Związkowcy Budryka znów szykują protesty
Kopalnia Budryk z Ornontowic koło Gliwic może znowu znaleźć się w centrum zainteresowania dzięki dwom organizacjom związkowym — Kadrze i Jedności Pracowników, które na przełomie roku były głównymi organizatorami trwającego 46 dni strajku. Wówczas straty były liczone w dziesiątkach milionów złotych. Według naszych informacji, Wiesław Wójtowicz i Grzegorz Bednarski, zwolnieni z pracy w kopalni liderzy tych organizacji, nadal aktywnie działają na jej terenie - napisał \"Puls Biznesu\".
— Uzyskaliśmy informację z urzędu gminy Ornontowice, że na 23 maja przygotowują manifestację i otrzymali pozwolenie — mówi Mirosław Kwiatkowski, rzecznik Budryka.
Pretekstem do protestu mają być sprawy płacowo-socjalne.
Wcześniej, bo na 19 i 20 maja, sąd pracy wyznaczył termin rozprawy z powództwa m.in. Wiesława Wójtowicza, lidera najdłuższego w historii górnictwa strajku, który chce wrócić do pracy. Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW), która na początku stycznia przejęła Budryka, zwolniła ówczesnego szefa związku zawodowego Jedność Pracowników dyscyplinarnie. Zarząd JSW zlecił trzem kancelariom prawnym przeprowadzenie ekspertyz, czy 46-dniowy strajk był legalny. Wynika z nich jednoznacznie, że nie.
Innego zdania są organizatorzy protestu, którzy do kolejnego strajku szykują się z wyjątkową prawniczą starannością. Nic w tym dziwnego. Kulisy protestu z przełomu roku bada Prokuratura Rejonowa w Mikołowie.
Związkowcy przygotowują na 10 czerwca referendum wśród ponad 2-tysięcznej załogi Budryka. Ma dotyczyć kwestii płacowych. Chodzi o wypłatę 2 tys. zł. Spór sprowadza się m.in. do tego, czy JSW ma wypłacić pieniądze jednorazowo, czy też będą one kolejnym elementem stałego miesięcznego wynagrodzenia. Na koniec I kw. średnia płaca w kopalni wynosiła 4565 zł brutto.
Wydobycie węgla w Budryku na razie przebiega zgodnie z planem.