Zdolny do służby w ratownictwie...

fot: Andrzej Bęben/ARC

W komorze testowej są symulowane warunki występujące na dużych głębokościach, temperatura sięga 45 st. C przy 60-procentowej wilgotności powietrza

fot: Andrzej Bęben/ARC

+13 Zobacz galerię

Galeria
(16 zdjęć)

Prawo geologiczne i górnicze, artykuł 122 o ratownictwie górniczym, punkt 5: "W ratownictwie górniczym przeprowadza się specjalistyczne badania lekarskie, specjalistyczne badania psychologiczne oraz specjalistyczne szkolenia. Badania i szkolenia organizuje i przeprowadza podmiot zawodowo trudniący się ratownictwem górniczym lub przedsiębiorca spełniający wymagania przewidziane dla podmiotów zawodowo trudniących się ratownictwem górniczym".

I jak się nie przejdzie przez takie badania, to przestaje się być ratownikiem. Dla tych, dla których jest to zawód, oznacza to pożegnanie się z nim. Dla tych, którzy w ratownictwie funkcjonowali jako ochotnicy, brak kwalifikacji zdrowotnych do pełnienia służby wiąże się z powrotem do wcześniej wykonywanej pracy. W jednym i drugim przypadku taki stan rzeczy pociąga za sobą materialne implikacje.

Dla ratowników, nie tylko ze śląskich kopalń węgla kamiennego, ale także soli oraz nafty i gazu, specjalistyczne medyczne badania, orzekające o przydatności do pracy w ratownictwie górniczym, wykonują w Bytomiu. W sąsiedztwie tego, co pozostało po zlikwidowanej w 2004 r. kopalni Rozbark, i vis a vis Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego stoi sobie piętrowy budynek. To Specjalistyczny Ośrodek Badań i Porad Lekarskich Cen-Med. Jego właścicielem, organem założycielskim jest Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego. Co roku badaniom kwalifikacyjnym poddaje się ok. 7 tys. ratowników. Statystycznie rzecz biorąc, ok. 8 proc. z nich wychodzi z Cen-Medu z wpisami w książeczce ratownika: "niezdolny do służby w ratownictwie górniczym" (rzadziej) lub "czasowo niezdolny do służby..." (częściej).

Niech się komuś nie wydaje, że lekarze sprawdzają zdrowie ratowników, jakby mieli ich wysyłać w przestrzeń kosmiczną. Bez przesady w jedną, ale i w drugą stronę również. Lekarze (4 bezpośrednio prowadzących i czuwających nad poszczególnymi badaniami kwalifikacyjnymi plus 4 specjalistów, do których delikwentów odsyła się, gdy zajdzie taka potrzeba) podkreślają, że tu nie ma patrzenia przez palce, naciągania wyników itp. Albo spełniasz warunki, albo ich nie spełniasz. A o tym, co trzeba spełnić, by zostać lub nadal być ratownikiem, stanowi mała książeczka: "Metodyki badań lekarskich i psychologicznych oraz kryteriów i zasad oceny medycznej zdolności do pracy w ratownictwie górniczym".

Nie wdając się w szczegóły: zdrowy ratownik ma widzieć, słyszeć i mieć wydolny układ krążeniowo-oddechowy. Jednym z podstawowych kryteriów tego ostatniego jest wskaźnik PWC (Physical Working Capacity). Określa on wielkość pracy, którą można wykonać przy ustabilizowanej na pewnym poziomie częstotliwości tętna minutowego. Wskaźnik 3 - dla kandydata na ratownika, 2,85 - dla już będącego nim. Im wyższy, tym lepiej.
Jeden z gabinetów w Cen-Medzie. Na drzwiach tabliczka "Próby wysiłkowe". Za nimi kilka rowerków. Półgoli faceci, podłączeni do aparatury monitorującej pracę serca w czasie rzeczywistym, pedałują jak na wyścigu kolarskim. Tu nie ma opier... się. Trzeba kręcić w rytmie ustalonym w procedurze, 4 razy po 2 minuty. Lekarze wyjaśniają: szczupły i żylasty "wykręca" lepsze wskaźniki od umięśnionego i ciężkiego. Taki Pudzianowski miałby na rowerku wynik niewspółmierny do oczekiwań. Kiedyś w Cen-Medzie badali kadrę narodową piłki nożnej jak ratowników. Piłkarz Emmanuel Olisadebe nie dostałby wpisu "zdolny do służby w ratownictwie".

