Zakład Odsalania „Dębieńsko” przeżywa oblężenie

Surowa zima w naszym kraju spowodowała, że sól kamienna stała się towarem deficytowym. Zakład Odsalania „Dębieńsko” w Czerwionce-Leszczynach, należący do Kompanii Węglowej, jest praktycznie oblężony przez firmy zajmujące się odśnieżaniem dróg.

- Generalnie, jeśli chodzi o posypywanie dróg, to posiłkujemy się kopalnią soli w „Kłodawie” – informuje nas prezes „Dębieńska” Ireneusz Iskrzycki. – Ale zgromadzonego wcześniej zapasu już nie mamy, co świadczy o ogromnym zapotrzebowaniu na sól drogową.

Przed zakładem w Czerwionce-Leszczynach ustawiają się kolejki ciężarówek, które czekają na załadunek tego chodliwego towaru. Nie ma jednak zatorów i wąskich gardeł, sprzedaż soli postępuje rytmicznie. – To wszystko skumulowało się w czasie. Nasi odbiorcy nie robili zapasów, wszyscy wiedzieli, że jest nasz zakład, który ich zawsze obsłuży. Ale teraz zapotrzebowanie jest tak duże, ze mamy kolejki – przyznaje przedstawiciel działu sprzedaży, Krzysztof Lubski. - Codziennie urywają się telefony od naszych odbiorców, ale nie ma paniki, z każdym zamówieniem dajemy sobie radę. Ale taka sytuacja nie potrwa zbyt długo, ta ostra zima przecież musi się skończyć.

Aktualnie „Dębieńsko” utylizuje wszystkie słone wody z kopalni „Budryk” i prowadzi rekrystalizację odpadowej soli kamiennej, w wyniku czego produkuje około 90 tys. ton rocznie wysokiej jakości soli spożywczej. Największe zapotrzebowanie, czemu trudno się dziwić, jest teraz na wspomnianą sól kamienną, którą w tym roku w ilości tysiąca ton sprowadzono z Kłodawy.

Prezes Iskrzycki jest trochę zmartwiony niską ceną soli warzonej, która jest produkowana w jego zakładzie, w wyniki utylizacji wód kopalnianych „Budryka”. Gdyby pojawił się większy popyt na ten produkt, wówczas cena poszybowałaby w górę. Ale na razie na to się nie zanosi.
– My mamy teraz swoje pięć minut, jeśli chodzi o sól kamienną, ale za chwilę to się skończy. Bardzo ważna dla nas jest sól warzona, ta którą na co dzień mamy w potrawach, a wykorzystujemy ją także do regeneracji wody. Ona kosztuje w sklepie jakieś 50 groszy – wylicza prezes Iskrzycki. – Gdyby w hurcie cena za tonę wynosiła 300 złotych, byłoby naprawdę świetnie. Ale ja już nie mam na to wpływu.

„Dębieńsko” działa w oparciu o najnowocześniejsze doświadczenia amerykańsko-szwedzkie, korzystając z technologii z lat 90. – Dysponujemy naprawdę nowoczesną instalacją, śmiem twierdzić, że jedyną taką w Europie Środkowo-Wschodniej. To na pewno jest powód do dumy – zapewnia nettg.pl Krzysztof Lubski z działu sprzedaży. Zakład swoją misję realizuje od 1974 roku, zapobiegając w tym czasie zrzutowi ogromnej ilości ton soli do rzeki Bierawki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Wojciech Balczun: Orlen nie prowadzi rozmów ws. zakupu rafinerii Schwedt

Orlen nie prowadzi obecnie negocjacji dotyczących zakupu rafinerii Schwedt ani objęcia udziałów w niemieckiej spółce PCK Schwedt - poinformował minister aktywów państwowych Wojciech Balczun w odpowiedzi na poselską interpelację.

Koniec rosyjskiego gazu szansą dla Polski. Rośnie znaczenie tranzytu

Znaczenie Polski jako kraju tranzytowego w handlu gazem ziemnym może wzrosnąć w najbliższych latach dzięki całkowitemu wycofaniu się UE z importu gazu z Rosji, przy utrzymującym się popycie na to paliwo – wskazali analitycy Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Górnicy jeździli tam elektryczną kolejką już ponad 50 lat temu. Niezwykła historia kopalni Jan

Już dwukrotnie wspominałem o doświadczalnej, zautomatyzowanej kopalni Jan, która powstała w 1968 r. na części kopalni Wieczorek. W odróżnieniu od otwieranej dekadę temu kopalni Bzie-Dębina miała ona dwa szyby i wypełniała definicję kopalni. Stanowiła w istocie koncentrację osiągnięć naukowo-technicznych polskiego górnictwa węgla kamiennego z całym intensywnie rozwijanym zapleczem. 

Piknik na Szkale z historią w tle

Radzionków nie zapomina o swej przeszłości, o znanych ludziach i górnictwie, które przyczyniło się do jego rozwoju