energię elektryczną i podążający za nim wzrost produkcji prądu, do którego będą potrzebne surowce naturalne, wydobywane z miejsc do tej pory niedostępnych. Według szacunków analityków EY, w 2030 r. aż 70 proc. ropy i 30 proc. gazu będzie pochodzić z zasobów niekonwencjonalnych.

Energetyka sama w sobie również podlega pewnym zjawiskom, które można kwalifikować jako megatrendy, gdzie do głównych należą rozwój odnawialnych źródeł energii oraz dążenie do zwiększania efektywności energetycznej. Przed dwoma laty ukazał się raport innej firmy doradczej – Deloitte – której analitycy do spółki z Forum Analiz Energetycznych nakreślili europejskie megatrendy energetyczne, które będą oddziaływać na wizję polskiego sektora energetycznego. Autorzy zaliczyli do nich redukcję emisji, rozwój OZE, wzrost roli decyzyjnej i świadomości społeczeństwa (a więc rozwój energetyki prosumenckiej oraz udział w decyzjach o nowych inwestycjach), zmniejszanie znaczenia paliw kopalnych, poprawę efektywności energetycznej oraz nowe modele funkcjonowania biznesu energetycznego (np. mikroźródła lub energetyka rozproszona). Jedną z prognoz ujętych w raporcie był spadek udziału węgla w polskim miksie z 85 do 30 proc. w perspektywie roku 2030.

Osobiście podchodzę do zagadnienia megatrendów w energetyce z wielkim szacunkiem, ale bez nadmiernego zapału, jak czyni to wielu komentatorów i analityków. Doskonale zdaję sobie sprawę z faktu, że również polski sektor energetyczny będzie się zmieniał, i to prawdopodobnie w kierunku dzisiaj wytyczanym przez kraje rozwinięte, ale nie uważam np., że powinniśmy gonić je w tej transformacji. Przypadek Kodaka czy Nokii jest często przytaczany w dyskusji nad polskim miksem energetycznym, ale ja nie znajduję tutaj analogii. W przeciwieństwie bowiem do złożoności produktowej rynku technologii użytkowych (jak telefony czy aparaty fotograficzne), branża energetyczna dostarcza zawsze ten sam produkt, więc dla odbiorców – zwłaszcza tych z sektora przemysłowego – liczy się przede wszystkim cena (jak w słynnej reklamie Polskiej Grupy Energetycznej - „prąd jak prąd, tylko tańszy”).

Element ceny jest ważny tym bardziej, że Polska wciąż znajduje się w gronie krajów rozwijających się, dla których tania energia jest jednym z głównych motorów napędowych. Dodatkowo nie występuje u nas element presji odbiorców korporacyjnych na źródła wytwarzania (o czym piszę w kontekście USA w drugiej części epizodu „Koniec końca wojny z węglem” w Punkcie Widzenia), który mógłby zmuszać spółki energetyczne do rewizji portfela elektrowni i zamknięcia tych wysokoemisyjnych. Dlatego więc, kiedy analitycy i zwolennicy megatrendów wzywają nas do podążania za światem (trochę w myśl zasady: „co Francuz wymyśli, to Polak polubi”), nie ma silnych stymulantów, żeby podążać tą ścieżką. I w przeciwieństwie do Nokii czy Kodaka, nie stanie się naszej energetyce większa krzywda, jeśli zamiast ślepo gonić megatrendy, poczeka i w spokoju poobserwuje rozwój nowych technologii, a zainteresuje się nimi bardziej wtedy, kiedy np. znacząco spadnie ich koszt.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pracująca dla kopalń spółka przewiozła o blisko 1,5 mln ton towarów więcej

Grupa PKP Cargo w pierwszym półroczu 2026 r. przewiozła o blisko 1,5 mln ton towarów więcej niż w pierwszym półroczu 2025 r. - poinformowała w środę p.o prezesa PKP Cargo Monika Starecka.

W czwartek benzyna tańsza niż w środę, olej napędowy podrożeje. Sprawdź ceny

W czwartek litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,63 zł, benzyny 98 - 7,37 zł, a diesla 8,02 - wynika z opublikowanego w środę obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, że benzyna będzie tańsza niż w środę, a olej napędowy podrożeje.

Były kopalnie, jest nowa fabryka inteligentnych liczników energii

Elgama Smart Energy otworzyła w Wałbrzychu fabrykę jedno- i trójfazowych inteligentnych liczników energii elektrycznej do zdalnego odczytu. Chce produkować ponad milion urządzeń rocznie i zwiększyć zatrudnienie z obecnych około 40 do ponad 100 osób. Produkty trafią na rynek polski i europejski. Jak przekazała w informacji prasowej spółka, inwestycja ma wpisywać się w rozwój lokalnych kompetencji przemysłowych oraz europejskich łańcuchów wartości dla sektora energetycznego.

Paliwa tanieją w związku z CPN, nadal rośnie jednak cena LPG

W realiach obowiązywania pakietu CPN w drugiej połowie października tankowanie podstawowych paliw jest wyraźnie tańsze niż przed tygodniem - zwraca uwagę portal e-petrol.pl. Analitycy zwracają jednak uwagę, że nadal drożeje LPG, które nie jest objęte osłonami.