Zofiówka: Nowocześniej i taniej w kopalnianej lampowni
– Zostało nam 17 z 24 pań, zajmujących się wydawaniem lamp i metanomierzy. Nowych pracowników nie mogliśmy zatrudnić, bo w kopalniach JSW jest blokada przyjęć na powierzchnię.
W przetargu na obsługę lampowni wystartowało 6 firm. Najlepsza okazała się oferta „Elektrometalu” SA z Cieszyna. Od 1 marca 2006 r. firma przejęła w „Zofiówce” obsługę lampowni.
– Lampy i części zamienne do nich nadal były własnością kopalni – informuje nadsztygar Fizia. – Do zakresu obowiązków firmy zewnętrznej należało wydawanie lamp i utrzymywanie ich w dobrym stanie technicznym.
Po roku umowa została przedłużona o trzy miesiące, aby kopalnia miała czas na rozstrzygnięcie kolejnego przetargu. Zakres obowiązków firmy zewnętrznej został na ten okres poszerzony o obsługę punktu wydawania metanomierzy.
Kolejny przetarg wygrała również cieszyńska spółka, która obsługiwała lampownię przez następny rok.
W ogłoszonym w tym roku przez kopalnię „Zofiówka” przetargu na obsługę lampowni i punktu wydawania metanomierzy zostały radykalnie zmienione warunki. Firma, która reflektowała na świadczenie tych usług, miała wyposażyć lampownię w nowe lampy, które miały być jej własnością. Kopalnia zrezygnowała także z kupowania części zamiennych. Takie same zasady dotyczyły punktu wydawania metanomierzy.
Tym razem do przetargu stanęły tylko dwie firmy. Wygrał go ponownie „Elektrometal”. Atutem tej firmy było m.in. to, że produkuje ona lampy, używane w kopalniach.
– Warunki, jakie postawiliśmy w przetargu, były bardzo rygorystyczne i wiązały się ze sporymi wydatkami – mówi nadsztygar Fizia. – Firma, która go wygrała, musi wyposażyć lampownię w 5800 nowych lamp i kupić 1500 metanomierzy. Ta inwestycja to wydatek ponad 4 mln zł.
Zgodnie z nową umową, podpisaną tym razem na 4 lata (okres używalności nowych lamp), kopalni płaci za wydane lampy, a nie za to, ile ich jest. Podobnie jest w przypadku metanomierzy.
– Od momentu przejęcia lampowni przez firmę zewnętrzną koszty jej utrzymania są dla nas niższe. Szacujemy, że teraz, kiedy nie jesteśmy już właścicielami lamp i metanomierzy, jeszcze się obniżą – mówi nadsztygar Fizia.
Nowe lampy, których część już trafiła do kopalni „Zofiówka”, to bardzo nowoczesny sprzęt. Są prostsze w obsłudze i konserwacji. Nie mają już akumulatorów, do których co jakiś czas trzeba dolewać wody utlenionej. Do ich konserwacji zatrudnia się znacznie mniej pracowników. Muszą mieć oni jednak większe kwalifikacje, bo w lampach zamontowane są elementy elektroniczne. To pozwala na bieżąco kontrolować stan naładowania zasilacza lampy, a także wykryć ewentualne uszkodzenia.
Inna korzyść jest taka, że system komputerowy w lampowni jest teraz połączony z kopalnianym rejestrem czasu pracy (RCP). Pobranie lampy, jest równoznaczne z zarejestrowaniem dniówki. W przyszłości w lampach będą zainstalowane elektroniczne chipy, umożliwiające lokalizację pracownika na dole kopalni.
– Praca w lampowni jest teraz łatwiejsza, bo mamy tylko jeden rodzaj lamp, a wcześniej było ich pięć rodzajów. Podobnie jest w przypadku metanomierzy. Mieliśmy ich siedem różnych rodzajów, teraz jest jeden – zauważa nadsztygar Fizia.
Dotychczasową, dwuletnią współpracę z cieszyńską firmą, nadsztygar Fizia ocenia jako bardzo dobrą. – Nie było konfliktów, nieporozumień. Nie mieliśmy także zastrzeżeń co do jakości obsługi lampowni i punktu wydawania metanomierzy – podkreśla.