Złoty odrabiał straty z poniedziałku

fot: Andrzej Bęben/ARC

Złoty nieznacznie umacnia się w relacji do dolara i funta...

fot: Andrzej Bęben/ARC

We wtorek (12 listopada) złoty odrabiał straty powstałe dzień wcześniej, gdy na rynku brakowało inwestorów z Polski - wskazali analitycy. W kolejnych dniach jego notowania mają zależeć m.in. od nastrojów globalnych. Ok. godz. 16.30 euro kosztowało 4,20 zł, a dolar 3,12 zł.

- Pod nieobecność inwestorów z Polski podczas poniedziałkowego handlu złoty się osłabił. W przypadku pary euro/złoty przebiliśmy dość ważną barierę - 4,20 zł za euro - powiedział analityk Raiffeisen Polbank Tomasz Regulski.

Dodał, że osłabienie naszej waluty nastąpiło przy niskiej płynności. - We wtorek rynek, widząc tak wysokie poziomy, podjął próbę ich skorygowania - mówił Regulski.

W jego ocenie, jeśli jeszcze we wtorek, bądź w środę złotemu uda się powrócić poniżej 4,20 zł za euro, to powrócimy do wcześniej obserwowanego przedziału, czyli 4,15-4,20. - Jeśli jednak się odbijemy, to w perspektywie kilku-kilkunastu dni dojdziemy do poziomu 4,24 zł za euro - powiedział.

Dyrektor działu analiz w Admiral Markets Marcin Kiepas powiedział PAP, że po długim weekendzie w Polsce wtorkowa sesja nie należała do przyjemnych. - Inwestorzy rano sprzedawali złotego, reagując na ostatnie osłabienie walut krajów zaliczanych do rynków wschodzących, jakie miało miejsce w następstwie serii pozytywnych publikacji z USA i rosnącego prawdopodobieństwa, że na pierwsze cięcie przez Fed wartości QE3 (program skupu aktywów - PAP) nie trzeba będzie czekać aż do marca 2014 r., co dotychczas zakładał rynek - stwierdził.

Dodał, że cieniem na notowaniach złotego kładł się też wzrost rentowności polskiego długu. - Rentowność 10-letnich obligacji wzrosła we wtorek powyżej 4,4 proc., co jest najwyższym poziomem od blisko miesiąca - podkreślił.

Kiepas wskazał, że we wtorek rano kurs euro/złotego wspiął się do poziomu 4,2182 zł, a pary dolar/złoty - do 3,1520 zł. - To odpowiednio najwyższe poziomy od miesiąca i dwóch miesięcy. W godzinach popołudniowych złoty zdołał jednak odrobić część porannych strat, podążając w ślad za odreagowującym ostatnie silne spadki eurodolarem, a na przekór nienajlepszym nastrojom na rynkach akcji - mówił analityk Admiral Markets.

- Analizując sytuację na wykresach euro/złotego i dolar/złoty perspektywy naszej waluty w krótkim terminie nie są najlepsze. Euro wybiło się dziś górą z przedziału wahań 4,15-4,20 zł, co otwiera drogę do 4,25 zł. Dolar niezmiennie prze w kierunku strefy oporu 3,16-3,17 zł. Test obu barier jest prawdopodobny, jednak już ich przełamanie niekoniecznie. Dlatego w nieco dłuższym niż tygodniowy terminie należy oczekiwać powrotu mocniejszego złotego - ocenił.

W jego opinii to, na jakich poziomach bieżący tydzień zakończą obie pary walutowe, będzie uzależnione od tego, co w czwartek powie przyszła prezes Rezerwy Federalnej Janet Yellen.

Dodatkowo na wycenę naszej waluty wpływ będzie mieć odczyt dynamiki polskiego PKB w trzecim kwartale br. oraz innych państw Starego Kontynentu, m.in. Francji, Niemiec i strefy euro.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wakacje we wrześniu nawet o ponad 30 proc. tańsze niż w sierpniu

Pobyt w popularnych hotelach we wrześniu może być nawet o ponad 30 proc. tańszy niż w sierpniu; rośnie też popularność wyjazdów poza wakacyjnym szczytem - wynika z analiz firm z branży turystycznej. Po sezonie turyści wybierają głównie słoneczne kierunki - m.in. Grecję, Turcję, Egipt i Włochy.

Minister Balczun o planie dla spółek Skarbu Państwa. „Inspirujemy się najlepszymi praktykami zagranicznymi”

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun zapowiedział, że porządkowanie portfela firm należących do Skarbu Państwa będzie kontynuowane. 

Pracę ma znaleźć nawet 500 osób. Jelcz rekrutuje do zakładu w Raciborzu

Trwa rekrutacja do raciborskiej fabryki Jelcza. Poszukiwani są specjaliści na różne stanowiska.

Na Wall Street małe zmiany, rynek czekał na wyniki Nvidii

Środa na Wall Street zakończyła się małymi zmianami głównych indeksów. W centrum uwagi inwestorów były najnowsze dane o inflacji w Stanach Zjednoczonych. Rynek czekał też na publikację wyników kwartalnych przez Nvidię, co nastąpi po zamknięciu sesji.