Zanim zabraknie prądu

Czy energia ze źródeł odnawialnych wystarczy, aby zaspokoić krajowe zapotrzebowanie?

Z różnych środowisk ekologicznych dochodzą coraz głośniejsze nawoływania – rezygnujmy z energetyki opartej na węglu na rzecz „zielonej energii”. Słońce, wiatr, biomasa, ciepło podziemnych wód mają zaspokoić potrzeby mieszkańców Polski. Czy na pewno?

– Chcemy przyczynić się do wypracowania racjonalnej alternatywa dla węgla kamiennego i brunatnego oraz energetyki atomowej. Proces wyboru musi być rzetelny. Decydenci powinni wziąć pod uwagę różne aspekty, korzystne dla wszystkich, a nie tylko dla wybranych grup interesów, tak żeby znaleźć najkorzystniejsze w długiej perspektywie rozwiązanie dla Polski – powiedział „TG” Andrzej Kassenberg, prezes Instytutu na rzecz Ekorozwoju, który był organizatorem środowej (13 bm.) konferencji „Przyszłość energetyki. Rozwiązania opłacalne dla polskiej gospodarki”.

Instytut na rzecz Ekorozwoju przedstawił do publicznych konsultacji siedem scenariuszy energetycznych. Są wśród nich m.in. czyste technologie węglowe. Kontrastuje z tym spektakularna akcja Greenpeace. Ta ekologiczna organizacja w ubiegłym tygodniu przy odkrywce węgla brunatnego Jóźwin IIB, należącej do KWB „Konin” hucznie ogłosiła otwarcie stacji klimatycznej „Ziemia na krawędzi”. Ma ona symbolizować katastrofę, do jakiej rzekomo może doprowadzić wykorzystanie największych złóż węgla brunatnego nie tylko w Polsce, ale także w Europie.

Zwykli ludzie zaczynają sobie wyobrażać, że wystarczy na dachach ich domów zainstalować kolektory słoneczne, a na balkonach zamontować wiatraki, a w elektrowniach spalać odpady, by prądu nie zabrakło w gniazdkach. Takie marzenia mogą być nie tylko kosztowne, ale i zgubne dla polskiej gospodarki.

Polski wiatr węgla nie zastąpi

Rynek energii odnawialnej będzie się powiększał. Częściowo jest to podyktowane wymogami prawnymi, częściowo popytem ze strony klientów, którzy ze względów ekologicznych chcą kupować i użytkować energię odnawialną. W całej Unii Europejskiej do 2020 r. ilość energii ze źródeł odnawialnych ma wzrosnąć do 20 proc. Według przyjętej na początku br. przez Komisję Europejską dyrektywy ws. promocji wykorzystania odnawialnych źródeł energii Polska musi w ciągu najbliższych lat trzykrotnie zwiększyć udział energii odnawialnej w swym miksie energetycznym. Wynosi on obecnie 4–5 proc. Wielu ekspertów jest przekonanych, że klucz do osiągnięcia tego wyniku tkwi w rozwoju energetyki wiatrowej.

Według danych Urzędu Regulacji Energetyki na 30 czerwca br. moc zainstalowana w energetyce wiatrowej w Polsce wynosi zaledwie 350 MW. Nasycenie elektrowniami wiatrowymi w Polsce należy wciąż jednak do najniższych w Europie. Lecz udział generacji wiatrowej w krajowym zużyciu energii elektrycznej wyraźnie rośnie. Podczas, gdy w 2004 r. stanowił 0,1 proc., to w ub. roku udział ten wzrósł do 0,16 proc. Plany rządowe na 2010 r. mówią o 2000 MW zainstalowanych w energetyce wiatrowej, czyli o 2,30 proc. udziału generacji wiatrowej w krajowym zużyciu energii. Potrzebny przyrost mocy w latach 2006–2010 to skala ok. 1700 MW. Czy zatem te ambitne plany mają szanse spełnienia?

Zielone certyfikaty

– Mają. Choćby dlatego, że istnieje wsparcie dla energii ze źródeł odnawialnych w postaci systemu „zielonych certyfikatów”. Energia wyprodukowana z wiatru, jak każda inna odnawialna, zyskuje świadectwo pochodzenia i prawa majątkowe z tego świadectwa mogą być sprzedawane. Do tego dochodzi obowiązek nałożony na dostawców energii, by w swym portfelu energii, który sprzedają, wykazali odpowiednią ilość energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych. Innymi słowy, opłaca się inwestować w wiatraki – przekonuje Tadeusz Staszewski, dyrektor ds. rozwoju w Vattenfall Polska i ekspert w dziedzinie energetyki wiatrowej.

Tymczasem w kraju nad Wisłą nie ma specjalnych warunków do rozwoju energetyki wiatrowej. Ocenia się, że do rozruchu farmy wiatrowej siła wiatru wiejącego przez pół roku na wysokości rotora siłowni musi osiągnąć prędkość 4 m/s. Te kryteria spełniają tereny wzdłuż Odry i w kierunku Międzyrzecza i Międzychodu. Są to najbardziej „wietrzne” obszary kraju, porównywalne jedynie z wybrzeżem Bałtyku, gdzie przez większą część roku wieją wiatry o prędkości powyżej 4 m/s.

