Zakupy w przetargowym grzęzawisku

Kilka lat temu w kopalni „Śląsk” eksperymentowano z tzw. bezzałogową ścianą. Bezzałogową w tym sensie, że sam proces urabiania w tąpiącym pokładzie odbywał się w niej bez udziału ludzi. Na dystans jednym skrawem kombajnu osobiście sterował wówczas prezes Katowickiego Holdingu Węglowego Stanisław Gajos. Zatrzymanie ściany spowodowała, ciągnąca się 2 miesiące, odwoławcza mitręga po przetargu właśnie na systemy sterowania. Samozagrzanie się węgla przecięło tę obiecującą próbę.

 

– Niejednokrotnie nie możemy kupić tego, co chcielibyśmy. Bywa, że wolelibyśmy kupić drożej, ale to, co nam najbardziej odpowiada – zżyma się na niektóre z przetargowych rygorów wiceprezes zarządu „Bogdanki” Zbigniew Stopa.


Od trzech miesięcy „Bogdanka” jest firmą całkowicie prywatną. Ale wciąż obowiązuje ją dotychczasowy ład korporacyjny, właściwy spółkom państwowym. Dopiero walne zgromadzenie z udziałem nowych akcjonariuszy będzie władne zmienić te regulacje.
 

Koszmar odwołań

– Obowiązujące spółki Skarbu Państwa prawo zamówień publicznych to określone procedury, w tym odwoławcze. Przykładową konsekwencją tej prawdy jest fakt, że „Bogdanka” już kilka miesięcy nie może doczekać się ostatecznych rozstrzygnięć w przetargu na budowę Zakładu Przeróbki Mechanicznej Węgla, podwajającą jego wydajność z 1,2 do 2,4 tys. ton węgla na godzinę.

 

Uczestniczące w nim konsorcja odwołują się od rozstrzygnięć spółki do Krajowej Izby Odwoławczej. Nie otrzymując – jak w tym przypadku – satysfakcji, wchodzą na drogę sądową. To wszystko trwa, a tymczasem kluczowa dla spółki inwestycja nie jest z powodu tej mitręgi realizowana – rozkłada ręce Tomasz Zięba, rzecznik prasowy „Bogdanki”.
 

Także Wojciech Jaros, kierownik Działu Komunikacji Korporacyjnej w KHW, ocenia, że ochrona procedur przetargowych o wiele skuteczniej służy interesom sprzedającego niż nabywcy.
 

– W normalnych warunkach, żeby cokolwiek kupić, ustalamy kryteria, rozmawiamy z kilkoma oferentami i wybieramy to, co nas interesuje. Teoretycznie powinno się to przekładać na ustalenie bardzo szczegółowych kryteriów przetargu, precyzujących, jakie urządzenia bądź materiały są potrzebne oraz z czym mają współpracować. Jeśli jednak zostanie to właśnie tak zapisane, okaże się, że na przykład konkretne parametry spełnia produkt dostarczany przez jednego oferenta. Bo kopalnia chciałaby ujednolicić przynajmniej część wyposażenia, a nie zdoła tego zrobić, mając dostawy od ośmiu producentów – wyjaśnia Jaros.
 

Sprzęt z różnych parafii

– Kłopot w tym, że pozostali utrzestnicy przetargu natychmiast protestują, ba, przynajmniej kilku z nich napisze jeszcze donosy do organów ścigania. W konsekwencji przetarg przewleka się w nieskończoność i dobrze, jeśli dla organizatora sprawa skończy się tylko kilkakrotnym składaniem wyjaśnień – dodaje.
 

Zdaniem Wojciecha Jarosa, określenie ogólnych wymagań technicznych i oparcie się głównie na kryterium cenowym nie niesie takiego zagrożenia. Natomiast skutkuje kupowaniem różnego rodzaju, niekomplementarnego sprzętu, wyposażenia i materiałów. Niekoniecznie – z uwagi na serwis, naprawy i remonty – jest to rozwiązanie optymalne.
 

Andrzej Jagiełło, prezes zarządu Sandvik Mining and Construction, znajduje dysonans w położeniu przedsiębiorcy górniczego pod rządami prawa handlowego i o zamówieniach publicznych.
 

