Zapalenie i wybuch metanu nastąpił w ścianie
fot: Krystian Krawczyk
Pierwsze znicze, upamiętniające ofiary piątkowej tragedii w kopalni „Śląsk”, zapłonęły w kilka godzin po katastrofie
fot: Krystian Krawczyk
- Za wcześnie na ostateczne konkluzje - tuż po posiedzeniu zespołu, kierowanego przez wiceprezesa WUG, Wojciecha Magierę, powiedział nettg.pl Krzysztof Król, rzecznik prasowy urzędu.
- Wstępne ustalenia sugerują, że zapłon metanu nastąpił w ścianie w następstwie niespodziewanego, trudnego do przewidzenia wypływu tego węglowodoru. Intensywność wybuchu wzmocnił udział pyłu węglowego. Takie domniemanie sugerują ślady epicentrum i rozkładu przemieszczającej się powybuchowej fali - informował rzecznik.
Relacjonując przebieg spotkania komisji Król stwierdził, że wykluczyła ona - jako inicjujący wybuch czynnik - iskrzenie organu urabiającego kombajnu w następstwie kontaktu z ostrogą koryta przenośnika, lub skał stropowych. Wyeliminowała również wstrząs, pożar oraz stosowanie preparatów chemicznych (klejów). Dalsze dociekania w tym zakresie ogniskują się zatem na badaniu stanu zwłaszcza kabli i urządzeń energetycznych. Fakt, że do zapłonu doszło w ścianie nie wyklucza zarazem, że intensywność wybuchu wzmógł metan, zgromadzony w nie dość szybko rabowanych za jej postępem chodnikach przyścianowych. Jest to istotny wątek prowadzonych badań.
Niesłychanie ważnym fragmentem prowadzonych dochodzeń jest ustalenie, gdzie kto spośród górników przebywał na feralnej porannej zmianie w rejonie ściany 5 d.
- Katowicki OUG przesłuchał dotąd w tej sprawie 98 osób, w tym 21 spośród poszkodowanych w wypadku. Ci ostatni na ogół twierdzą, że niczego nie pamiętają. Obraz rozmieszczenia ludzi wciąż pozostaje więc niejasny. Wiadomo tylko, że ilość górników, przebywających w rejonie ściany była nadmierna, bo, obok zaangażowanych w wydobycie, przemieszczali się chodnikami inni pracownicy. Ten obraz jest nadal weryfikowany - powiedział rzecznik.
Najbliższe posiedzenie komisji odbędzie się 26 listopada.