Nie ma warunków

W naszym regionie te kryteria spełniają wybrane miejsca na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, kilka miejscowości Beskidu Śląskiego, na wielkich, bezleśnych terenach w pobliżu Jaworzynki i Koniakowa, a także pomiędzy Bielskiem a Szczyrkiem. Pewne nadzieje budzą również okolice Cieszyna i Płaskowyżu Rybnickiego.

– Wiatr „lubi” grzbiety górskie i wzniesienia. O ile może wiać tam bez przeszkód, to niestety, zmienność tej prędkości jest duża. To z kolei nie zapewnia stałej pracy siłowni wiatrowych – wyjaśnia Leszek Ośródka z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Krakowie.

Technologia pozyskiwania energii wiatru posuwa się jednak do przodu. Trwają badania nad stosowaniem progu czułości turbin na poziomie 2 m/s. Już teraz stosuje się w Polsce turbiny o czułości 3,5 m/s.

– Sprawność urządzeń jest mimo wszystko niska. W przeliczeniu na pełną moc turbina wiatrowa pracuje tylko jedna czwartą czasu w roku, a kosztuje tyle samo w przeliczeniu na megawat, co turbina konwencjonalna. Dlatego energetyka wiatrowa nie może konkurować bez systemu wsparcia z energią wytworzoną w źródle konwencjonalnym – tłumaczy Staszewski.

Inwestorów na rynku mimo to nie brakuje. W rozwój energetyki wiatrowej ma zamiar inwestować większość operatorów elektroenergetycznych działających w Polsce, a także zagraniczne firmy.
Farma wiatrowa powstaje obecnie w Golicach pod Słubicami. Według planów pierwszych dziesięć wiatraków ze skrzydłami o rozpiętości 35 m pójdzie w ruch już wiosną 2009 r. Docelowo w Parku Wiatrowym Golice na 340 ha stanie 19 turbin o mocy po 2 MW każda. Kolejna farma o mocy 50 MW, której budowa rozpocznie się w przyszłym roku, powstanie w gminie Górzyca pod Kostrzynem, gdzie zaprojektowano 25 siłowni. Trzecia ma być usytuowana pod Lubiechnią Wielką, niedaleko Rzepina. 630 ha terenu czeka na 30 turbin o łącznej mocy 60 MW. Planowane są też inwestycje w Wielkopolsce.

Jako uzupełnienie

Dr Ośródka nie ma wątpliwości:
– Dobrze zaprojektowana inwestycja tego typu zwraca się po około 20 latach. Najdroższe jest wybudowanie elektrowni wiatrowej i pierwsze lata eksploatacji. To są naprawdę duże pieniądze. Nie zmienia to jednak faktu, że metoda pozyskiwania energii z wiatru ma szanse bycia jedynie uzupełnieniem energii otrzymywanej ze źródeł konwencjonalnych. O jej produkcji na wielką skalę nie ma raczej mowy – dodaje.

Inwestorzy mają jednak nadzieję, że z czasem ceny energii wytworzonej ze źródeł konwencjonalnych znacznie podrożeją ze względu na konieczność inwestowania w nowoczesne technologie niskoemisyjne, a w tym czasie energia wiatrowa okrzepnie i koszty jej wytworzenia spadną. Lecz naszpikowanie terytorium całego kraju wiatrakami jest raczej nieprawdopodobne. Specjaliści z warszawskiego Vattenfalla policzyli bowiem, że gdyby w samej tylko Warszawie konwencjonalne elektrownie zastąpić wiatrowymi, należałoby całe województwo mazowieckie zamienić w jedną, gigantyczną farmę wiatrową!

– To nonsens. Dlatego energetyka wiatrowa pozostanie w cieniu konwencjonalnej, przynajmniej w Polsce – potwierdza Tadeusz Staszewski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Pracująca dla kopalń spółka planuje emisję akcji, by pozyskać środki na zaspokojenie wierzycieli

Zarząd PKP Cargo chce wyemitować w ofercie publicznej od 75 mln do 89,57 mln akcji o nominalnej wartości 1 zł każda, co ma zapewnić środki na spłatę zobowiązań firmy - poinformowała we wtorek wieczorem spółka. O tym, czy plany zostaną przyjęte, ma zdecydować piątkowe nadzwyczajne walne zgromadzenie.

Tusk: Realizacja parku technologicznego z Tajwanem oznacza miliardy dolarów inwestycji

Realizacja wspólnie z Tajwanem projektu wielkiego parku technologicznego w Miękini na Dolnym Śląsku oznacza miliardy dolarów inwestycji i tysiące miejsc pracy - zapowiedział premier Donald Tusk przed wtorkowym posiedzeniem rządu.

Wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc.

W kolejnych miesiącach średnioroczny wzrost wynagrodzeń powinien utrzymać się blisko 6 proc. - ocenili analitycy PKO BP w komentarzu do poniedziałkowych danych GUS o wynagrodzeniu i zatrudnieniu w maju. Dodali, że informacje te są dla Rady Polityki Pieniężnej "korzystnym zestawem danych".

Polska drugim w UE producentem truskawek

Polska, po Hiszpanii, jest największym producentem truskawek w UE. Należą one do ulubionych owoców Polaków, są też chętnie kupowane przez odbiorców zagranicznych. W latach 2016-2025 eksportowano od 45 - 70 proc. krajowej produkcji truskawek - poinformował PAP Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.