Zakaz tzw. greenwashingu z lekkim opóźnieniem

Sejmowe komisje uznały w środę, że opracowany przez UOKiK projekt zakazujący tzw. greenwashingu, czyli reklamowania produktów jako przyjaznych dla środowiska, choć nie potwierdza tego stosowny certyfikat, wymaga "przemyślenia" przez wnioskodawcę. Rozpatrzenie projektu przeniesiono na wrzesień.

Przydomowa retencja to przyszłość

fot: pixabay.com

Eko nie tylko na pokaz

fot: pixabay.com

Sejmowe komisje uznały w środę, że opracowany przez UOKiK projekt zakazujący tzw. greenwashingu, czyli reklamowania produktów jako przyjaznych dla środowiska, choć nie potwierdza tego stosowny certyfikat, wymaga "przemyślenia" przez wnioskodawcę. Rozpatrzenie projektu przeniesiono na wrzesień.

Komisje gospodarki i rozwoju oraz ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa wysłuchały w czwartek podczas pierwszego czytania opinii organizacji reprezentujących producentów i konsumentów na temat przygotowanego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym oraz ustawy o prawach konsumenta. Połączone prezydia obu komisji postanowiły jednak przełożyć na wrzesień rozpatrzenie projektu i głosowanie nad wnioskami, w tym wnioskiem o odrzucenie projektu w całości, złożonym przez posłów PiS.

- Nie słyszałem na tej sali żadnego głosu ze strony producentów i konsumentów, który by mówił, że jest coś dobrego w tym projekcie. W związku z tym chcielibyśmy, żeby wnioskodawca jeszcze raz przemyślał ten projekt ustawy i jakie poprawki do niego ewentualnie zgłosić. W związku z tym nie będziemy rozpatrywać projektu dzisiaj. Wniosek o odrzucenie w pierwszym czytaniu będziemy głosować, kiedy będzie rozpatrywany ten projekt - poinformował przewodniczący komisji gospodarki i rozwoju Rafał Komarewicz z Klubu Parlamentarnego Centrum.

Posłowie PiS, składając wniosek o odrzucenie projektu, powoływali się na opinie strony społecznej. Wątpliwości jej przedstawicieli budzą koszty, które - w ocenie organizacji producenckich - po wejściu w życie przepisów w przedłożonym przez UOKiK kształcie musieliby ponieść mali i średni przedsiębiorcy. Zwracano również uwagę na brak odpowiedniego okresu przejściowego - wejście ustawy w życie przewidziano na 27 września b.r.

Koniec oznaczeń, które mogą wprowadzać konsumentów w błąd

Projekt noweli zakłada, że oznaczenia i znaki informujące o wpływie produktu na środowisko będą mogły być stosowane tylko wtedy, kiedy będą potwierdzone przez uznany system certyfikacji lub zostaną ustanowione przez instytucję publiczną. Tym samym przepisy mają ograniczyć stosowanie własnych, nieweryfikowanych oznaczeń, które mogą wprowadzać konsumentów w błąd.

Ponadto przedsiębiorcy nie będą mogli używać ogólnych haseł na produktach, takich jak "ekologiczny", "zielony" lub "przyjazny dla środowiska", jeśli nie będą mogli ich potwierdzić wiarygodnymi dowodami. Zakazane ma być również przedstawianie produktów jako bardziej przyjaznych dla środowiska, jeśli nie istnieją dowody potwierdzające takie twierdzenia.

Przed zakupem konsumenci mają też otrzymywać więcej informacji na temat tego, czy dany produkt można naprawić oraz w jakim zakresie jest to możliwe. W przypadku treści i usług cyfrowych oraz urządzeń elektronicznych i innych produktów wykorzystujących oprogramowanie konsumenci będą informowani o okresie, przez jaki producent będzie zapewniał aktualizacje. Ponadto, jeżeli producent zaoferuje dodatkową gwarancję trwałości, informacja o niej ma być przedstawiana w sposób jednolity w całej Unii Europejskiej.

Jak wskazywano w Ocenie Skutków Regulacji (OSR) do projektu, w ustawie o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym rozszerzony ma zostać katalog tzw. czarnych praktyk rynkowych o 12 nowych, określonych unijną dyrektywą 2024/825.

Nie zatajaj przed konsumentem

Chodzi np. o twierdzenie, że produkt ma neutralny, ograniczony lub pozytywny wpływ na środowisko pod względem emisji gazów cieplarnianych, jeśli uzasadniane jest to kompensowaniem tych emisji; przedstawianie cech wynikających z wymogów nałożonych na wszystkie produkty jako cechy wyróżniającej daną ofertę; zatajanie przed konsumentem informacji o tym, że aktualizacja oprogramowania będzie miała negatywny wpływ na funkcjonowanie produktów cyfrowych oraz przedstawianie towaru jako nadającego się do naprawy, w sytuacji gdy tak nie jest.

Projekt zakłada też dodanie w ustawie o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym definicji pojęć takich, jak m.in. towar, twierdzenie dotyczące ekologiczności, ogólne twierdzenie dotyczące ekologiczności, oznakowanie dotyczące zrównoważonego charakteru, trwałość, aktualizacja oprogramowania czy funkcjonalność.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1 µl czy 10 µl? Jak dobrać pojemność ezy jednorazowej do metody posiewu

Dobór ezy laboratoryjnej może wydawać się drobnym elementem przygotowania posiewu, jednak jej pojemność ma bezpośrednie znaczenie dla ilości materiału przenoszonego na podłoże i sposobu interpretacji wyniku. W praktyce najczęściej spotykamy ezy kalibrowane o pojemności 1 µl oraz 10 µl. Nie są to warianty zamienne – wybór powinien wynikać z metody, rodzaju próbki i celu oznaczenia. Wyjaśniamy, czym różnią się oba rozwiązania i kiedy warto po nie sięgać.

Pociągi pod kontrolą. Gliwice testują informację kolejową

Pasażerowie korzystający z gliwickiego Centrum Przesiadkowego mogą już sprawdzać na ekranach godziny odjazdów i przyjazdów pociągów. Tablice informacji pasażerskiej działają obecnie w trybie testowym, a pełne uruchomienie systemu planowane jest po zakończeniu konfiguracji.

Trzy tony śniętych ryb wyłowiono od soboty z Kanału Gliwickiego

Trzy tony śniętych ryb wyłowiono od soboty z Kanału Gliwickiego - wynika z komunikatu Wód Polskich w Gliwicach, opublikowanego w środę wieczorem. Powodem śnięcia ryb jest złota alga; aby przeciwdziałać jej rozwojowi m.in. wprowadzono zakaz korzystania z VI sekcji i żeglugi w V sekcji kanału.

Zapłacą też spółki węglowe? Rząd nie boi się podnieść podatków największym korporacjom.

Proponowane przez premiera podwyższenie stawek CIT dla największych firm, które ma zrekompensować obniżenie podatku dochodowego klasie średniej, to sygnał, że rząd nie boi się podnieść podatków największym korporacjom, a Polska wyżej się ceni - ocenił prezes Fundacji Instrat Michał Hetmański.