Zbigniew Madej: Kutzowa demokracja?
fot: ARC
Zbigniew Madej - rzecznik Kompanii Węglowej SA
fot: ARC
Nie wiem, czy z powodu miejsca mojego urodzenia nie powinienem w ogóle wypowiadać się o Śląsku, bo zapewne dla Pana Kazimierza Kutza będzie to koronny argument tego, że nie mam racji, a nade wszystko dowód, iż reprezentuję „nadal żywą mentalność kolonialną zarządów spółek węglowych”. Tak bowiem określił zarządzających górnictwem w swoim felietonie zamieszczonym na łamach „Gazety Wyborczej” 7 maja tego roku.
Otóż, szanowny Panie Pośle, od trzeciego miesiąca życia mieszkam na ukochanej dla mnie ziemi śląskiej, a od ponad siedmiu lat z bliska przyglądam się sprawom górniczego stanu. Wcześniej przez ponad 25 lat byłem dziennikarzem, a nawet redaktorem, który czytał Pana felietony przed ukazaniem się na łamach „Dziennika Zachodniego”. Zawsze był Pan ostry, ba, nawet zgryźliwy i zajadły w toczonych sporach, chociażby z Michałem Smolorzem. Ostatnio podniósł je Pan do potęgi, zapominając, że winny mieć merytoryczne uzasadnienie.
Felieton rządzi się swoimi prawami charakterystycznymi dla tego gatunku dziennikarskiego. Zawsze jednak fakty nie mogą być zastępowane inwektywami i po prostu nieprawdą. Mógłbym teraz, niczym w sprostowaniu, przytaczać mnóstwo nieprawdziwych informacji, które dla Pana są faktami.
Nie raczył Pan się zapoznać z ekspertyzami najwybitniejszych polskich prawników znających prawo górnicze na wylot. Formułuje Pan oskarżenia i wymierza karę tylko z racji tego, że "Ja jestem Ślązak Kutz, a wy gorole". Demokrację pojmuje Pan w kategoriach „kutzowiska”, a nie głosów równych pod względem prawa obywateli. Co to za głosownie nad poprawką w sprawie budowli we wnętrzu ziemi, skoro większość posłów obecnych na ostatnim posiedzeniu podkomisji sejmowej ds. ustawy prawo górnicze i geologiczne głosowało przeciw jej przyjęciu. W jakichkolwiek głosowaniach w Sejmie to zatem głos posła Kutza winien być ostateczny i decydujący. Idąc tym tropem ogłasza Pan Czytelnikom „Gazety Wyborczej”, iż „powołano podkomisję do regulacji wyzysku w górnictwie”. Czy prawie 40 tysięcy osób, które przysłały podania o przyjęcia do pracy w górnictwie, to barany, które z własnej woli chcą poddać się temu „wyzyskowi"?
Dla Pana górnictwo należałoby zrównać z ziemią i wysłać na zieloną trawkę wszystkich, którzy tam pracują. Zapewne zna Pan odpowiedź, gdzie znajdą zatrudnienie.
Szanowny Panie Kutz
Górnictwo zna Pan teraz tylko z opowieści, a że jest już inne od tego, które Pan pamięta, mogą chociażby zaświadczyć badania wybitnego socjologa prof. dr. hab. Marka Szczepańskiego. Chciałby Pan teraz politycznej burzy w szklance wody, by „demokracji” Kutza stało się zadość.
Byłby to doskonały scenariusz tragikomedii w reżyserii - a kogóż by innego, jak nie Kazimierza Kutza. Na planie filmowym pojawiliby się Ślązacy i obywatele gorszej kategorii. Nie chcę takich podziałów i związanych z nimi antagonizmów, które Pan teraz odgrzewa. To już było i dawno minęło. Na szczęście.
Materiał ukazał się w „Gazecie Wyborczej” 14.05.2010 r.
Czytaj więcej :
Unia ponagla, a Polska potrzebuje tej ustawy