fot: Newseria
Choć badania pokazują, że stopa oszczędności Polaków systematycznie rośnie, to jest wciąż niższa niż w innych krajach UE
fot: Newseria
Polski złoty jest w tym roku jedną z najsłabszych walut rynków wschodzących. Naszemu pieniądzu nie sprzyjają globalne trendy, ale jeszcze bardziej szkodzą czynniki lokalne - wskazuje w środę, 31 marca, Puls Biznesu.
W artykule podano, że pod koniec marca kurs euro wspiął się na wysokość przeszło 4,67 zł, osiągając najwyższą wartość od 12 lat. W ten sposób przebite zostały covidowe szczyty z 2020 r. Niebezpiecznie oddaliliśmy się także od linii 4,60 zł, która w poprzedniej dekadzie wyznaczała najdalszy zasięg deprecjacji złotego - czy to podczas kryzysu strefy euro (lata 2011-2012) czy brexitu (2016 r.) - zauważono.
Przekazano, że w dobiegającym końca I kwartale 2021 r. polski złoty był jedną z najsłabszych walut tzw. rynków wschodzących (ang. emerging markets- EM). Wśród 16 najważniejszych walut z koszyka EM gorzej od złotego spisały się jedynie lira turecka, real brazylijski i peso argentyńskie. Czyli towarzystwo niezbyt nobilitujące, grupujące waluty krajów przeżywających poważne problemy finansowe - oceniono.
Dodano, że na szczęście skala deprecjacji polskiego pieniądza była wyraźnie mniejsza niż liry czy peso. Z drugiej jednak strony trudno nie zauważyć, że złoty wypadł słabiej niż inne waluty naszego regionu. Mniej straciły zarówno forint węgierski, jak i lei rumuński, korona czeska, a nawet rubel rosyjski - zwraca uwagę Puls Biznesu.