– To pierwsze zobowiązuje przedsiębiorcę do uzyskiwania dobrego wyniku ekonomicznego, natomiast drugie krępuje ograniczeniami, właściwymi dla firm państwowych. Jeśli stosował on wyposażenie renomowanych producentów, to doskonale wie, które jest lepsze, jakiego może oczekiwać serwisu, a nade wszystko – które potwierdziło swoją wartość w jego warunkach. Wyrazem tej wartości jest przecież nie tylko cena, lecz także użyteczność mierzona końcowym produktem, czyli liczbą ton lub metrami uzyskiwanego postępu ścian. Ten dysonans dokucza szczególnie w sytuacjach kryzysowych. Wiadomo, jesteśmy w żywiole. Bywa więc, że sprzęt trzeba kupić szybko, a tymczasem zarząd węglowej firmy jest ograniczany w podejmowaniu nadzwyczajnych decyzji – tłumaczy Andrzej Jagiełło.
 

Daremne wołanie o zmiany

Jastrzębska Spółka Węglowa od 2003 r. bezskutecznie zabiega m.in. u marszałka Sejmu, premiera i ministra gospodarki o zmiany w Prawie zamówień publicznych, uwzględniające w tej ustawie specyfikę sektora węglowego. Chodzi zwłaszcza o uproszczenie i przyspieszenie procedur przetargowych. Obecne ograniczenia – argumentowano w tych wystąpieniach – uniemożliwiają unifikację parku maszynowego oraz utrudniają zaopatrywanie się w maszyny i urządzenia wysokiej jakości i bezawaryjności.
 

– Ustawa o zamówieniach publicznych doprowadziła do tego, że dla naszych górników, pracujących 1000 m pod ziemią, kupujemy sprzęt, nie mając wpływu na jego jakość. Nagonka na decydentów w polskim górnictwie spowodowała, że wszyscy poddajemy się rozstrzygającemu dyktatowi ceny. Jeśli się kupi coś, co jest najtańsze, nie trzeba się z tego tłumaczyć – irytuje się prezes zarządu JSW Jarosław Zagórowski.
 

Zdaniem Zbigniewa Madeja, rzecznika prasowego Kompanii Węglowej, należałoby się zastanowić nad stałym procesem nowelizacji Prawa zamówień publicznych, uwzględniającej dotychczasowe doświadczenia, które niesie tok udzielania zamówień.
– Dużo uwag w tej sprawie wniesie zapewne, organizowana przez KW SA, II konferencja zamawiających sektorowych – spodziewa się Madej.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Błędem było odejście od dotowania górnictwa

Jak nie dopuścić do upadku spółek węglowych i czy podwyższać ceny węgla energetycznego. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 19 września 1996 r.

Raport: Kryzys w Cieśninie Ormuz wstrząsa rynkiem energii

Blokada kluczowych szlaków na Bliskim Wschodzie winduje ceny ropy i gazu, uderzając w domowe budżety oraz przemysł - zauważyli analitycy Allianz Trade. Jak dodali, choć rynek ropy ma szansę na stabilizację i spadki cen w IV kwartale 2026.r, to ceny gazu w Europie pozostaną pod presją.

Ekspertka: Wyższe ceny ropy w kontraktach spotowych nie muszą przełożyć się na stacje

Nawet jeśli kupowana teraz przez Orlen ropa w kontraktach spotowych będzie droższa niż ta w umowach długoterminowych, to nie musi to wpłynąć na ceny paliw na stacjach - wskazała w rozmowie z PAP analityczka biura Reflex Urszula Cieślak. Zwróciła uwagę, że taka sytuacja może ograniczyć marżę Orlenu.

Balczun: Negocjacje ws. budowy fabryki elektryków w Polsce mogą zamknąć się w najbliższych tygodniach

Minister aktywów państwowych Wojciech Balczun spodziewa się, że negocjacje z tajwańskim Foxconn ws. budowy fabryki aut elektrycznych i półprzewodników w Polsce zakończą się w najbliższych tygodniach. Dodał, że liczy, iż wiosną przyszłego roku wbita zostanie "pierwsza łopata" pod jej budowę.