Zarzut sprowadzenia katastrofy usłyszał szef działu wentylacji w Halembie
Marek Z. był jednym z dwóch podejrzanych, wobec których sąd zastosował areszt tymczasowy. Pozostałych po przesłuchaniu i postawieniu zarzutów zwolniono do domów.
- Ten zarzut w dotychczasowym postępowaniu jest nowością, ponieważ po raz pierwszy wskazywana jest osoba bezpośrednio odpowiedzialna za sprowadzenie katastrofy, w której śmierć poniosło 23 górników – powiedział „Trybunie Górniczej” Michał Szułczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Markowi Z. wcześniej prokuratora zarzuciła już: sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu pracowników z powodu nie przestrzegania przepisów BHP. Nie przerywał robót górniczych pomimo wielokrotnego przekroczenia dopuszczalnych norm stężenia metanu. Ponadto jest podejrzany o fałszowanie dokumentów, czyli wpisów do księgi raportowej.
Obowiązkiem głównego inżyniera ds. wentylacji w kopalni Halemba było zwalczanie zagrożeń naturalnych. Niestety, zezwalał na kontynuowanie robót górniczych przy likwidacji ściany na poziomie 1030 metrów w sytuacjach grożących zapaleniem metanu.
W rejonie, w którym 21 listopada ubiegłego roku doszło do katastrofy, przez osiem wcześniejszych miesięcy lekceważono zagrożenia naturalne, nie przestrzegano przepisów, niewłaściwie organizowano i nadzorowano roboty górnicze. Mimo wielokrotnego przekroczenia dopuszczalnych stężeń metanu nie przerwano prac i nie wycofywano ludzi z miejsca zagrożenia. Nie prowadzono neutralizacji pyłu węglowego, ba, fałszowano jego próbki przekazane do laboratorium. Wybuch metanu i pyłu węglowego zabił 23 osoby, w tym 15 zatrudnionych w firmie Mard, wykonującej w kopalni usługi.
Prokuratura Okręgowa w Gliwicach w sprawie katastrofy w Halembie do końca roku powinna przekazać akt oskarżenia do sądu. Trudno jednak przewidzieć, czy dotrzymanie tego terminu będzie możliwe. Jeżeli pojawią się nowe wątki, to śledztwo zostanie przedłużone.