Zakończyło się referendum strajkowe w kopalniach KW
fot: Jarosław Galusek
Głosują górnicy w kopalni Pokój
fot: Jarosław Galusek
Aby referendum było ważne w każdej z kopalń musi zagłosować co najmniej połowa pracowników.
Wyniki referendum będą znane dziś. Jeżeli przynajmniej połowa zatrudnionych odpowiedziała „tak” na pytanie, wówczas w kopalniach KW dojdzie do 24 godzinnego strajku. Decyzję o ewentualnym strajku związkowcy mają podjąć w piątek.
Od kilku tygodni w Kompanii obowiązuje pogotowie strajkowe. 12 marca związki zorganizowały dwugodzinny strajk ostrzegawczy. Środowe referendum to kolejny etap sporu zbiorowego, wszczętego przez największe działające w firmie związki. W sumie akcję popiera 13 górniczych central.
Referendum odbyło się we wszystkich 16 kopalniach Kompanii Węglowej. Ponieważ niektóre z nich mają dwa ruchy (kopalnie połączone), w sumie głosowanie odbyło się w 21 miejscach, a także w pięciu niegórniczych zakładach KW.
Związkowcy oceniają zainteresowanie głosowaniem jako duże. Organizatorzy zapewniają, że referendum zorganizowano profesjonalnie, a wyniki będą wiarygodne. Liczba uprawnionych do głosowania w każdej kopalni ustalana była na podstawie szczegółowych list osób zatrudnionych i obecnych tego dnia w pracy. Odbierając karty do głosowania, górnicy podpisywali się na liście. W komisjach referendalnych zasiadali związkowcy - członkowie komitetu protestacyjnego.
Referendum rozpoczęło się o piątej rano, przed rozpoczęciem pierwszej zmiany. Jako pierwsi głosowali górnicy kończący pracę na zmianie nocnej i ci, którzy zaczynają pracę o 6. Głosowanie zakończyło się po północy, a w niektórych kopalniach dopiero nad ranem.
Pytani przez reporterów górnicy z kopalni \"Pokój\" w Rudzie Śląskiej, niemal jednogłośnie opowiadali się za strajkiem. Na kilkunastu wypowiadających się pracowników tylko jeden, zatrudniony od niespełna dwóch miesięcy, powiedział, że dla niego najważniejsza jest praca, a nie podwyżka. Nie był zainteresowany głosowaniem. Pozostali górnicy narzekali, że rosną koszty utrzymania. Wielu mówiło, że ich realne zarobki to najwyżej połowa z ponad 5,2 tys. zł, które KW podaje jako średnią płacę w firmie.
W poniedziałek o zaniechanie strajku apelował do załogi KW prezes firmy Mirosław Kugiel. Zobacz: Apel prezesa Kompanii Węglowej do górników
Przedstawiając sytuację spółki, przypomniał m.in., że tegoroczne przychody firmy mogą być o 660 mln zł mniejsze od zakładanych, a zobowiązania KW wobec kontrahentów sięgają 700 mln zł.
Zarząd KW zaproponował na ten rok załodze wzrost wynagrodzeń średnio o 250 zł na każdego pracownika miesięcznie, czyli ok. 3 tys. zł rocznie. Łącznie ma to kosztować 195 mln zł. Koszty sfinansowania propozycji związkowych to - według KW - 372 mln zł, na co firmy nie stać.
W końcu ubiegłego roku średnia płaca brutto w Kompanii Węglowej wyniosła 5274 zł, wobec 3829 zł w 2003 roku, gdy powstawała firma. W ciągu pięciu lat nastąpił wzrost o 37,7 proc.; największy, o ponad 15 proc., w ubiegłym roku. Nadal jednak średnia płaca w KW jest najniższa wśród spółek węglowych.
Gdyby wszystkie kopalnie firmy stanęły na całą dobę, spadek wydobycia wyniósłby ok. 170 tys. ton, a utracone przychody ok. 40 mln zł. Kompania tłumaczy, że zgoda na związkowe postulaty lub straty spowodowane ewentualnym strajkiem, oznaczałyby konieczność zmniejszenia planowanych na ten rok przyjęć nowych pracowników. Do końca marca KW zatrudni ponad tysiąc osób, plan na cały rok zakłada ponad 4 tys. Na razie jednak przyjęcia zawieszono, za wyjątkiem absolwentów szkół górniczych.