Zadłużenie polskich firm transportowych wzrasta

fot: Krystian Krawczyk

d 1 stycznia 2017 r. nie będzie można już kupić abonamentów. Przez cały 2017 r. ważne będą jeszcze abonamenty kupione w 2016 r.

fot: Krystian Krawczyk

Zadłużenie polskich firm zajmujących się transportem drogowym w ciągu niecałego roku wzrosło o ponad 150 mln zł i wynosi obecnie 664 mln zł. Wzrosła też o 4 tys. liczba dłużników do prawie 21 tys. - wynika z najnowszego raportu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej SA.

Całkowite zadłużenie branży transportowej notowane w KRD wynosi 664 mln 144 tys. 592,32 zł, co oznacza wzrost o 36 proc. w porównaniu do lutego ub. roku. W tym czasie przybyło również 4 tys. nowych dłużników reprezentujących tę branżę i aktualnie jest ich 20 tys. 928. Symbolem pogłębiającego się kryzysu jest rekordowy dług jednej firmy odnotowany w KRD. Jeśli rok temu było 8 mln zł, to aktualny "rekordzista" jest winien wierzycielom przeszło 44 mln zł. Ponadto w KRD jest notowanych kilkanaście firm z długiem przekraczającym 1 mln zł - czytamy w raporcie "Polski transport stoi w korku zatorów płatniczych - sytuacja finansowa w branży", którego partnerem jest organizacja pracodawców Transport i Logistyka Polska.

Jak wynika z zaprezentowanego we wtorek (23 maja) raportu, jest to efekt "piętrzących się kłopotów" przewoźników w działalności transgranicznej - zarówno na Wschodzie, jak i Zachodzie Europy.

Jak powiedział PAP prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej Adam Łącki, problemem polskiej branży transportowej jest m.in. jej duże rozproszenie.

- Mamy bardzo dużo firm, które dysponują 2-4 ciężarówkami i przy niskich marżach nie są w stanie zarobić na tyle dużo, żeby pokryć rosnące koszty działalności, nie wspominając o gromadzeniu środków potrzebnych do inwestycji i rozwoju. Często słyszymy od właścicieli tych firm, że wożą towary tylko po to, żeby utrzymać pracowników i przeczekać złe czasy. To jest też główne źródło ich tarapatów, bo dla zdobycia zlecenia często przyjmują na giełdach transportowych zlecenia bez weryfikacji kontrahenta i trafiają na dłużników - zauważył.

Dodał, że kiedy nie dostają zapłaty za kilka kolejnych faktur, przestają płacić innym i stają się dłużnikami.

- Między innymi właśnie kłopoty branży transportowej i konieczność szybkiej weryfikacji kontrahentów skłoniła nas do opracowania specjalnej aplikacji na smartfona, która pozwala na sprawdzenie wiarygodności potencjalnego klienta bez konieczności użycia komputera - powiedział prezes Łącki.

Według autorów raportu, o problemach polskich firm transportowych spowodowanych embargiem rosyjskim wprowadzonym w 2014 roku mówi się od dłuższego czasu. Embargo "oznaczało bolesny cios dla polskich firm, które zdecydowanie dominowały w przewozie towarów na Wschód i nagle utraciły istotne oraz dochodowe kontrakty () W samym 2015 roku import z Unii Europejskiej spadł o 40 proc. Lwią część transportu tych towarów obsługiwały właśnie firmy z Polski" - czytamy w raporcie.

Od niedawna problematyczne stają się także kursy w głąb UE.

"Dziewięć państw (Francja, Austria, Belgia, Dania, Niemcy, Włochy, Luksemburg, Szwecja i Norwegia) zdecydowało się na podpisanie tzw. sojuszu drogowego, który może w jeszcze większym stopniu przyczynić się do osłabienia pozycji polskich firm transportowych działających na rynkach zachodnich" - wskazano w raporcie.

