Zarobią na elektrowni atomowej
Kilka dni temu jedna z komercyjnych telewizji na Litwie poinformowała, że Rymantas Juozaitis w połowie października zainwestował na giełdzie 500 tys. litów (ok. 600 tys. zł) w akcje kierowanej przez siebie firmy. Informacja o tej transakcji wywołała kilkunastoprocentowy wzrost cen akcji. Szef Lietuvos energija zarobił ok. 120 tys. litów. W poniedziałek media poinformowały zaś, spółka prowadzona przez córkę Juozaitisa kupiła na terenach, gdzie będzie budowana nowa elektrownia, 14 ha ziemi, którą zamierza odsprzedać państwu – napisała „Gazeta Wyborcza”.
Premier Litwy Gediminas Kirkilas i jego minister gospodarki Vytautas Navickas póki co nie widzą podstaw do jego dymisji i twierdzą, że sprawę trzeba najpierw \"dogłębnie wyjaśnić\". Ale jeśli zarzuty się potwierdzą, Juozaitis będzie musiał zapewne odejść.
Sam szef Lietuvos energija twierdzi, że nagłośnienie tej sprawy to próba wyeliminowania go z walki o fotel szefa spółki, która będzie budowała nową elektrownię. Dlaczego kupił akcje zarządzanej przez siebie firmy? Bo \"wierzy w jej przyszłość\". A na temat skupu działek wokół obecnej elektrowni nie wypowiada się, gdyż, jak stwierdził, nie kontroluje biznesu swojej córki.
Lietuvos energija wraz z państwowymi zachodnimi sieciami oraz ze sprywatyzowanymi wschodnimi sieciami energetycznymi stworzą narodową spółkę, która obejmie 34 proc. akcji w nowej elektrowni atomowej.