Od badania do badania
Kilka bitych godzin trwa badanie ratownika. Po rejestracji delikwent melduje się w laboratorium (badania krwi, moczu itp.). Potem przechodzi przez spoczynkowe badanie EKG. Następnie przechodzi do pokoju, gdzie spirometrem sprawdza się (nie tylko) pojemność płuc. Potem badania audiometryczne - głuchy ratownikiem być nie może. Później wizyta u psychologa. Dalej: do RTG. Potem ogólne badanie lekarskie. Po nim wspomniana próba wysiłkowa na cykloenergometrze. I ostatni etap: komora klimatyczna, czyli badanie na tolerancję organizmu w wysokich temperaturach.

Komory prawdy
Komora rozgrzewa się. Na razie jest prawie 42 st. C. Będzie o 3 więcej przy 60-proc. wilgotności powietrza. Sauna, w której trzeba wysiedzieć przez godzinę bez polewania się zimną wodą, z termometrem w ustach i przenośnym kardiomonitorem przy boku. Badany jest podłączony do urządzenia 5 elektrodami. Dane z pracy jego serca, w ciągłym zapisie EKG, bezprzewodowo podawane są do 2 stacji roboczych. Specjalistyczne oprogramowanie zarządza procesem. W Cen-Medzie mają 2 takie komory. Do każdej wchodzą 22 osoby. Test jest niezaliczony wówczas, gdy (między innymi) ratownik opuścił komorę przed końcem wskutek złego samopoczucia, wykazuje objawy świadczące o niskiej tolerancji na gorąco (ma np. mroczki przed oczami), termometr wskazuje na temperaturę wewnętrzną powyżej 38,5 st. C.
W tej komorze (symulującej całkiem realne warunki występujące na dużych głębokościach) jedni siedzą na ławeczce. Bo wygodniej. Inni - leżą na ziemi. Bo nieco chłodniej. Ważne jest, by godzinę wytrzymać i zaliczyć test.

Fakty i mity
Różne "fakty i mity" krążą w środowisku o tym, jak przygotować się do badań, gdy kondycja już nie taka jak kiedyś, a praca dobra i szkoda ją tracić. Z 10 lat wstecz często zdarzało się, że na badania przychodzili po tzw. wczorajszym. I wychodziło to w czasie testów. Z niekorzyścią dla testowanego, ma się rozumieć. Teraz takie sytuacje też się zdarzają, ale znacznie rzadziej. A gdy ktoś "obleje" badania, bo przystąpił do nich na kacu, to przed "poprawką" i przez tydzień nawet piwa nie wypije. W ten oto sposób widać, że byt wpływa na świadomość. I zdrowie przy okazji.

 

W galerii: z wizytą w Specjalistycznym Ośrodku Badań i Porad Lekarskich Cen-Med (zdjęcia: Andrzej Bęben - nettg.pl).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Tusk o pakietu CPN: Nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy

Nie możemy bez końca łożyć na to pieniędzy - stwierdził w piątek premier Donald Tusk, pytany o ewentualny powrót rządowego programu Ceny Paliwa Niżej (CPN). Podkreślił, że wytrzymałość budżetu "też ma swoje granice". Program CPN był finansowany z tego źródła.

Hennig-Kloska: Propozycja KE łagodzi wpływ polityki klimatycznej na państwa UE

Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska oceniła, że opublikowane w piątek propozycje reformy systemu ETS przez KE oznaczają złagodzenie obowiązującej polityki klimatycznej. Zadeklarowała, że resort będzie zabiegał o wolniejsze niż chce KE wycofywanie z rynku uprawnień do emisji CO2.

Tusk: Polska ma od dzisiaj jeszcze bardziej uprzywilejowaną pozycję w ETS

Po raz kolejny Polska otrzymała pozytywną odpowiedź na swoje oczekiwania, aby pewne regulacje UE były bardziej sprzyjające dla kraju - powiedział premier Donald Tusk, odnosząc się do zaproponowanej przez KE reformy systemu ETS. Jego zdaniem, teraz Polska ma jeszcze bardziej uprzywilejowaną pozycję w tym względzie.

Politechnika Śląska wykształci wielu nowych inżynierów. Ale nie tych od górnictwa

Politechnika Śląska ogłosiła najpopularniejsze kierunki tegorocznej rekrutacji. Sprawdziliśmy, jakie jest zainteresowanie studiowaniem tych związanych z górnictwem.