"Polski rynek transportu drogowego cechują: nadwyżka podaży nad popytem, konkurencja o klienta głównie za pomocą niskich stawek frachtów, (), duże zadłużenie (wg. badań z 2014 r. średnia wartość wskaźnika ogólnego zadłużenia wynosiła 0,68), a także stosunkowo niska marża netto wynosząca od 2 do 3 proc. To wszystko sprawia, iż rynek przewozowy jest bardzo wrażliwy na zmienne i mało przewidywalne czynniki zewnętrzne takie, jak ceny oleju napędowego, kursy walut czy też koszty związane z daninami, obciążeniami administracyjnymi i w ostatnim okresie regulacjami socjalnymi" - ocenił, cytowany w raporcie, prezes Związku Pracodawców "Transport i Logistyka Polska" Maciej Wroński.

Innym istotnym problemem polskiej branży transportowej jest, jak zauważyli autorzy raportu, stale zwiększający się deficyt kierowców. Autorzy raportu szacują, że ich "aktualny niedobór może osiągać nawet 100 tys. osób". Zjawisko to pogłębia się, gdyż "każdego roku z pracy odchodzi 25 tys. pracowników, a zapotrzebowanie na ich usługi stale rośnie". Jak wynika z raportu, tej luki nie jest w stanie wypełnić nabór nowych pracowników, również ze Wschodu. Według szacunków, aby zaspokoić popyt na pracę, "co roku powinno pojawiać się 60 tys. nowych kierowców".

Jak oceniają autorzy raportu, w perspektywie najbliższych lat problem może stać się jeszcze poważniejszy, bo ok. 40 proc. kierowców ma ponad 65 lat.

- Sytuacja w branży transportowej pokazuje, że znajduje się ona na swoistej bombie zegarowej. Zagrożenia płyną z różnych kierunków, a ogromny sukces na arenie międzynarodowej, jaki osiągnęły polskie firmy na przestrzeni ostatnich lat, może niestety fałszować realny obraz i perspektywy rozwoju sytuacji. Musimy sobie zdać sprawę, że sytuacja jest o tyle poważna, że ewentualny kryzys polskich przewoźników może negatywnie odbić się także na innych sektorach gospodarki. Wstrząsy w transporcie mogą wywołać prawdziwy efekt domina - zauważył prezes Adam Łącki.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.

Rząd przyjął projekt noweli w sprawie objęcia gwarancjami KUKE przedsięwzięć związanych z obronnością

Rząd przyjął we wtorek projekt nowelizacji przewidujący objęcie gwarancjami i ubezpieczeniami KUKE przedsięwzięć związanych z bezpieczeństwem i obronnością państwa, w tym rozwojem przemysłu obronnego i sektora produktów podwójnego zastosowania - przekazał resort rozwoju i technologii.

Jakie etapy obejmuje produkcja maszyny przemysłowej na zamówienie?

Zakup gotowej maszyny jest znacznie prostszy, jednak narzuca określone wymiary, wydajność i sposób działania. Gdy sprzęt ma zostać dopasowany do konkretnego procesu czy układu hali, przedsiębiorstwa zlecają wykonanie maszyny zewnętrznemu podmiotowi. Jak zespół projektowy przekłada potrzeby firmy na gotowe rozwiązanie? Podpowiadamy, jak wygląda produkcja maszyny przemysłowej na zamówienie.

Czy nasza energetyka, kopalnie, huty są bezpieczne? Motyka: Wyciągamy lekcję z doświadczeń

Zacieśniliśmy współpracę ze służbami i z policją. Wzmocniliśmy także wydatki na fizyczną ochronę infrastruktury energetycznej. Agresor będzie szukał wszelkich możliwych działań destabilizujących nasz system, ale dzisiaj widzimy, że potrafimy temu przeciwdziałać - mówił minister energii Miłosz Motyka, który był gościem audycji “Sygnały dnia” w Jedynka - Program 1 Polskiego Radia.