Zwiększenie wydobycia jedynym ratunkiem dla branży.
fot: ARC
Symptomy zmiany koniunktury na światowym rynku zauważalne były już w połowie września. Wysoki poziom zapasów, wśród innych czynników, wpłynął na spadek cen węgla w portach Europy Zachodniej
fot: ARC
Wydobycie odbiega zarówno od przyjętych przez spółki planów techniczno-ekonomicznych, jak i od wyników osiągniętych przed rokiem. Zdaniem wielu obserwatorów konsumujemy obecnie fakt, że reforma branży polegająca na dostosowaniu zdolności wydobywczych do uwarunkowań rynkowych, udała się „aż za bardzo”.
W ciągu minionych dziewięciu miesięcy, choć niedobór węgla na rynku niepokoił odbiorców, nie przekładał się na wyniki finansowe branży. Doskonała cenowa koniunktura na rynkach światowych spowodowała, że wydobywając mniej, zarabialiśmy dużo więcej.
Mimo braku budżetowego wsparcia branża mogła pozwolić sobie na planowanie i realizację koniecznych – ale jakże kosztownych inwestycji. Niestety, żadna koniunktura nie trwa wiecznie. Pierwsze symptomy mówiące o spadku cen węgla pojawiły się już kilka tygodni temu. Na to niekorzystne zjawisko nałożył się światowy kryzys finansowy, oddziałujący silnie na gospodarkę. Choć Polska pozostaje na razie w cieniu tych zawirowań, zapowiadane i realizowane już w wielu krajach zmniejszenie produkcji stali przełoży się także na nasz przemysł surowcowy.